Tie-break w Nysie. Niespodziewana porażka Indykpolu AZS Olsztyn

Indykpol AZS Olsztyn przegrał na wyjeździe 2:3 (25:21, 25:20, 19:25, 22:25, 12:15) z PSG Stalą Nysa i spadł na dziesiąte miejsce w tabeli PlusLigi. Akademicy mogli jednak sięgnąć po komplet punktów, co pozwoliłoby na awans do czołowej ósemki. Prowadząc 2:0 oddali inicjatywę rywalom. Teraz przed drużyną Marcina Mierzejewskiego dwa arcytrudne spotkania – z Jastrzębskim Węglem i Aluronem CMC Wartą Zawiercie.

 

 

W Nysie Indykpol musiał radzić sobie bez Moritza Karlitzka i Mateusza Janikowskiego. Obaj zawodnicy zostali w Olsztynie z powodu problemów zdrowotnych. Niemieckiego przyjmującego w wyjściowym składzie zastąpił Manuel Armoa. Na parkiecie od pierwszej minuty pojawili się także: Kuba Hawryluk, Nicolas Szerszeń, Eemi Tervaportti, Dawid Siwczyk, Szymon Jakubiszak i Jan Hadrava.

W pierwszym secie przewaga akademików zaczęła rysować się po asach serwisowych Tervaporttiego i Szerszenia. Od stanu 12:9 przejęli inicjatywę i nie dali już dojść do głosu gospodarzom. Ich liderem był Zouheir El Graoui. Ale skutecznej grze marokańskiego przyjmującego przeciwstawiali się dobrze dysponowani w ataku: Hadrava i Szerszeń. Olsztynianie kilka punktów dorzucili także blokiem. Wygrali pewnie 25:21.

Drugi set miał podobny przebieg. Początkowo był wyrównany, ale w połowie partii Indykpol zbudował sobie czteropunktowe prowadzenie 16:12. Za ten fragment meczu pochwalić należy Manuela Armoę i Dawida Siwczyka. Dołączyli do skutecznych już wcześniej Szerszenia i Hadravy. A właściwie wzięli na siebie ciężar wykańczania akcji. W ekipie Stali dobrą zmianę dał natomiast Remigiusz Kapica. Nysanie zbliżali się kilkukrotnie na jedno czy dwa oczka, ale nie udało im się przełamać rywali. Drużyna prowadzona przez Marcina Mierzejewskiego przycisnęła w końcówce i cieszyła się ze zwycięstwa 25:20. Dwa ostatnie punkty zdobył Szymon Jakubiszak, który także rozgrywał bardzo solidne spotkanie.

Kolejna partia należała jednak do gospodarzy. Błysnął m.in. ich rozgrywający Kellian Motta Paes, który zapisał na swoim koncie dwa asy serwisowe. Stal wypracowała sobie czteropunktowe prowadzenie 13:9. Wtedy trener Mierzejewski zdecydował się na zmiany. Dał odpocząć Tervaporttiemu i Hadravie a na plac gry wprowadził Karola Jankiewicza oraz Daniela Gąsiora. Na niewiele się do zdało. Przewaga rywali jeszcze rosła. Po punkcie zdobytym bezpośrednio zagrywką przez Zouheira El Graoui’ego było 16:10. W bloku dobrze prezentował się Argentyńczyk Nicolas Zerba a kolejne ataki skutecznie kończył Remigiusz Kapica. Przełożyło się to na wygraną zespołu z Nysy 25:19.

Czwarty set to falująca gra obu drużyn. Indykpol odskakiwał na 2-3 oczka, ale przez błędy w przyjęciu i ataku trwonił tę przewagę. Olsztynianie nie korzystali ze swojej najpoważniejszej broni, jaką jest zagrywka. Często psuli serwisy. W połowie partii do głosu doszli natomiast zawodnicy Stali. Prowadzili 16:14, 21:18 i 22:19. Akademicy zbliżyli się na jeden punkt (22:21), ale ostatnie słowo ponownie należało do rywali. Wygrali 25:22 i doprowadzili do tie-breaka.

I dobrze weszli w decydującą partię. Prowadzili bowiem 6:4, 7:5 i 8:6. Wciąż świetnie prezentowali się Zouheir El Graoui i Remigiusz Kapica. Byli najskuteczniejszymi zawodnikami całego meczu. Po zmianie stron w siatkę wpadł Nicolas Szerszeń i przewaga gospodarzy wzrosła do trzech punktów (9:6). Już jej nie oddali. Piątego seta wygrali 15:12 a całe spotkanie 3:2. Statuetkę MVP otrzymał Remigiusz Kapica.

 

 

Na początku tego meczu to my przeważaliśmy w elementach czysto siatkarskich. Niestety, im dalej w las, tym Stal lepiej radziła sobie w przyjęciu, utrzymywała nasze mocne zagrywki i także nas celowała swoją zagrywką. Złapali dużo pewności siebie. Bronili dużo piłek a kontry obracali w punkty dla siebie. Więc coraz trudniej nam się grało. Byliśmy też w okrojonym składzie. Niewiele było możliwości zmian”

– podsumował Krzysztof Michalski, asystent trenera Marcina Mierzejewskiego.

Zaczęliśmy dobrze to spotkanie, lecz w jego drugiej części zaczęliśmy popełniać błędy w przyjęciu. To zaważyło na końcowym wyniku. Droga, która podążamy, jest odpowiednia – musimy kontynuować dobrą pracę. Zostało nam jeszcze sporo spotkań w tym sezonie – mamy o co walczyć”

– powiedział po meczu Manuel Armoa.

 

 

Kolejne spotkanie Indykpol AZS Olsztyn rozegra dopiero 21 stycznia. O 17:30 w Hali Urania zmierzy się z liderem tabeli i aktualnym mistrzem Polski – Jastrzębskim Węglem.

