Indykpol AZS Olsztyn pokonał w Hali Urania 3:1 (25:20, 25:18, 21:25, 25:22) GKS Katowice i awansował na dziewiąte miejsce w tabeli PlusLigi. Akademicy tracą już tylko trzy punkty do czołowej ósemki. W sobotnim spotkaniu w roli trenera kortowskiej drużyny zadebiutował Daniel Pliński. A na trybunach mecz oglądali m.in.: minister nauki i szkolnictwa wyższego Marcin Kulasek i prezes Polskiego Związku Piłki Siatkowej Sebastian Świderski.
Olsztynianie potrzebowali tych trzech punktów, by wciąż realnie myśleć o grze w fazie play-off. Już po pierwszym treningu z zespołem Daniel Pliński zapowiedział, że nie zamierza robić rewolucji w składzie. Podkreślał też, jak dobrą pracę z akademikami wykonał Marcin Mierzejewski. Szkoleniowcowi, który z powodu problemów zdrowotnych musiał na jakiś czas zrezygnować ze swoich obowiązków w Indykpolu AZS Olsztyn, kilkukrotnie podczas spotkania dziękowali kibice. Wywiesili transparent z napisem: „Mierzej, cały Olsztyn z tobą!”. Klub poinformował także w sobotę, że do grona jego sponsorów dołączyła należąca do Totalizatora Sportowego marka Lotto.
Mecz od pierwszej minuty rozpoczęli: Kuba Hawryluk, Nicolas Szerszeń, Manuel Armoa, Jan Hadrava, Szymon Jakubiszak, Dawid Siwczyk i Eemi Tervaportti. Gospodarze szybko zbudowali sobie sześciopunktowe prowadzenie (11:5). Ale katowiczanie wyrównali przy stanie 12:12. Duża w tym zasługa skutecznie grającego w ataku i blokiem Bartosza Gomułki. Trener Pliński szukał sposobu na poprawę gry swojej drużyny – zwłaszcza w przyjęciu. Dlatego na parkiecie w końcówce pojawił się Mateusz Janikowski. To przyniosło efekt. Indykpol wygrał dość pewnie – 25:20.
Także w drugim secie był drużyną lepszą. Choć ponownie miał swoje problemy. Zaczął od prowadzenie 4:1, ale później przez moment to rywale mieli minimalną przewagę. W ataku i przyjęciu zbyt często mylił się Manuel Armoa. Dlatego już na stałe na boisku zastąpił go Mateusz Janikowski. I odwdzięczył się za zaufanie, skutecznie kończąc akcje, ale też zdobywając punkty blokiem i bezpośrednio z pola zagrywki. Akademicy wygrali tę partię jeszcze bardziej przekonująco – 25:18. A najskuteczniejszymi zawodnikami olsztyńskiej ekipy byli: Nicolas Szerszeń i Jan Hadrava.
W trzeciej partii inicjatywę przejął jednak GKS. Bardzo skutecznie grał Bartosz Gomułka. To głównie na nim opierała się gra katowiczan w ataku. A piłki zazwyczaj wystawiał mu idealnie… były rozgrywający Indykpolu AZS Olsztyn – Joshua Tuaniga. Goście prowadzili 5:3, 11:8 i 19:15. Akademicy gonili wynik. Zbliżyli się nawet na jedno oczko (20:21). Ale niestety górą była drużyna prowadzona przez Emila Siewiorka. W końcówce asem serwisowym popisał się Tuaniga. Jego zespół wygrał 25:21.
Dobrze rozpoczął także kolejnego seta. Prowadził 4:2. Ale później olsztynianie zaczęli skutecznie grać zagrywką. Kolejne asy zapisali na swoim koncie Dawid Siwczyk, Jan Hadrava i Mateusz Janikowski. Dobrze funkcjonował także blok. Efekt? Prowadzenie Indykpolu 13:7. Drużyna ze Śląska próbowała gonić. Zbliżała się na trzy a nawet dwa punkty, ale ostatecznie górą i tak byli gospodarze. Wygrali 25:22 a całe spotkanie 3:1. Statuetkę MVP otrzymał Eemi Tervaportti.
Cieszymy się ze zdobycia ważnych trzech punktów, bowiem nie było o nie łatwo. Katowice grały naprawdę dobrze w ostatnich kilku meczach. Dla nas było to spotkanie, które musieliśmy wygrać, aby dostać się do play-offów. Cieszymy się, że zdobyliśmy komplet punktów”
– powiedział po meczu Eemi Tervaportti.
Bardzo dobrze przepracowaliśmy ten tydzień. Współpraca z nowym trenerem jest pozytywna i cieszymy się, że wygraliśmy ten mecz. Były momenty trudne. Powinniśmy czasami zachować więcej spokoju w grze. Ja jestem zawsze gotowy!”
– zadeklarował Mateusz Janikowski.
Drużyna jest dobrze przygotowana przez Marcina (Mierzejewskiego). Powiedziałem chłopakom, że każdy ma czystą kartkę. Na meczu trzeba reagować. Trzeba obserwować treningi. Każdy mecz gramy dla Marcina i po to, żeby puszczać sygnał w Polskę, że Olsztyn się jeszcze liczy w walce o play-off. Zdobyliśmy dzisiaj ważne trzy punkty. Popisujemy je do tabeli, ale dalej jesteśmy na 9-10 miejscu. Tych punktów musimy jeszcze nazbierać sporo. Jednak patrząc na to, jak zespół zaprezentował się dzisiaj, myślę, że będziemy punktować w następnych meczach”
– podkreślał po swoim debiucie w roli trenera Indykpolu AZS Olsztyn Daniel Pliński.
Cieszę się, że wygraliśmy w domu i utrzymaliśmy poziom. Katowice ostatnio dobrze grają i dziś wywierali na nas presję zagrywką. Mieliśmy też przestoje w ataku. Ale generalnie jestem zadowolony. Falowaliśmy w trzecim secie i niestety przegraliśmy go. Mamy kilka rzeczy nad którymi powinniśmy dalej pracować”
– ocenił Jan Hadrava.
Myślę, że dzisiaj AZS był w naszym zasięgu. Zabrakło troszkę chłodnej głowy pewnie. Niestety nie wykorzystaliśmy swojej szansy. Popełnialiśmy głupie błędy, ale Indykpol też dzisiaj raczej nie błyszczał formą. Ten mecz nie stał na super wysokim poziomie. Ale końcówka ostatniego seta do oglądania była miła dla oka”
– mówił libero GKS-u Katowice Bartosz Mariański. Przyznał też, że… chętnie wróciłby na koniec kariery do Olsztyna.
Kolejne spotkanie Indykpol AZS Olsztyn rozegra w niedzielę 23 lutego. O 17:30 na wyjeździe zmierzy się z PGE Projektem Warszawa.