Konrad Bukowiecki i Anastazja Kuś po halowych mistrzostwach Europy

Halowe mistrzostwa Europy miały być dla Konrada Bukowieckiego jedną z dwóch głównych imprez pierwszej części sezonu 2025. Do holenderskiego Apeldoorn jechał z czwartym wynikiem na Starym Kontynencie. Kulomiot klubu AZS UWM Olsztyn nie przebrnął jednak eliminacji. Debiut na seniorskiej imprezie tej rangi zaliczyła natomiast Anastazja Kuś.

 

 

Konrad Bukowiecki w obecnym sezonie prezentował równą i wysoką formę. W każdym konkursie pchał kulę na odległość ponad 20 metrów. Wygrał meeting Orlen Cup w Łodzi (wynikiem 20 metrów i 95 centymetrów). Stawał także na podium międzynarodowych zawodów w Luksemburgu i Belgradzie. W końcu sięgnął po kolejne w swojej karierze złoto halowych mistrzostw Polski. W imponującym stylu, bo w Toruniu reprezentant klubu AZS UWM Olsztyn pchnął kulę na odległość 21 metrów i 32 centymetrów. Był to piąty w tym roku wynik na świecie i czwarty w Europie.

Zawsze to podkreślam, że jak jestem zdrowy, to potrafię pchać daleko. Przez ostatnie lata troszeczkę mi tego zdrowia brakowało i to też było widać po wynikach. Teraz jestem zdrowy i cały plan treningowy z moim tatą zrealizowaliśmy w stu procentach. Są efekty – ta kula zaczęła latać dużo dalej. Ten sezon halowy jest bardzo długi i intensywny. Czerpię dużą radość z tego, że startuje i udaje mi się też wygrywać. Mam nadzieję, że ta moja forma będzie jeszcze wzrastać”

– deklarował po powrocie do Olsztyna Bukowiecki.

Wysoką dyspozycję chciał potwierdzić podczas halowych mistrzostw Europy. Niestety w holenderskim Apeldoorn nie przebrnął eliminacji. Jego rezultat – 19,78 metra – był dopiero dziesiątym w stawce. Co jeszcze bardziej szokujące, do finału nie awansował także Włoch Leonardo Fabbri, który był głównym kandydatem do złota.

Wielkie rozczarowanie, przede wszystkim samym sobą. Nie do końca wiem, dlaczego tak się stało. Wiem tylko, że jestem w dobrej formie, ale nie udało mi się tego pokazać. Jest jeszcze jedna szansa w tym sezonie halowym i postaram się ją dobrze wykorzystać. Dziękuję za wszystkie miłe słowa. Cieszę się, że mam wokół tylu ludzi, którzy dobrze mi życzą. Słowa krytyki przyjmuję na klatę, hejt i wyzwiska… cóż, były, są i będą”

– napisał w mediach społecznościowych po starcie w Holandii. Przed Bukowieckim jeszcze halowe mistrzostwa świata, które w dniach 21-23 marca odbędą się w chińskiej Nankinie.

 

Foto: @phusis_athle.ch

Cieszę się, że mogę się uczyć od najlepszych”

– mówiła natomiast po swoim debiucie na seniorskich halowych mistrzostwach Europy w Apeldoorn Anastazja Kuś. Reprezentantka klubu AZS UWM Olsztyn do Holandii pojechała przede wszystkim po doświadczenie i naukę. W swoim biegu eliminacyjnym zajęła piąte miejsce (z czasem 53.45 sekundy).

 

Dodajmy, że reprezentacja Polski wróciła z tegorocznych HME z czterema medalami. Złoto w biegu na 800 metrów wywalczyła Anna Wielgosz. Najlepszy w biegu na 60 metrów przez płotki był także Jakub Szymański. W tej samej konkurencji wśród pań trzecia linię mety w finale minęła Pia Skrzyszowska. Po srebro na 400 metrów pobiegł natomiast Maksymilian Szwed, który ustanowił nowy halowy rekord Polski oraz rekord Europy U23.

„Szpilki” przegrały mecz „za sześć punktów”

Drużyna AZS UWM High Heels Olsztyn przegrała na wyjeździe 2-5 (2-2) z FC Silesia Box Siemianowice Śląskie i na pięć kolejek przed zakończeniem sezonu 2024/2025 wciąż traci siedem punktów do pozycji gwarantującej utrzymanie w Ekstralidze futsalu kobiet. W tabeli zajmuje jedenaste miejsce. Kortowskie „Szpilki” nie wykorzystały okazji, by zmniejszyć straty do niedzielnych rywalek.

 

Foto: FC Silesia Box Siemianowice Śląskie

Olsztynianki dobrze rozpoczęły to spotkanie. Wynik już w trzeciej minucie otworzyła Natalia Łapińska. Chwilę później doskonałą okazję do podwyższenia prowadzenia miała Anna Siwicka, ale przestrzeliła w sytuacji sam na sam z bramkarką. Kolejne minuty należały do gospodyń. Najpierw na 1-1 trafiła Paulina Załęcka. A później dwukrotnie „Szpilki” ratowała Maja Bogacka, fantastycznie interweniując po indywidualnych akacjach Marleny Koniecznej. Zresztą gdyby nie jej znakomita postawa, gospodynie mogłyby w pierwszej połowie prowadzić nawet 5-1. A dzięki bramce Pauli Zawistowskiej w dwunastej minucie na prowadzenie ponownie wyszły futsalistki AZS-u. Mecz mógł się podobać. Obfitował w sytuacje z obu stron. A jedną z nich tuż przed przerwą wykorzystała Paulina Załęcka i było 2-2. Trzeba przyznać, że był to wynik sprawiedliwy.