Pewna wygrana Indykpolu AZS Olsztyn na początek roku. Klub przedstawił nowego sponsora

Indykpol AZS Olsztyn wygrał w Hali Urania 3:0 (31:29, 25:17, 25:23) z Nowak-Mosty MKS-em Będzin i umocnił się na dziewiątej pozycji w tabeli PlusLigi. Akademicy tracą już tylko punkt do czołowej ósemki. Przed sobotnim spotkaniem klub poinformował, że do grona jego sponsorów głównych dołączyła Energa SA z grupy Orlen.

 

 

4 stycznia to wyjątkowa data dla trenera olsztyńskiej drużyny – Marcina Mierzejewskiego. Tego dnia obchodzi bowiem swoje urodziny. Szkoleniowiec postawił na identyczny skład, jak dwa tygodnie wcześniej w wygranym 3:1 spotkaniu z Ślepskiem Malow Suwałki. W kadrze meczowej znalazł się już wprawdzie kontuzjowany ostatnio Paweł Cieślik, ale na parkiecie od pierwszej minuty ponownie szansę otrzymał Dawid Siwczyk.

Pierwszy set był bardzo wyrównany. Goście skutecznie grali blokiem, ale siatkarze Indykpolu popełniali sporo własnych, niewymuszonych błędów. Nie najlepiej prezentował się także Eemi Tervaportti. Kilka jego wyborów na rozegraniu utrudniło kolegom wykończenie akcji. Żaden z zawodników nie był także w stanie zaskoczyć rywali zagrywką. A ci dobrze prezentowali się w bloku. Natomiast w ataku liderami zespołu z Będzina byli: Brandon Koppers i Damian Schulz. Ostatecznie jednak w końcówce gospodarze potrafili przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Wygrali 31:29. Duża w tym zasługa Nicolasa Szerszenia i Jana Hadravy, którzy tylko w tej partii zdobyli po 8 punktów.

MKS dobrze wszedł natomiast w drugiego seta. W polu zagrywki błysnął Kanadyjczyk Koppers i było 4:1. Chwilę później wstrzelił się także Moritz Karlitzek. Po jego asie akademikom udało się wyrównać (6:6). A gdy skutecznym blokiem popisał się Szymon Jakubiszak, Indykpol wyszedł na prowadzenie 7:6. Środkowy dorzucił chwilę później dwa asy i przewaga olsztynian urosła do trzech punktów (10:7). Goście zaczęli się gubić – zarówno w przyjęciu, jak i ataku. Efekt? Prowadzenie 15:9 i 19:13 drużyny Marcina Mierzejewskiego. Tym razem wygrała pewnie 25:17, bardzo zbliżając się do ósmej wygranej w obecnym sezonie PlusLigi. W końcówce seta szkoleniowiec dał chwilę odpocząć Tervaporttiemu i Hadravie a na parkiecie pojawili się Karol Jankiewicz i Daniel Gąsior.

Trzecia i ostatnia partia była wyrównana do stanu 17:16. Wtedy akademikom udało się odskoczyć na cztery oczka (20:16) i nie dali już się dogonić. Moritz Karlitzek, Jan Hadrava i Nicolas Szerszeń – ta trójka była w sobotę najskuteczniejsza na parkiecie. Ale pochwalić trzeba także libero gospodarzy Jakuba Hawryluka i solidnie grającą dwójkę środkowych. Indykpol wygrał 25:23 a całe spotkanie 3:0. Statuetkę MVP otrzymał Nicolas Szerszeń.

 

 

Myślałem, że ten mecz będziemy mieli bardziej pod kontrolą. Dzisiaj Będzin postawił się jednak bardziej niż się tego spodziewałem. Trochę była to nasza wina, ale oni też dobrze zagrali w ataku. Potrafiliśmy wykorzystać nasze szanse i mam nadzieję, że dalej będziemy punktować”

– podsumował Nico Szerszeń, który wspólnie z Janem Hadravą był najskuteczniejszym zawodnikiem sobotniego meczu. Obaj zdobyli po 15 punktów.

Myślę, że nie było to fajne spotkanie do oglądania. Cieszę się z tego, że wygraliśmy i trzy punkty zostały w Olsztynie. Teraz wracamy do treningu i przygotowujemy się do spotkania w Nysie”

– mówił Jan Hadrava. Dla kapitana akademików spotkanie z MKS-em Będzin było 200. w PlusLidze!

Styl mógł być na pewno troszeczkę lepszy. Była nerwówka i dużo błędów w ataku. Cieszymy się, że udało się wygrać i życzymy wszystkiego najlepszego Mierzejowi! Mieliśmy pięć dni wolnego i to na pewno wpłynęło na naszą dyspozycję. Ale udało się!”

– cieszył się Dawid Siwczyk.

To był brzydki mecz, ale ja takiego meczu się spodziewałem. Nie graliśmy dwa tygodnie i tego rytmu na pewno nam brakowało. Pokazał to pierwszy set tego spotkania. Natomiast cieszę się, że wygraliśmy 3:0 i także tego pierwszego seta – mimo problemów – dowieźliśmy do końca. Bardzo dobrze, że taki mecz trafił nam się na początek roku. Potrzebowaliśmy go”

– podsumował Marcin Mierzejewski.

 

 

Wydaje mi się, że gdybyśmy wygrali pierwszego seta, ten mecz wyglądałby zupełnie inaczej. Mogłoby to nas jeszcze bardziej nakręcić. Zabrakło troszeczkę szczęścia. W drugim trochę siedliśmy. W trzecim wróciliśmy do gry.

– ocenił Damian Schulz, który był najskuteczniejszym zawodnikiem gości. Zdobył 14 punktów.

A co o spotkaniu powiedział trener Nowak-Mosty MKS-u Będzin?

Drugi set wymknął nam się spod kontroli. Mieliśmy problem z przyjęciem tych hybrydowych zagrywek. Dwa skróty bodajże gdzieś tam nas zdusiły i ta różnica zrobiła się dosyć spora. A pierwszy i trzeci set to była wyrównana gra, gdzie byliśmy blisko rozwiązania ich na swoją korzyść.

– mówił Radosław Kolanek, który rozpoczął pracę w Będzinie na początku grudnia.

 

 

Kolejne spotkanie Indykpol AZS Olsztyn rozegra w niedzielę 12 stycznia. O 17:30 na wyjeździe zmierzy się z PSG Stalą Nysa.

Porażka młodych siatkarzy z UWM z Camperem Wyszków

AZS UWM Olsztyn przegrał w hali w Kortowie 1:3 (12:25, 21:25, 25:16, 21:25) z Camperem Wyszków i spadł na siódmą pozycję w tabeli grupy 2 siatkarskiej II ligi. Choć drużyna prowadzona przez Pawła Borkowskiego słabo weszła w pierwsze w tym roku spotkanie o punkty, mogła odwrócić jego losy.

 

 

Przed sobotnim meczem akademicy mogli pochwalić się niezłym bilansem w obecnym sezonie. Na koncie mieli siedem zwycięstw i sześć porażek. A warto podkreślić, że w pierwszej rundzie większość spotkań rozgrywali na wyjeździe. Do Kortowa przyjechał jednak zespół, który jest jednym z faworytów do walki o awans do I ligi. I bardzo szybko pokazał swoją jakość, pierwszą partię wygrywając… 25:12.

W drugiej gospodarzom udało się już nawiązać walkę. Do stanu 19:19 gra była bardzo wyrówna. Końcówka jednak ponownie należała do rywali, którzy wygrali 25:21. AZS nie poddał się jednak. W trzecim secie przejął inicjatywę, co przełożyło się na przekonujące zwycięstwo 25:16. Niestety w kolejnym znów do głosu doszli siatkarze Campera. Kontrolowali go od początku do końca wygrywając 25:21 a w całym meczu 3:1. Jego najlepszym zawodnikiem wybrany został Jakub Lewandowski.

Super jest rozpocząć rok od wygranego meczu. Na pewno nas to zbuduje na kolejne spotkania. I mam nadzieje, że będziemy tylko grali coraz lepiej”

– mówił MVP sobotniego spotkania w Kortowie.

Chcemy pilnować trzeciego miejsca w tabeli i oczywiście atakować wyżej. Ale najważniejsza jest nasza stabilna, równa gra. To będzie kluczem do dalszej części sezonu. W tej lidze niczego nie można być pewnym. Każdy mecz jest trudny. Dziś byliśmy zespołem lepszym. Popełnialiśmy mniej błędów i to zadecydowało o wygranej”

– ocenił trener Campera, Mateusz Mielnik.

Pierwsze mecze po długiej przerwie świąteczno-noworocznej nie wychodzą najlepiej. Ale wydaje mi się, że poza tym pierwszym setem dobrze się zaprezentowaliśmy. Podjęliśmy walkę z drużyną, która była faworytem. Wynik może nie jest najlepszy, ale możemy zejść z boiska z podniesioną głową”

– podsumował trener AZS-u UWM Olsztyn Paweł Borkowski.

Szymon Patecki zwrócił uwagę na słaby początek sobotniego spotkania w wykonaniu gospodarzy.

Pierwszego seta odpuściliśmy totalnie – nie weszliśmy dobrze w mecz. Może miała na to wpływ ta godzina – 15:00. Jednak nie wiadomo, kiedy trzeba było zjeść obiad czy drugie śniadanie. Na rozgrzewce też odpuściliśmy, mało biegaliśmy. Następnym razem będziemy musieli się lepiej dogrzać, żeby od początku dobrze zacząć.”

 

AZS UWM Olsztyn – KS Camper Wyszków 1:3 (12:25, 21:25, 25:16, 21:25)

AZS UWM Olsztyn: Wiktor Jezierski, Ostap Kondyukh, Kacper Sienkiewicz, Kuba Petryna, Dawid Deptuła, Szymon Patecki, Rafał Maluchnik oraz: Jakub Sienkiewicz, Oliwier Kubacki, Mateusz Bujanowski, Michał Targoński

 

Kolejne spotkanie akademicy rozegrają w sobotę 11 stycznia. Na wyjeździe zmierzą się z drużyną MOS Wola Tramwaje Warszawskie.

Siódma wygrana siatkarzy z UWM. AZS w II lidze radzi sobie coraz lepiej

Zwycięstwem w II lidze siatkówki mężczyzn 2024 rok zakończyli zawodnicy AZS-u UWM Olsztyn. W trzynastej kolejce sezonu 2024/2025 pokonali w Kortowie 3:1 (20:25, 25:20, 25:22, 25:19) ProNutiva SKK Belsk Duży i umocnili się na szóstej pozycji w tabeli grupy 2.

 

 

W sobotnie spotkanie lepiej weszli jednak goście. Rozpoczęli od prowadzenia… 6:1 i długo utrzymywali swoją przewagę. Choć później akademikom udało się zbliżyć na jeden punkt (18:19), końcówka seta ponownie należała do rywali, którzy wygrali premierową partię 25:20. W kolejnych trzech górą jednak byli już akademicy. Każda z nich rozpoczynała się od ich wysokiego prowadzenia. I choć zespół z Belska Dużego zbliżał się lub nawet niwelował straty, i tak górą był AZS.

Sporo emocji kibicom i obu ekipom dorzucił także sędzia spotkania. Jego decyzje kwestionowane były zarówno przez przedstawicieli drużyny gospodarzy, jak i gości.

Trochę źle weszliśmy w ten mecz. Jednak ten zimny prysznic w pierwszym secie, spowodował lepszą grę w drugim, trzecim i czwartym. Niestety poziom sędziowania nie był najlepszy. Nie był to na pewno poziom drugoligowy…

– mówił po meczu trener AZS-u UWM Olsztyn, Paweł Borkowski.

To już mój czwarty rok grania tutaj i pierwszy raz zostałem wybrany MVP. Bardzo się z tego cieszę! Do rozegrania mamy jeszcze dużo domowych meczy i chcielibyśmy utrzymać ten poziom gry!”