W drugą połowę dużo lepiej weszły zawodniczki z Siemianowic Śląskich. W pierwszych trzech minutach kilkukrotnie zagroziły rywalkom, a jedną z sytuacji na bramkę zamieniła Karolina Szczypka. Tempo meczu w kolejnych minutach nieco spadło. Ale gospodynie nie traciły czujności. Podwyższyły prowadzenie po technicznym strzale Zuzanny Świętek. W końcówce na parkiecie pojawiła się trenerka „Szpilek” Aleksandra Kojadyńska. Olsztynianki próbowały grać z lotną bramkarką, ale i to nie przyniosło efektu. Nadziały się natomiast na kontrę, po której wynik meczu na 5-2 ustaliła Zuzanna Świętek.

Spodziewałyśmy się ciężkiego spotkania. Ile sił mogłyśmy, tyle zostawiłyśmy na parkiecie. Niestety losy meczu ponownie odwróciły się w drugiej połowie. Jechałyśmy tam wygrać. Tego nastawienia nam nie zabrakło. Myślę, że zabrakło nam sił… Musiałyśmy uznać wyższość rywalek. Musimy teraz punktować w każdym spotkaniu, jeśli chcemy realnie myśleć o utrzymaniu. Na pewno nie zwieszamy głów i będziemy walczyć do ostatniego spotkania”

– podsumowała Aleksandra Kojadyńska.

 

FC Silesia BOX Siemianowice Śląskie – AZS UWM High Heels Olsztyn 5-2 (2-2)
Paulina Załęcka 6′, 19′, Karolina Szczypka 23′, Zuzanna Świętek 31′, 40′ – Natalia Łapińska 3′, Paula Zawistowska 12′

FC Silesia: Martyna Halupczok – Ewa Duda, Marlena Konieczna, Karolina Szczypka, Paulina Załęcka oraz: Magdalena Antkowiak, Joanna Kęsoń, Magdalena Knysak, Klaudia Łyszczarz, Dorota Młynarczyk, Zuzanna Świętek, Żaneta Sobota, Patrycja Wiśniewska.

AZS UWM: Maja Bogacka – Oliwia Cwalińska, Julia Klonowska, Anna Siwicka, Paula Zawistowska oraz: Amelia Cwalińska, Weronika Dąbrowska, Aleksandra Kojadyńska, Natalia Łapińska.

Żółte kartki: Zuzanna Świętek – Julia Klonowska.

 

 

Niedzielna porażka oznacza, że drużyna z UWM ma coraz mniejsze szanse na utrzymanie w Ekstralidze futsalu kobiet. Na pięć kolejek przed zakończeniem sezonu wciąż traci bowiem siedem punktów do bezpiecznej pozycji w tabeli. Najbliższy mecz rozegra dopiero w ostatni weekend marca. We własnej hali zmierzy się z wiceliderem tabeli – Rekordem Bielsko-Biała.

W Lublinie nadzieja na play-offy ginie…

Indykpol AZS Olsztyn przegrał na wyjeździe 0:3 (23:25, 21:25, 12:25) z Bogdanką LUK Lublin i na dwie kolejki przed zakończeniem zasadniczej części sezonu 2024/2025 w PlusLidze zajmuje jedenaste miejsce w tabeli. Ta porażka oznacza, że akademicy stracili już nawet matematyczne szanse na awans do fazy play-off.

 

 

Trener Daniel Pliński musiał radzić sobie w sobotę bez Nicolasa Szerszenia i Mateusza Janikowskiego. Obaj przyjmujący nie mogli zagrać z powodu drobnych urazów. Z drużyną do Lublina pojechał Moritz Karlitzek, ale także nie pojawił się na parkiecie. Dlatego do kadry meczowej jako przyjmujący a nie libero zgłoszony został Kuba Hawryluk. Ale spotkanie rozpoczął w kwadracie dla rezerwowych. W wyjściowym składzie zagrali natomiast: Jakub Ciunajtis, Kamil Szymendera, Manuel Armoa, Szymon Jakubiszak, Paweł Cieślik, Jan Hadrava i Eemi Tervaportti.

Przyznać trzeba jednak, że Bogdanka była „do ugryzienia”. Indykpol w pierwszych dwóch setach potrafił wypracować sobie trzy- a nawet czteropunktową przewagę. Dobrze funkcjonowała zagrywka. Asy serwisowe zapisali na swoim koncie: Armoa, Cieślik i Hadrava. Akademicy nieźle wyglądali także w przyjęciu. Ale w obu partiach to gospodarze przechylali szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Wygrali 25:23 i 25:21. Ich liderami w ataku byli: Wilfredo Leon, Aleks Grozdanov i Kevin Sasak. Dwaj ostatni świetnie prezentowali się także w bloku.

Dwa przegrane – choć wyrównane – sety kompletnie rozbiły kortowski zespół. W trzeciej partii olsztynianie byli tylko tłem dla przeciwników. Wynik mówi sam za siebie – 25:12… Statuetkę MVP otrzymał Aleks Grozdanov. Był najskuteczniejszym zawodnikiem meczu. Zdobył 14 punktów (w tym aż 5 blokiem).

 

 

W pierwszych dwóch setach mieliśmy okazję, by dogonić rywali. Ale niestety jej nie wykorzystaliśmy. Cieszyłem się przed meczem, że mogłem być na boisku. Pół sezonu czekałem na to za bandami. Czeka mnie jeszcze dużo nauki…”

– mówił po spotkaniu Kamil Szymendera. Dla przyjmującego mecz w Lublinie był… pierwszym w tym sezonie w wyjściowym składzie.