– podsumował spotkanie Ostap Kondyukh, nagrodzony statuetką MVP środkowym akademików.

Belsk Duży wszedł z większą werwą w ten mecz. Później pojawiła się taka sportowa złość i od razu zaczęliśmy lepiej grać. Zasłużenie wygraliśmy trzy sety i całe spotkanie 3:1. Jesteśmy młodą drużyną i robimy postępy. Mam nadzieję, że ta druga runda będzie lepsza niż pierwsza. Zbieramy doświadczenie, cieszymy się grą i to jest nasza mocna strona”

– mówił rozgrywający akademików z UWM, Rafał Maluchnik.

 

 

AZS UWM Olsztyn – ProNutiva SKK Belsk Duży 3:1 (20:25, 25:20, 25:22, 25:19)

AZS UWM Olsztyn: Wiktor Jezierski, Ostap Kondyukh, Kacper Sienkiewicz, Kuba Petryna, Dawid Deptuła, Szymon Patecki, Rafał Maluchnik oraz: Maciej Kwiatkowski

 

Teraz przed akademikami dwutygoniowa przerwa w rozgrywkach. Kolejny mecz rozegrają 4 stycznia. We własnej hali zmierzą się z trzecią drużyną tabeli – KS Camper Wyszków.

Trzy punkty pod choinkę. Indykpol coraz bliżej czołowej ósemki PlusLigi

Indykpol AZS Olsztyn wygrał w Hali Urania 3:1 (22:25, 25:16, 25:18, 31:29) z Ślepskiem Malow Suwałki i awansował na dziewiąte miejsce w tabeli PlusLigi. Akademicy tracą już tylko cztery punty do pozycji gwarantującej awans do fazy play-off.

 

 

Przed sobotnim spotkaniem w lepszej sytuacji byli suwalczanie. Nie tylko dlatego, że znajdowali się oczko wyżej w ligowej tabeli. Gospodarze musieli radzić sobie bowiem bez dwóch środkowych. Do kontuzjowanego Jakuba Majchrzaka dołączył bowiem Paweł Cieślik. Klub poinformował, że zawodnika czeka dwutygodniowa przerwa, spowodowana urazem stawu skokowego prawej stopy. W wyjściowym składzie świetnie zastąpił go jednak Dawid Siwczyk.

Indykpol rozpoczął mecz fantastycznie – od prowadzenia 4:0. Duża w tym zasługa serwującego Nicolasa Szerszenia. Później przewaga olsztynian wzrosła do pięciu punktów (8:3), ale goście poprawili przyjęcie i przestali popełniać proste błędy. Wyrównali po asie Bartosza Filipiaka przy stanie 14:14. Atakujący był najskuteczniejszym zawodnikiem swojej drużyny i wspólnie z Pawłem Halabą oraz brazylijskim przyjmującym Henrique Honorato poprowadził ją do zwycięstwa w pierwszej partii 25:22.

To jednak tylko zmotywowało akademików do lepszej gry w kolejnej partii. 5:1, 7:2, 15:7 – przewaga gospodarzy szybko rosła, głównie dzięki skuteczniej i efektownej grze Nicolasa Szerszenia oraz Moritza Karlitzka. Ale swoje punty dorzucili też skuteczni pod siatką: Szymon Jakubiszak oraz Jan Hadrava. To przełożyło się na łatwą wygraną – 25:16. Indykpol niesiony głośnym dopingiem kibiców (mecz ponownie w tym sezonie został wyprzedany) dobrze wszedł także w trzeciego seta. Odskoczył na czteropunktowe prowadzenie i utrzymywał je do stanu 17:13. Drużyna z Suwałk na moment zbliżyła się na dwa oczka (17:15), ale w końcówce w polu zagrywki ponownie „odpalił się” Szerszeń. Zapisał na swoim koncie dwa kolejne asy i było 21:15 dla AZS-u. Również asem seta zakończył Jan Hadrava. Kapitan dał swojej drużynie wygraną 25:18.

Rywale jednak nie poddali się. W czwartej partii znów przypomniało o sobie trio: Halaba, Filipiak i Henrique Honorato. Pochwalić trzeba też pochodzącego z Bartoszyc libero Mateusza Czunkiewicza. Popisał się m.in. efektowną obroną, przeskakując rząd krzesełek. Ślepsk prowadził 8:5 i 10:7. Indykpol gonił. Wyrównał przy stanie 10:10 (kolejny as Hadravy), ale goście ponownie odbudowali trzypunktową przewagę (14:11) i utrzymywali ją do stanu 21:18. Wtedy magiczne dotknięcie jednego ze zmienników – Mateusza Janikowskiego – przywróciło akademików do walki o pełną pulę. W sobie tylko znany sposób wybronił teoretycznie straconą piłkę. Olsztynianom udało się zbliżyć na jedno oczko (21:20) a chwilę później doprowadzić do remisu (22:22). Wygrali po emocjonującej końcówce 31:29 a całe spotkanie 3:1! Statuetką MVP nagrodzony został Nicolas Szerszeń. Był najskuteczniejszym zawodnikiem zwycięskiej ekipy. Zdobył 21 punktów (w tym 6 bezpośrednio zagrywką).

 

 

Rywale bardzo dobrze weszli w mecz zagrywką i to my mieliśmy problem w pierwszym secie. Potem odwróciliśmy losy tego spotkania. Set drugi i trzeci były na naszą korzyść. Wszystko nam wychodziło. A w czwartym Ślepsk wrócił do walki. Oni lubią tak grać falowo. W ostatnich pięciu meczach chyba zawsze grali pięć setów. My używamy swojej broni. I jak nam siedzi ta zagrywka i dobrze przyjmujemy, możemy więcej drużyn na pewno ukąsić”

– mówił po spotkaniu Nicolas Szerszeń.

Cichym bohaterem sobotniego meczu był także Dawid Siwczyk. Zagrał na stuprocentowej skuteczności w ataku, zdobywając dwanaście punktów.

Czułem się bardzo dobrze. Akurat tak się stało, że niestety mamy kontuzje dwóch środkowych. Życzę im zdrowia – aby jak najszybciej wrócili do nas, bo też ciężko nam się trenuje (będąc w dwójkę tylko z Szymonem Jakubiszakiem). Mega się cieszę, że mogłem zagrać. Jesteśmy zawodowcami i każdy, kto dostaje szanse, musi prezentować poziom”

– mówił środkowy.

Kolejne solidne spotkanie rozegrał Jan Hadrava. Zdobył 17 punktów (w tym 3 asy i 3 bloki).

Udało się wygrać, z czego się bardzo cieszę! Ważne trzy punkty zostały w domu przed świętami. Po przegranej w Bełchatowie, znowu wróciliśmy na zwycięskie tory i mam nadzieję, że w następnym spotkaniu – które także gramy u siebie – powtórzymy to”

– mówił kapitan akademików.

Mecze, które rozgrywa się 2-3 dni przed świętami na pewno nie są łatwe. Każdy ma już głowę gdzie indziej. Ale my chcieliśmy zagrać dla kibiców, dla pełnej hali! I ostatkiem swoich sił, pokazaliśmy dobrą siatkówkę i wygraliśmy. Ślepsk zagrał bardzo dobre spotkanie i była to wyrównana batalia”

– ocenił Kuba Hawryluk.

 

 

Po siedemnastu kolejkach sezonu 2024/2025 w PlusLidze Indykpol AZS Olsztyn ma na koncie 24 punkty i zajmuje dziewiąte miejsce w tabeli. Do ósmej Asseco Resovii Rzeszów traci cztery oczka. Kolejne spotkanie akademicy rozegrają już w nowym roku. W sobotę 4 stycznia o 17:30 w Hali Urania zmierzą się z Nowak-Mosty MKS-em Będzin. Transmisja meczu na antenie Radia UWM FM!

Udany rewanż akademików. AZS UWM Olsztyn z szóstą wygraną w sezonie

AZS UWM Olsztyn pokonał w hali w Kortowie 3:1 (25:22, 25:21, 14:25, 25:20) MTS Międzyrzec Podlaski i umocnił się na szóstej pozycji w tabeli swojej grupy II ligi siatkówki mężczyzn. Drużyna prowadzona przez Pawła Borkowskiego zrewanżowała się za wyjazdową porażkę na inaugurację obecnego sezonu. Ostatni mecz w tym roku zagra także w roli gospodarza. W najbliższą sobotę 21 grudnia o 17:00 zmierzy się z ProNutiva SKK Belsk Duży.

 

 

W pierwszej części sezonu 2024/2025 akademicy z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie większość swoich spotkań rozgrywali na wyjeździe. W rundzie rewanżowej częściej będą zatem mogli liczyć na atut własnej hali i wsparcie kibiców. To dało się odczuć w minioną sobotę. Pierwsze dwa sety AZS wygrał 25:22 i 25:21, choć w obu musiał odrabiać straty. Dobra postawa w końcówkach tych partii zaowocowała jednak prowadzeniem w całym meczu 2:0. Także w trzecim secie wszystko wskazywało na to, że spotkanie może zakończyć się szybką wygraną AZS-u. Prowadził bowiem 10:7. Wtedy jednak przebudzili się goście. Olsztyński zespół nie radził sobie z zagrywką rywali, ale popełniał też błędy w rozgrywaniu i wykańczaniu akcji. Efekt? Dotkliwa przegrana 14:25. Na szczęście po chwili przerwy kortowski zespół wrócił do swojej dobrej dyspozycji z początku spotkania i wygrał 25:20, inkasując komplet punktów. Statuetką MVP nagrodzony został Szymon Patecki.

W pierwszych dwóch setach wygraliśmy dzięki dobrej grze w końcówkach. Trzeci set nam uciekł, bo rywale wzmocnili zagrywkę. Ale później pomogli nam nam kibice i to, że graliśmy u siebie”

– mówił po meczu Szymon Patecki.

Jestem mega zadowolony z chłopaków. Utrzymywali koncentrację na bardzo wysokim poziomie, co przełożyło się na wygraną 3:1. Poza tym trzecim setem, który w ogóle nam nie wyszedł. Mieliśmy przestój na jednym ustawieniu. Popełnialiśmy błędy i wybieraliśmy trudne opcje w ataku. Dzisiejszy mecz i ten, który mamy do rozegrania za tydzień, są dla nas bardzo ważne”

– ocenił trener Paweł Borkowski. Posłuchajcie rozmowy Szymona Świniarskiego.

AZS UWM Olsztyn – MTS Międzyrzec Podlaski 3:1 (25:22, 25:21, 14:25, 25:20)

AZS UWM Olsztyn: Wiktor Jezierski, Ostap Kondyukh, Kacper Sienkiewicz, Kuba Petryna, Dawid Deptuła, Szymon Patecki, Rafał Maluchnik oraz: Oliwier Kubacki, Maciej Kwiatkowski, Jakub Sienkiewicz, Tomasz Narkun.

Po dwunastu kolejkach sezonu 2024/2025 AZS UWM Olsztyn zajmuje szóste miejsce w tabeli grupy 2 rozgrywek II ligi. Bilans akademików to: sześć zwycięstw i sześć porażek. Do pozycji gwarantującej grę w play-offach tracą tylko trzy punkty.

Indykpol AZS Olsztyn przegrał w Bełchatowie po tie-breaku

Po bardzo emocjonującym pięciosetowym pojedynku Indykpol AZS Olsztyn przegrał na wyjeździe 2:3 (17:25, 25:15, 25:19, 28:30, 15:17) z PGE GiEK Skra Bełchatów. Drużyna Marcina Mierzejewskiego gra jednak ciągle bardzo dobrze i jest blisko czołowej ósemki PlusLigi.