Mamy sporo problemów ze zdrowiem. Podoba mi się, że zespół wyszedł na parkiet z dużą wiarą. Mogliśmy prowadzić po dwóch setach 2:0, ale przegrywaliśmy 0:2. Graliśmy na wysokiej piłce, utrzymaliśmy zagrywkę Leona. Walczyliśmy do samego końca. Zabrakło nam troszkę umiejętności, ale jestem dumny z zespołu, że pokazał na boisku to, co mógł. Motywacji nam na pewno nie zabraknie na dwa ostatnie mecze i zrobimy wszystko, żeby je wygrać”

– zapewniał trener akademików Daniel Pliński.

Pierwsze dwa sety według mnie zagraliśmy bardzo dobrze. Przyjmowaliśmy zagrywkę rywali, która była bardzo mocna. Byliśmy bardzo zmotywowani, z chęcią pokonania rywala. Niestety w trzecim secie zabrakło mocy i przegraliśmy”

– powiedział po meczu Paweł Cieślik.

 

 

W tym sezonie Indykpol AZS Olsztyn rozegra już zatem tylko dwa spotkania. W najbliższy piątek 14 marca o 17:30 na wyjeździe zmierzy się z Cuprum Stilonem Gorzów. Natomiast w niedzielę 23 marca akademików czeka mecz w Ergo Arenie z Treflem Gdańsk.

Szansa na play-offy już tylko matematyczna

Indykpol AZS Olsztyn przegrał w Hali Urania 1:3 (27:29, 17:25, 25:14, 24:26) z Steam Hemarpol Norwidem Częstochowa i na trzy kolejki przed zakończeniem zasadniczej części sezonu 2024/2025 zajmuje jedenaste miejsce w tabeli PlusLigi. Do pozycji gwarantującej awans do fazy play-off akademicy tracą już sześć punktów…

 

 

Jeszcze przed początkiem poniedziałkowego spotkania kibiców ucieszyła zapewne informacja o powrocie do meczowej czternastki Moritza Karlitzka. Niemiecki przyjmujący rozgrzewał się z kolegami, ale Daniel Pliński nie zmienił nic w wyjściowym składzie akademików. Od pierwszych minut niezwykle ważne domowe starcie z drużyną z Częstochowy rozpoczęli: Eemi Tervaportti, Jan Hadrava, Dawid Siwczyk, Szymon Jakubiszak, Manuel Armoa, Nicolas Szerszeń i Kuba Hawryluk.

Pierwsza partia była bardzo wyrównana. W końcówce zarysowała się delikatna przewaga gości. Prowadzili 18:16, 23:20 i 24:22. Ich akcje kończyli zazwyczaj Patrik Indra i Milad Ebadipour. Natomiast w barwach gospodarzy wyróżniał się Jan Hadrava (długo utrzymywał stuprocentową skuteczność). Fatalnie prezentował się natomiast Nicolas Szerszeń. Ale trener nie zdecydował się zdjąć go z parkietu. Dwukrotnie błysnął Manuel Armoa (raz popisał się asem serwisowym, a raz efektownym atakiem). Akademicy wyrównali przy stanie 24:24. Dwukrotnie mieli nawet w górze piłkę setową (26:25, 27:26), ale ostatecznie przegrali 27:29.

Częstochowianie kontynuowali dobrą grę także po przerwie. Przerwie dłuższej niż zazwyczaj, bo przed drugą partią klub ogłosił przedłużenie na kolejny sezon umowy ze swoim sponsorem tytularnym – firmą Indykpol S.A. Ale na tym koniec dobrych wiadomości. Zawodnicy kortowskiej drużyny dali się zdominować rywalom. Ci zbudowali sobie dość szybko trzypunktowe prowadzenie (14:11), a później zwiększyli przewagę (17:13, 19:14). Wygrali jeszcze bardziej efektownie – 25:17 a seta asem serwisowym zakończył Milad Ebadipour.

Kolejna partia należała jednak do gospodarzy. Pochwalić należy dwójkę środkowych. Szymon Jakubiszak i Dawid Siwczyk nie mylili się pod siatką. Znów błyszczał Armoa, a po słabym drugim secie na wysoki poziom skuteczności wrócił Hadrava. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Indykpol rozpoczął od prowadzenia 4:1, a później tylko zwiększał dystans. Było 11:6, 17:8 i 21:11. Wygrał 25:14.

To jednak wszystko na co było stać ich w poniedziałek. Czwarty set wprawdzie przez dłuższy czas był wyrównany. Ale od jego połowy znów do głosu doszli siatkarze Norwida. Bohaterem meczu był Patrick Indra. Wspierany przez Milada Ebadipoura pewnie kończył kolejne akcje gości. Olsztynianie momentami niwelowali straty. Po asie serwisowym Nicolasa Szerszenia wyrównali – było 18:18. Prowadzili nawet 20:19, 21:20 i 22:21, ale w końcówce znów skuteczniejsi okazali się zawodnicy trenera Cezara Douglasa Silvy. Wygrali 26:24 a całe spotkanie 3:1.

Statuetkę MVP otrzymał Patrik Indra. Czeski atakujący zdobył 24 punkty. Dwa oczka mniej zapisał na swoim koncie jego rodak – kapitan Indykpolu AZS Olsztyn, Jan Hadrava.

 

 

Nasz zespół walczył, grał na dobrym poziomie. Pierwszy i czwarty set mógł też być dla nas i my byśmy cieszyli się ze zwycięstwa. Oczywiście, zabrakło trochę dokładności (przede wszystkim w pierwszym secie), odwagi – kto ma wystawić piłkę sytuacyjną, piłkę setową dla nas. To jest od samego początku bolączka naszego zespołu. Częstochowa to zespół, który nie wymięka. Nasza sytuacja teraz jest bardzo trudna. Ale nie robię też z tego wielkiej tragedii. Zdajemy sobie sprawę, co nas czeka. Ale nie składamy broni. Walczymy dalej. Po tej porażce jednak te szanse na pewno się zmniejszyły”

– podsumował trener akademików, Daniel Pliński.

W pierwszych dwóch setach mieliśmy trudności ze znalezieniem sposobu na grę przeciwników. Grali skutecznie w ataku i przyjęciu, podczas gdy my popełnialiśmy zbyt wiele błędów, zwłaszcza w zagrywce. W trzecim secie od początku zaprezentowaliśmy się bardzo dobrze. Było widać, że drużyna z Częstochowy nieco odpuściła, co pozwoliło nam utrzymać przewagę i pewnie wygrać tę partię. W czwartym secie pojawiło się trochę nerwowości. Wydaje mi się, że rywale lepiej to wytrzymali, a nam zabrakło precyzji w prostych sytuacjach, w których powinniśmy byli zachować większą dokładność”

– powiedział po meczu Szymon Jakubiszak.

Jest mi bardzo przykro, bo chciałem jeszcze walczyć o te play-offy. Wiedziałem, że ten mecz jest bardzo ważny pod tym kątem. No i cóż mogę powiedzieć? Mogę jedynie przeprosić wszystkich kibiców, którzy na nas liczyli. Ja starałem się, jak mogłem. Dawałem z siebie sto procent w każdym meczu, w którym otrzymałem możliwość grania i w przyszłości oczywiście się to nie zmieni! Mam nadzieję, że przyszły sezon będzie lepszy i będziemy walczyć o coś więcej”

– zadeklarował Dawid Siwczyk.

To było ciężkie spotkanie. Walczyliśmy, ale Częstochowa była dzisiaj lepsza. Robiliśmy głupie błędy. W pierwszym secie zaważyła jedna piłka. Jesteśmy w bardzo ciężkiej sytuacji. Będziemy na pewno jeszcze walczyć. Ten sezon był bardzo ciężki. Mieliśmy czterech trenerów. A każdy trener to inne zasady. Jest dużo nowych rzeczy i nie wygląda to tak, jak powinno”

– mówił po meczu Kuba Hawryluk.

Przegraliśmy pięć spotkań z rzędu. Wiedzieliśmy, że ten mecz jest „za sześć punktów” i będziemy musieli te punkty wyszarpać. Zespół z Olsztyna też potrafi grać w siatkówkę i pokazał to w tym sezonie niejednokrotnie. Dziś to nie była najpiękniejsza siatkówka, jaką graliśmy w tym sezonie. Ale wygrywamy i tylko to ma znaczenie.

– podsumował Bartłomiej Lipiński z Norwida Częstochowa.

Kolejne spotkanie Indykpol AZS Olsztyn rozegra już w sobotę 8 marca. O 20:30 na wyjeździe zmierzy się z Bogdanką LUK Lublin.

 

Tenisistki stołowe z UWM przegrały „najważniejsze spotkanie w tym sezonie”

„Najważniejsze spotkanie w tym sezonie” – takim hasłem zapowiadały swój domowy pojedynek z SKTS Sochaczew tenisistki stołowe KS English Perfect AZS UWM Olsztyn. Niestety przegrały w hali w Kortowie 0:3 i właściwie pozbyły się nadziei na utrzymanie w Ekstraklasie. Do swoich niedzielnych rywalek tracą już pięć punktów. A do rozegrania zostały tylko dwie ligowe kolejki.

 

 

Przypomnijmy, że w pierwszej części sezonu tenisistki z UWM pokonały na wyjeździe drużynę z Sochaczewa 3:2. I było to ich jedyne do tej pory zwycięstwo w Ekstraklasie. Z trzema punktami na koncie zamykają tabelę. Ale przed niedzielnym meczem do swoich rywalek traciły tylko dwa punkty. Miały więc szansę na awans na wyższą pozycję, gwarantującą grę w barażach o utrzymanie.

Co zadecydowało o porażce? Problemy kadrowe…. Trener Michał Ogrodniczak nie mógł skorzystać ze swoich trzech czołowych zawodniczek: Wiktorii Wróbel, WenWen Liu (obie rozchorowały się przed weekendem) oraz Aleksandry Jarkowskiej (grała w lidze włoskiej). Zresztą warto zauważyć, że w tym roku rzadko pojawiały się w Olsztynie. Z tego powodu olsztynianki nie pojechały też w piątek do Rzeszowa i oddały mecz z Fibrain AZS-em Politechniką Rzeszów walkowerem. W najważniejszym spotkaniu sezonu zagrały natomiast: Klaudia Szadkowska, Anita Myrchel-Rutkowska i Wiktoria Wrzosek – zawodniczki pierwszoligowych rezerw. I przegrały gładko swoje pojedynki z Darią Łuczakowską, Magdaleną Sikorską i Iloną Sztwiertnią – wszystkie 0:3…

Powiem szczerze, że dobiły nas kwestie kadrowe, zdrowotne. Widocznie ten skład na Ekstraklasę powinien być szerszy, może mocniejszy? Dziewczyny dziś chciały pokazać się z jak najlepszej strony. Nie mogę im tego odmówić. Klaudia, Anita i Wiktoria trenują u nas na co dzień i grają w pierwszej lidze. Dla nich była to fajna możliwość rywalizacji”

– mówił po spotkaniu trener AZS-u Michał Ogrodniczak. Przyznał też, że drużyna po niedzielnej porażce… pogodziła się już ze spadkiem.

W tym momencie już tak! Po dzisiejszym meczu mamy jakieś matematyczne szanse, ale mówiąc szczerze – możemy stwierdzić, że po tym sezonie żegnamy się z Ekstraklasą kobiet w Olsztynie.”