 

 

Akademicy sobotnim spotkaniem w Bełchatowie rozpoczęli rundę rewanżową sezonu 2024/2025 w PlusLidze. Wcześniej zgromadzili 20 punktów i w ligowej tabeli byli na dziesiątym miejscu. Po czterech kolejnych zwycięstwach, morale drużyny znacząco wzrosły. I kibice liczyli na to, że w starciu z trudnym rywalem olsztynianie także są w stanie sięgnąć po wygraną.

Wydaje mi się, że zawsze są jakieś rezerwy. Z meczu na mecz wyglądamy coraz lepiej i zrobimy wszystko, aby forma cały czas szła do góry

– mówił przed meczem Kuba Hawryluk, libero Indykpolu AZS Olsztyn.

Trener Marcin Mierzejewski w Bełchatowie nie mógł skorzystać z dwóch zawodników: Jakuba Majchrzaka (złamanie palca lewej ręki) oraz Manuela Armoy (z powodów zdrowotnych został w Olsztynie). Szkoleniowiec nie dokonał żadnych zmian w wyjściowym składzie. Starcie z PGE GiEK Skrą rozpoczęli więc: Eemi Tervaportti na rozegraniu, Szymon Jakubiszak z Pawłem Cieślikiem na środku, Nicolas Szerszeń z Moritzem Karlitzkiem na przyjęciu, Jan Hadrava na ataku oraz Kuba Hawryluk jako libero.

W pierwszym secie warunki gry na boisku dyktowali gospodarze. Ich liderami byli: Amin Esmaeilnezhad oraz Miran Kujundzić. To głównie skuteczna gra tej dwójki zawodników zaowocowała wygraną 25:17. Podrażnieni olsztynianie w drugiej partii pokazali, dlaczego od czterech spotkań byli niepokonani. W końcu zaczęli straszyć rywali zagrywką. Po asie serwisowym Moritza Karlitzka prowadzili 6:1. Dobrze prezentowali się także w bloku oraz obronie. Skuteczna gra w ataku Nicolasa Szerszenia i Jana Hadravy przełożyła się na efektowne zwycięstwo 25:15. Również w trzecim secie szybko zyskali przewagę. W połowie partii była ona już pięciopunktowa (14:9). Bełchatowianie nie byli w stanie długo znaleźć sposobu na drużynę z Kortowa, która ponownie cieszyła się z wygranej – 25:19.

Kibice akademików mogli liczyć w sobotę nawet na trzy punkty. W połowie czwartego seta wydawało się, że wszystko układa się po myśli gości. Prowadzili bowiem 13:10. Ale później zaczęli popełniać błędy. Bełchatowianie przejęli inicjatywę. Gra się wyrównała i do końca trwała wymiana punkt za punkt. Siatkarze Indykpolu obronili kilka piłek setowych, ale ostatecznie przegrali 28:30. A to oznaczało, że zwycięzcę tego emocjonującego spotkania poznamy dopiero po tie-breaku. Choć to olsztynianie prowadzili w nim 8:6, w decydującym momencie ponownie więcej zimnej krwi zachowali gospodarze. Wygrali 17:15 a całe spotkanie 3:2. Statuetkę MVP otrzymał Miran Kujundzić. Serbski przyjmujący zdobył 24 punkty. Skuteczniejszy od niego był tylko Jan Hadrava (27 punktów).

 

 

Szkoda, że nie udało nam się wygrać tego spotkania. W końcówce zabrakło według mnie pewnej ręki w ataku. Graliśmy dobrze i żałujemy, że nie udało nam się zwyciężyć”

– powiedział po meczu Paweł Cieślik.

Ostatnie w tym roku kalendarzowym spotkanie w PlusLidze Indykpol AZS Olsztyn rozegra w sobotę 21 grudnia. O 17:30 w Hali Urania zmierzy się z Ślepskiem Malow Suwałki. Jeśli wygra – może awansować na dziewiąte miejsce w tabeli.

 

Akademicy na fali! Siatkarskie „derby północy” dla Indykpolu AZS Olsztyn

Indykpol AZS Olsztyn wygrał w Hali Urania 3:0 (28:26, 25:17, 25:19) z Treflem Gdańsk i awansował na dziesiąte miejsce w tabeli PlusLigi. To już czwarte z rzędu zwycięstwo akademików. Od miesiąca prezentują bardzo wysoką formę i systematycznie zmniejszają dystans do czołowej ósemki.

 

 

Przed niedzielnym spotkaniem kortowski klub poinformował o kontuzji Jakuba Majchrzaka. Na jednym z ostatnich treningów młody zawodnik złamał palec lewej ręki i będzie pauzował przez miesiąc. Ale trener Marcin Mierzejewski i tak zapewne nie widziałby dla niego miejsca w wyjściowym składzie, bo ten od kilku tygodni wygląda tak samo. Każdy kolejny zwycięski mecz rozpoczynała ta sama siódemka zawodników: Eemi Tervaportti, Szymon Jakubiszak, Paweł Cieślik, Jan Hadrava, Nicolas Szerszeń, Moritz Karlitzek i Jakub Hawryluk.

W pierwszej partii Indykpol długo prowadził. Przewaga akademików rosła – od dwóch do czterech puntów. I choć w końcówce było 20:16 dla gospodarzy, rywalom udało się wyrównać (21:21) a nawet przełamać olsztynian (22:21, 23:22). Skutecznie grali zwłaszcza Piotr Orczyk, Jakub Czerwiński i Aliaksei Nasevich. W kortowskiej drużynie brakowało zdecydowanego lidera. Ale wszyscy zawodnicy punktowali i grali równo. W decydującym momencie błysnął Jan Hadrava. Zakończył seta asem serwisowym, dając swojemu zespołowi wygraną 28:26.