 

KS English Perfect AZS UWM Olsztyn – SKTS Sochaczew 0:3

Klaudia Szadkowska – Daria Łuczakowska 0:3 (6:11, 8:11, 5:11)
Anita Myrchel-Rutkowska – Magdalena Sikorska 0:3 (3:11, 3:11, 9:11)
Wiktoria Wrzosek – Ilona Sztwiertnia 0:3 (4:11, 3:11, 1:11)

 

 

Po dwunastu kolejkach sezonu 2024/2025 KS English Perfect AZS UWM Olsztyn wciąż zajmuje ostatnie miejsce w tabeli Ekstraklasy tenisa stołowego kobiet. Bilans drużyny z Kortowa to: jedna wygrana i aż 11 porażek. Do rozegrania pozostały jeszcze dwa spotkania: 14 marca na wyjeździe z KS Bronowianka Kraków oraz 16 marca we własnej hali z Bebetto AZS UJD Częstochowa. Dodajmy, że także w rozgrywkach I ligi akademiczki nie radzą sobie dobrze. Przegrały 10 meczów, jeden zremisowały i trzy wygrały.

„Szpilki” postawiły się czołowej drużynie Ekstraligi, ale niestety znów przegrały

Drużyna AZS UWM High Heels Olsztyn przegrała już dwunaste spotkanie w swoim debiutanckim sezonie w Ekstralidze futsalu kobiet. Kortowskie „Szpilki” w Hali Urania mierzyły się z trzecią drużyną tabeli – LUKS Rolnik Biedrzychowice-Głogówek. I choć w pierwszej połowie nie ustępowały niczym rywalkom, ostatecznie uległy im 1-3 (1-1).

 

Foto: Emil Marecki

Studentki Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie tydzień wcześniej były w Katowicach, gdzie rozgrywany był finałowy turniej Akademickich Mistrzostw Polski w futsalu. Nie będą go jednak dobrze wspominać… Rywalizację zakończyły bowiem już na fazie grupowej. Przegrały z Akademią Nauk Stosowanych w Nowym Sączu i Uniwersytetem Jana Długosza w Częstochowie oraz zremisowały z gospodyniami imprezy – AWF-em Katowice.

Ale w niedzielę w starciu ligowym z silną drużyną z LUKS Rolnika zrobiły niezłe wrażenie. Szczególnie w pierwszej połowie grały agresywnie, starały się odbierać piłkę przeciwniczkom i w defensywie popełniały niewiele błędów. Po jednym z nich już w drugiej minucie gościnie wyszły na prowadzenie. Maję Bogacką pokonała Maja Stopka. Ale „Szpilki” szybko wyrównały za sprawą Julii Klonowskiej. Wynik 1-1 utrzymał się do przerwy. Niestety w drugiej połowie gospodynie nie grały już tak pewnie. Szybko dały sobie wbić kolejne dwie bramki (strzeliły je Marlena Jaszyk i Katarzyna Rozmus). Dopiero w końcówce próbowały przejąć inicjatywę. Stworzyły sobie kilka okazji, ale nie potrafiły zaskoczyć Andżeliki Dąbek. Przegrały więc 1-3.

Pierwsza połowa była naprawdę świetna w naszym wykonaniu. Prowadziłyśmy grę i miałyśmy więcej sytuacji bramkowych. A w drugiej… no cóż. Miałyśmy grać podobnie, ale zespół z Głogówka zmotywował się jeszcze mocniej i wygrało doświadczenie”

– podsumowała Aleksandra Kojadyńska.

Drużynę z UWM chwalił trener LUKS Rolnika – Krzysztof Nosek.

Spodziewaliśmy się, że Ola mentalnie nastawi swój zespół bardzo dobrze. Wiadomo o co grają. W każdym meczu muszą szukać punktów, więc byliśmy nastawieni na walkę o każdy centymetr tego parkietu. Tak też było. Brawa dla zawodniczek z Olsztyna, bo naprawdę postawiły nam dzisiaj bardzo trudne warunki. Ale też nie ukrywam, że po raz kolejny w pierwszych minutach miałyśmy sytuację na 2-0, 3-0 i nie skończyliśmy tego meczu z czystym kontem bramkowym. A w drugiej połowie pozwoliliśmy drużynie z Olsztyna znowu uwierzyć w to, że mogą z nami nawiązać walkę. Do końca były nerwy. Życzę AZS-owi Olsztyn utrzymania. Będzie na pewno ciężko.”

 

AZS UWM High Heels Olsztyn – LUKS Rolnik Biedrzychowice-Głogówek 1-3 (1-1)
Julia Klonowska 3′ – Maja Stopka 2′, Marlena Jaszyk 23′, Katarzyna Rozmus 27′

AZS: Maja Bogacka – Oliwia Cwalińska, Julia Klonowska, Anna Siwicka, Paula Zawistowska oraz: Amelia Cwalińska, Weronika Dąbrowska, Sandra Gieros, Natalia Łapińska, Weronika Łobocka, Eliza Pietruczuk, Bogna Szumska

LUKS: Andżelika Dąbek – Kinga Ejzel, Marlena Jaszyk, Katarzyna Rozmus, Maja Stopka oraz: Pamela Drożdż, Aneta Globisz, Katarzyna Jasińska, Wiktoria Juchno, Martyna Małolepsza, Aleksandra Sobkowicz

Żółte kartki: Maja Bogacka – Marlena Jaszyk

 

 

Kolejne spotkanie AZS UWM High Heels Olsztyn rozegra w niedzielę 9 marca. O 15:00 na wyjeździe zmierzy się z FC Silesia BOX Siemianowice Śląskie. To właśnie ten zespół kortowskie „Szpilki” muszą gonić w tabeli, ponieważ zajmuje on ostatnią pozycję gwarantującą utrzymanie w Ekstralidze. Tracą do niej obecnie aż 7 punktów.

To jest mecz, który musimy wygrać i zdobyć trzy punkty! Inaczej to nasze szanse na utrzymanie będą już minimalne…”

– deklaruje Aleksandra Kojadyńska.

Anastazja Kuś wygrała 64. plebiscyt Gazety Olsztyńskiej

1 marca w hotelu Omega w Olsztynie odbyła się kolejna Gala Sportu i Biznesu. Poznaliśmy tam laureatów 64. edycji plebiscytu Gazety Olsztyńskiej na najpopularniejszych sportowców województwa warmińsko-mazurskiego. Pierwsze miejsce zajęła reprezentująca klub AZS UWM Olsztyn Anastazja Kuś. A w czołowej dziesiątce znaleźli się także: Konrad Bukowiecki, Lena Maruszak, Kuba Hawryluk, Michał Burczyński i Szymon Jakubiszak.

 

 

Tegoroczny plebiscyt był bardzo szczęśliwy dla sportowców związanych z Uniwersytetem Warmińsko-Mazurskim i klubem AZS UWM Olsztyn. A dla niespełna siedemnastoletniej Anastazji Kuś także dużym wyróżnieniem. Przypomnijmy, że w 2024 roku była ona najmłodszą reprezentantką Polski, która znalazła się w kadrze na igrzyska olimpijskie w Paryżu. Pobiegła w eliminacjach żeńskiej sztafety 4×400 metrów. Wcześniej poprawiała swoje rekordy życiowe na 200, 300 i 400 metrów. W lipcu w Bańskiej Bystrzycy zdobyła złoty medal mistrzostw Europy do lat 18 w biegu na swoim koronnym dystansie – 400 metrów. Czasem 51,89 sekundy pobiła wówczas własny rekord Polski U18 oraz poprawiła o prawie sekundę rekord tej imprezy. Ze Słowacji przywiozła także srebrny medal, po który sięgnęła ze sztafetą szwedzką. Polki czasem 2:05.44 również poprawiły rekord kraju do lat 18.

Ale Kuś z powodzeniem rywalizowała także w zawodach seniorskich (zadebiutowała m.in. Diamentowej Lidze). A w tym roku wywalczyła brązowy medal halowych mistrzostw Polski i znalazła się w kadrze na Mistrzostwa Europy, które w najbliższy weekend odbędą się w Holandii.

Bardzo się cieszę, że zostałam doceniona przez kibiców w Olsztynie i województwie. Myślę, że 2024 rok był niesamowity w moim wykonaniu. Cieszę się, że wygrałam ten plebiscyt!”

– mówiła po ogłoszeniu wyników 64. edycji plebiscytu Gazety Olsztyńskiej na najpopularniejszych sportowców województwa warmińsko-mazurskiego. Radości z sukcesów sportowców z UWM nie krył obecny na tegorocznej Gali Sportu i Biznesu rektor prof. Jerzy Przyborowski.

To wielka radość, wielka satysfakcja i wielka duma. I potwierdzenie, że warto inwestować w sport! A przede wszystkim w talenty takie, jak Anastazja Kuś. To niezwykła postać. Mamy też Konrada Bukowieckiego. Bardzo się cieszę, że wrócił do swojej formy i zdobywa kolejne tytuły. Ale w czołówce tego plebiscytu mamy też Michała Burczyńskiego czy siatkarzy Indykpolu AZS Olsztyn”

– mówił rektor.

Sportowym wydarzeniem roku wybrano IV Memoriał Zbigniewa Ludwichowskiego, najpopularniejszym sportowcem Olsztyna – Szymona Jakubiszaka, a działaczem roku – Tomasza Jankowskiego (prezesa klubu Indykpol AZS Olsztyn). Do Leny Maruszak – reprezentującej AZS UWM Olsztyn w jeździectwie sportowym studentki Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie – po raz drugi trafił tytuł najpopularniejszego sportowca akademickiego. Gratulujemy!

Czołowa dziesiątka 64. edycji plebiscytu:

1. Anastazja Kuś
2. Maciej Kowalewicz
3. Konrad Bukowiecki
4. Lena Maruszak
5. Kuba Hawryluk
6. Judyta Andrukajtis
7. Paweł Pszczółkowski
8. Agata Barwińska
9. Michał Burczyński
10. Szymon Jakubiszak

Najpopularniejszy sportowiec Olsztyna: Szymon Jakubiszak
Najpopularniejszy sportowiec akademicki: Lena Maruszak
Sportowe wydarzenie roku: IV Memoriał im. Zbigniewa Ludwikowskiego
Działacz roku – Tomasz Jankowski

Szalony mecz akademików w siatkarskiej II lidze

To był mecz w którym sprawdziło się słynne siatkarskie porzekadło mówiące o tym, że kto prowadząc 2:0 nie wygra 3:0, z reguły przegrywa 2:3. AZS UWM Olsztyn w spotkaniu o tzw. „sześć punktów” w II lidze pokonał we własnej hali 3:2 (19:25, 22:25, 29:27, 25:20, 15:12) KS Metro Warszawa i awansował na siódme miejsce w tabeli grupy 2. Wciąż nie jest jednak jeszcze pewny utrzymania.

 

 

Na trybunach hali sportowej w Kortowie 1 marca pojawiło się sporo kibiców. I trudno jednoznacznie stwierdzić, czy to chęć wsparcia akademików w ważnym spotkaniu, czy może zobaczenia w akcji Zbigniewa Bartmana, była dla nich głównym czynnikiem motywującym. Były reprezentant Polski wznowił niedawno karierę, by pomóc klubowi, w którym się wychował w walce o utrzymanie w II lidze. Taka właśnie była stawka tego meczu. Porażka AZS-u oznaczałaby, że drużyna prowadzona przez Pawła Borkowskiego znalazłaby się w strefie spadkowej.