Druga partia wyrównana była tylko na początku. Minimalną przewagę mieli nawet gdańszczanie. Później jednak gospodarze zaczęli zdecydowanie dominować na parkiecie. W końcu skutecznie grali w polu serwisowym. Punktowe zagrywki zapisali na swoim koncie: Nicolas Szerszeń, Moritz Karlitzek, Paweł Cieślik i ponownie Hadrava. Ich przewaga rosła – 16:12, 21:15 i 25:17. Pochwalić trzeba też Szymona Jakubiszaka, który dobrze prezentował się w ataku. Choć składem rotować zaczął trener Trefla – dobrze znany w Olsztynie Mariusz Sordyl – nie przyniosło to żadnego efektu. Rozpędzony Indykpol także w trzecim secie grał jak w transie. Jedno z najlepszych spotkań w tym sezonie rozgrywał Jan Hadrava. To on – obok Karlitzka i Szerszenia – był najskuteczniejszym zawodnikiem i liderem – jak przystało na kapitana – akademików. Wspierany przez dwójkę przyjmujących – Szerszenia i Karlitzka – nie dał się już zatrzymać. Gospodarze prowadzili 6:3, 11:7, 14:9, 19:14 i 23:17. Wygrali ostatecznie bardzo pewnie 25:19 a w całym meczu 3:0. Statuetkę MVP otrzymał Moritz Karlitzek.

 

 

Serwowaliśmy naprawdę bardzo dobrze. Graliśmy też zdecydowanie lepiej w przyjęciu. Wykonaliśmy dobrą pracę w tych dwóch elementach i dlatego wygraliśmy”

– mówił po meczu Moritz Karlitzek. Niemiecki przyjmujący zdobył w niedzielę 13 punktów, podobnie jak Nicolas Szerszeń.

Na początku sezonu byliśmy w totalnym dołku. Teraz jesteśmy na górce. I choć dobrze nam idzie, nie możemy sobie wystawiać laurek. Obyśmy dalej tak grali zagrywką i w systemie blok-obrona. Widać, że niektóre elementy można jeszcze poprawić. Jeśli uda się to zrobić, to naprawdę możemy ukąsić parę drużyn. Zbliżamy się do naszego maksa!”

– ocenił spotkanie Nicolas Szerszeń.

Z meczu na mecz na pewno rośniemy w siłę. Dobrze trenujemy i budujemy pewność siebie. Wiemy, że możemy wygrać z każdym! Mieliśmy słaby początek sezonu, ale taki jest sport. Teraz jest dobrze i mam nadzieję, że tak będzie już do końca. Będziemy walczyć dla kibiców!”

– mówił libero akademików Jakub Hawryluk.

Graliśmy z Indykpolem przed startem sezonu. Już wtedy było widać, że jest to zespół dysponujący ogromną siłą w polu zagrywki. Początek sezonu mieli bardzo niemrawy w tym elemencie. Doszedł też problem ze zdrowiem Eemiego. W momencie, kiedy ten zespół zaczął prowadzić Marcin Mierzejewski, bardzo zdecydowanie wrócili do swojej dobrej dyspozycji w zagrywce. To w dużej mierze układa ich mecze”

– mówi trener Trefla Mariusz Sordyl.

 

 

W tym roku akademicy rozegrają jeszcze dwa ligowe spotkania. W sobotę 14 grudnia o 17:30 na wyjeździe zmierzą się z PGE GiEK Skra Bełchatów. Tydzień później w Hali Urania podejmą Ślepsk Malow Suwałki.

AZS UWM Olsztyn na półmetku sezonu w II lidze siatkarzy

Pięć zwycięstw i sześć porażek – to bilans siatkarzy AZS-u UWM Olsztyn po pierwszej części sezonu 2024/2025 w II lidze. W sobotę we własnej hali ulegli 0:3 (22:25, 20:25, 21:25) Enea KKS-owi Kozienice i zajmują obecnie siódme miejsce w tabeli grupy 2. Na mecz do Kortowa musieli jednak jechać specjalnie z… Warszawy, gdzie walczyli o przepustkę do Final Four Ligi Akademickiej AZS.

 

 

To był szalony weekend dla zespołu prowadzonego przez Pawła Borkowskiego. Na tyle szalony, że szkoleniowiec, by dać odpocząć swoim zawodnikom… w sobotę sam pojawił się na parkiecie. Ale po kolei…

W piątek w stolicy rozpoczął się drugi turniej eliminacyjny Ligi Akademickiej AZS w siatkówce mężczyzn. Po pierwszym studenci Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie zajmowali drugie miejsce w swojej grupie. Wygrali cztery mecze a przegrali tylko z liderem – Menedżerską Akademią Nauk Stosowanych w Warszawie. Teraz również rywalizację rozpoczęli od trzech zwycięstw: 3:0 (25:19, 25:17, 25:17) z AZS-em Politechniki Warszawskiej, 3:0 (26:24, 25:17, 25:21) z AZS-em SGGW Warszawa oraz 2:1 (25:23, 25:18, 22:25) z AZS-em AWF Warszawa. Bezpośrednio po ostatnim spotkaniu ruszyli do Olsztyna, by w II lidze zmierzyć się z Enea KKS-em Kozienice. Nie mogli liczyć na wsparcie zawodników drużyn juniorskich, którzy… przebywali w tym czasie na turnieju w Gdańsku. Efektu można było się spodziewać. To porażka 0:3. Choć przyznać trzeba, że akademicy walczyli w każdym secie, odrabiając straty. W decydującym momencie to rywale byli jednak skuteczniejsi.

Graliśmy praktycznie tym samym składem, co w Lidze Akademickiej. Zawodnicy rozegrali tam trzy mecze, więc odczuwali zmęczenie. Nie pozostało więc mi nic, jak tylko wyjść na boisko i im pomóc. KKS Kozienice to dojrzała drużyna. A nam brakuje doświadczenia i ogrania. Mamy młody zespół i brakuje nam chłodnej głowy. Dało o sobie znać także zmęczenie. Nie mogliśmy wykorzystać wszystkich zawodników”

– mówił po meczu trener Paweł Borkowski.

Rafała Maluchnika – doświadczonego rozgrywającego akademików – poprosiliśmy o podsumowanie pierwszej części sezonu w II lidze.