Olsztynianie w pierwszych dwóch partiach nie byli w stanie przeciwstawić się dobrej grze gości. Rywale wygrali je dość pewnie – 25:19 i 25:22. Także w trzeciej byli blisko zwycięstwa. Mieli nawet w górze dwie piłki meczowe, ale ich nie wykorzystali. Górą był tym razem AZS UWM Olsztyn (29:27). I to zwycięstwo zawodnikom z Kortowa dodało skrzydeł. Odwrócili losy spotkania. Doprowadzili do tie-breaka dzięki dobrej postawie w czwartym secie (25:20). A w nim także byli górą. Wygrali 15:12 a cały mecz 3:2.

To był bardzo dobry mecz od samego początku. Choć przegraliśmy dwa pierwsze sety, nie było tak, że zagraliśmy źle. Zdawaliśmy sobie sprawę, jak ważne jest to spotkanie i musimy grać do końca, nie poddawać się. Sprawdziło się stare siatkarskie porzekadło! Kibice na pewno mam pomogli. Chłopaki nie podłamali się i naprawdę miło było to oglądać. Wygrana dzisiaj nie zapewnia nam jeszcze bytu w II lidze. Musimy walczyć dalej!”

– mówił trener AZS-u Paweł Borkowski.

 

AZS UWM Olsztyn – KS Metro Warszawa 3:2 (19:25, 22:25, 29:27, 25:20, 15:12)

AZS: Wiktor Jezierski, Maciej Kwiatkowski, Kacper Sienkiewicz, Ostap Kondyukh, Kuba Petryna, Dawid Deptuła, Szymon Patecki oraz: Jakub Mądry, Rafał Maluchnik, Tomasz Narkun, Maciej Wądołowski.

MVP: Jakub Mądry

 

 

Kolejne spotkanie AZS UWM Olsztyn rozegra w środę 12 marca. O 19:30 na wyjeździe zmierzy się z SwK KARTPOL Kobyłka.

Akademicy rozbici w Kędzierzynie-Koźlu

W zaległym spotkaniu osiemnastej kolejki PlusLigi Indykpol AZS Olsztyn przegrał na wyjeździe 0:3 (16:25, 24:26, 15:25) z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle i wciąż zajmuje dziewiątą pozycję w tabeli. W żadnym z trzech setów akademikom nie udało zagrozić gospodarzom. Już w poniedziałek w Hali Urania drużyna prowadzona przez Daniela Plińskiego zmierzy się z Steam Hemarpol Norwidem Częstochowa. To główny rywal kortowskiego zespołu w walce o miejsce czołowej ósemce.

 

 

Mimo porażki 1:3 z PGE Projektem Warszawa, trener Daniel Pliński nie zdecydował się na żadną zmianę w wyjściowym składzie swojego zespołu. Mecz w Hali Azoty rozpoczęli zatem: Eemi Tervaportti, Jan Hadrava, Dawid Siwczyk, Szymon Jakubiszak, Manuel Armoa, Nicolas Szerszeń i Kuba Hawryluk. Kędzierzynianie od samego początku dominowali na parkiecie. Skutecznie grali Bartosz Kurek i Igor Grobelny. Dobrze prezentował się także Mateusz Poręba. I choć olsztynianie radzili sobie z zagrywką rywali, sami nie byli w stanie niczym im zagrozić. Zastrzeżeń nie można mieć jedynie do Jana Hadravy, który wywiązywał się ze swoich zadań na parkiecie. Choć pięćdziesięcioprocentowa skuteczność w ataku też nie powinna budzić podziwu. ZAKSA wygrała pierwszą partię bez większych problemów – 25:16.

W drugiej akademicy nie pozwolili gospodarzom odskoczyć na więcej niż cztery punkty. Set był wyrównany do stanu 7:7, ale później kędzierzynianie prowadzili 11:7, 15:11, 18:14 i 24:20. W końcówce jednak Indykpol wyrównał (24:24). Nie poszedł niestety za ciosem. Dwie kolejne wymiany wygrali gospodarze i cieszyli ze zwycięstwa w tej partii 26:24. Do skutecznie grających Kurka, Grobelnego i Poręby dołączył jeszcze Rafał Szymura.

Obraz gry niestety nie zmienił się także po krótkiej przerwie. Olsztyńska drużyna chyba straciła wiarę lub po prostu nie miała pomysłu na zatrzymanie dobrze dysponowanych zawodników ZAKSY. Nie pomogły też zmiany. Ani Paweł Cieślik, ani dwójka przyjmujących wprowadzanych przed Daniela Plińskiego (Mateusz Janikowski i Kamil Szymendera) nie byli w stanie zmienić obrazu gry. Indykpol przegrał także tego seta – 15:25 a całe spotkanie 0:3. Wciąż zatem traci trzy punkty do miejsca w tabeli, które gwarantowałoby mu awans do fazy play-off obecnego sezonu PlusLigi.

Statuetkę MVP otrzymał w czwartek Bartosz Kurek. Był najskuteczniejszym zawodnikiem meczu. Zdobył 15 punktów.

To był straszny mecz w naszym wykonaniu. Nasz przeciwnik był lepszy w każdym elemencie. Nic więcej nie można powiedzieć na temat tego spotkania. Pozostało nam tylko wrócić do Olsztyna i ciężko trenować przed kolejnym, bardzo ważnym meczem”

– podsumował krótko Manuel Armoa.

W pierwszym i trzecim secie ZAKSA pokazała o wiele lepszą siatkówkę. Nam brakowało jakości, odwagi i szczęścia. Generalnie przeciwnik grał lepiej i zasłużył na trzy punkty. My możemy tylko z tego meczu wyciągnąć wnioski. Źle zaczęliśmy to spotkanie. Udało nam się wrócić w drugim secie i gdybyśmy pokazali w nim więcej jakości, może byśmy go wygrali”

– ocenił Jan Hadrava. Czeski atakujący zdobył w czwartek 15 punktów i był – obok Bartosza Kurka – najskuteczniejszym zawodnikiem meczu.

 

 

Kolejne – niezwykle ważne w kontekście walki o awans do fazy play-off – spotkanie w PlusLidze Indykpol AZS Olsztyn rozegra już w poniedziałek 3 marca. W Hali Urania o 17:30 zmierzy się z Steam Hemarpol Norwidem Częstochowa. Transmisja tego meczu oczywiście na antenie Radia UWM FM!

Michał Burczyński srebrnym medalistą bojerowych mistrzostw Europy!

W dniach 23-27 lutego na jeziorze Pyhäjärvi w Finlandii odbyły się bojerowe mistrzostwa Europy w klasie DN. Srebrny medal wywalczył tam reprezentant klubu AZS UWM Olsztyn – Michał Burczyński. Nie udało mu się zatem obronić tytułu sprzed roku, ale dołożył do swojej bogatej kolekcji… piętnasty krążek tej imprezy! Zwyciężył Estończyk Rasmus Maalinn, który był najszybszy w 7 z 12 rozegranych wyścigów.

 

Foto: Rola Lora / Polski Związek Żeglarski

W tegorocznych zawodach wystartowało 121 zawodników z 15 krajów, w tym trzydziestu Polaków. Bazą regat był ośrodek Kristalliranta położony w południowo-zachodniej części Finlandii. Broniący złotego medalu sprzed roku Michał Burczyński, po nieco słabszym pierwszym dniu, później regularnie meldował się w ścisłej czołówce. Ostatecznie wygrał cztery wyścigi, a trzykrotnie był drugi. Po raz ósmy w swojej karierze został wicemistrzem Europy, tracąc 11 punktów do zwycięzcy – Rasmusa Maalinna. To już jego piętnasty medal championatu Starego Kontynentu (ma jeszcze w dorobku trzy złote i cztery brązowe). W liczbie zdobytych krążków zrównał się z dotychczasowym rekordzistą tej klasyfikacji – Karolem Jabłońskim, który także startował w Finlandii. Był nawet liderem po pierwszym dniu rywalizacji. Ale w czwartek nie pojawił się na lodzie, tracąc szansę na podium. Uszkodził sprzęt i nie był w stanie dalej się ścigać. Wygrał jednak klasyfikację 60+. Na podium stanął natomiast Łukasz Zakrzewski (MKŻ Mikołajki).

Regaty były bardzo interesujące, choć odbyły się w nieco innej formule niż zwykle. Zazwyczaj rozgrywamy siedem wyścigów, a tym razem było ich aż dwanaście. Ku mojemu zaskoczeniu udało się przeprowadzić komplet, co w tych warunkach było naprawdę imponujące. Te regaty na pewno zapamiętamy jako wyjątkowo trudne – można je nazwać wręcz „brzydkimi” regatami. Taplaliśmy się w wodzie, a lód był mokry i nasiąknięty przez pięć czy nawet sześć dni. Cały czas padało, a woda nie chciała schodzić, co sprawiało, że praktycznie cały czas byliśmy przemoczeni. Muszę też przyznać, że te regaty dały mi w kość. Na pewno mogłem żeglować lepiej, ale nie byłem tak dobrze przygotowany, jak rok temu do mistrzostw świata i Europy. Wtedy miałem co najmniej 20 dni treningowych na lodzie, a tym razem przyjechałem „na świeżości”. Praca i życie prywatne były na pierwszym miejscu – zostałem ojcem po raz drugi i miałem mnóstwo obowiązków. Bojery zeszły na dalszy plan. Dlatego tym bardziej cieszę się ze srebrnego medalu. Na dodatek, trzy dni przed regatami dopadła mnie infekcja. Walczyłem nie tylko z wiatrem i rywalami, ale także ze sobą i chorobą. Mimo wszystko jestem dumny z tego wyniku i cieszę się z osiągniętego rezultatu”

– podsumował Michał Burczyński, który w tym roku w USA był także czwarty podczas bojerowych mistrzostw świata.

Czołowa dziesiątka ME 2025:
1. Rasmus Maalinn (Estonia)
2. Michał Burczyński (Polska)
3. Łukasz Zakrzewski (Polska)
4. Tomasz Zakrzewski (Polska)
5. Mihkel Kosk (Estonia)
6. Hardi Laurits (Estonia)
7. Maciej Żarnowski (Polska)
8. Gustav Lindén (Szwecja)
9. Robert Graczyk (Polska)
10. Jarosław Radzki (Polska)

Pełne wyniki znajdziecie TU.

 

 

Zakończony właśnie sezon reprezentant klubu AZS UWM Olsztyn podsumował także w Radiu UWM FM. POSŁUCHAJCIE!

 

Michał Burczyński to jeden z najbardziej utytułowanych bojerowców na świecie. Może pochwalić się czterema złotymi medalami mistrzostw świata. Zdobył także trzy srebrne i cztery brązowe krążki. Pięciokrotnie sięgał również po tytuł mistrza Europy. A na podium tej imprezy stawał w sumie… piętnastokrotnie (zdobywając też osiem srebrnych i dwa brązowe medale).

Scroll to top