Przed sezonem miałem różne myśli. Nie wiedziałem czy będziemy walczyć o najlepszą czwórkę czy o utrzymanie. Tak naprawdę zasługujemy na to siódme miejsce. Ten mecz był dość specyficzny. Wynik 0:3 trochę nas boli, bo gdybyśmy byli w normalnej formie i wypoczęci, inaczej wyglądałby ten mecz.”

AZS UWM Olsztyn – Enea KKS Kozienice 0:3 (22:25, 20:25, 21:25)

AZS UWM Olsztyn: Wiktor Jezierski, Ostap Kondyukh, Kacper Sienkiewicz, Kuba Petryna, Dawid Deptuła, Oliwier Kubacki, Rafał Maluchnik oraz: Tomasz Narkun, Paweł Borkowski, Szymon Patecki, Maciej Kwiatkowski, Michał Targoński, Maciej Wądołowski.

 

 

 

Bezpośrednio po meczu ligowym akademicy wrócili do Warszawy. W stolicy z samego rana zmierzyli się z liderem swojej grupy Ligi Akademickiej. Tylko zwycięstwo z MANS Warszawa dawało im szansę na awans do turnieju Final Four. Po bardzo wyrównanym spotkaniu niestety przegrali 0:3 (27:29, 21:25, 22:25). Na pocieszenie udział w tych rozgrywkach zakończyli wygraną 3:0 (30:28, 25:20, 25:16) z AZS-em Uniwersytetu Warszawskiego. Z bilansem ośmiu zwycięstw i dwóch porażek zajęli drugie miejsce.

W tym roku AZS UWM Olsztyn rozegra jeszcze dwa mecze ligowe. Już w sobotę 14 grudnia we własnej hali zmierzy się z MTS-em Międzyrzec Podlaski. Tydzień później do Kortowa przyjedzie natomiast ProNutiva SKK Belsk Duży.

Niedziela dla nas! Piąte zwycięstwo Indykpolu AZS Olsztyn

Indykpol AZS Olsztyn pokonał w Hali Urania 3:0 (25:22, 25:21, 25:21) Cuprum Stilon Gorzów i awansował na jedenaste miejsce w tabeli PlusLigi. To piąte zwycięstwo akademików w obecnym sezonie i trzecia z rzędu wygrana pod wodzą trenera Marcina Mierzejewskiego.

 

 

Eemi Tervaportti, Szymon Jakubiszak, Paweł Cieślik, Jan Hadrava, Nicolas Szerszeń, Moritz Karlitzek i Jakub Hawryluk – to wyjściowy skład olsztyńskiej drużyny, na który stawia konsekwentnie w ostatnich tygodniach szkoleniowiec Indykpolu. Tak było również w niedzielę. Silna zagrywka i dobra gra w bloku – to dwa główne atuty gospodarzy, którymi już w pierwszym secie zaskoczyli rywali. Rozpoczęli od prowadzenia 3:0, a później zwiększali swoją przewagę. Było 3:0, 8:4, 17:10 i 20:13. Gorzowianie momentami zmniejszali stratę. A w końcówce zbliżyli się nawet na dwa oczka (23:21). Ale i tak z wygranej 25:22 cieszyli się akademicy. Liderami na parkiecie byli dwaj przyjmujący: Szerszeń i Karlitzek. Skutecznie grał także Cieślik.

Stilon dobrze rozpoczął drugą partię – od prowadzenia 6:2. W jego szeregach wyróżniali się: Kamil Kwasowski, Chizoba Eduardo Neves Atu, Robert Täht oraz Seweryn Lipiński, który… (jak donoszą media) przymierzany jest do gry w Olsztynie w przyszłym sezonie. Indykpol wyrównał przy stanie 9:9 i poszedł za ciosem. Chwilę później było już 13:9 dla gospodarzy. Od tego momentu znów kontrolowali wydarzenia na parkiecie i nie dali się zaskoczyć. Wygrali 25:21. Dobrą zmianę dał Daniel Gąsior, który zastąpił Jana Hadravę.

Trener gości zaczął szukać nowych rozwiązań, by nawiązać jeszcze walkę w tym meczu. Serbskiego rozgrywającego Vuka Todorovicia zmienił dobrze znany olsztyńskim kibicom, pochodzący z Iławy Przemysław Stępień. To przyniosło efekt na początku trzeciego seta. Gorzowianie prowadzili 6:3 i 9:6. Ale wtedy znów odpalił się Nicolas Szerszeń… Zapisał na swoim koncie piątego i szóstego asa serwisowego i Indykpol wyrównał (9:9). Stilon raz jeszcze odskoczył na trzy oczka (17:14). I co? I znów dzięki silnym zagrywkom Szerszenia olsztynianom udało się odrobić straty (17:17) a nawet wyjść na prowadzenie 19:17. Wygrali ostatecznie 25:21 a całe spotkanie 3:0! Statuetkę MVP otrzymał właśnie Nicolas Szerszeń.

 

Kluczem do zwycięstwa była zagrywka. Nie tylko ja dzisiaj zagrywałem asy, ale inni też (jak np. Moritz w ostatnim secie przy stanie 23:21). Musimy bazować na tym i dalej tak grać. Utrzymujemy system i to daje nam stabilność i równowagę w tej grze.

– podsumował spotkanie Nicolas Szerszeń.

Cuprum Stilon Gorzów to dobra drużyna, która walczy o play-offy. Byliśmy świadomi tego, że ten mecz będzie ciężki i będzie rozstrzygał się pojedynczymi zagraniami. Byliśmy na to gotowi i na szczęście udało się wygrać dzięki naszym pojedynczym dobrym zagraniom i z tego trzeba być zadowolonym. Naszym atutem jest zagrywka i staramy się zrobić wszystko, by to wykorzystać. Trenujemy najlepiej jak potrafimy, dajemy z siebie wszystko i chyba na tym polega sekret”

– ocenił Marcin Mierzejewski.

Wszyscy dobrze graliśmy zagrywką i blokiem. Cały czas trzymaliśmy ten równy poziom i nie daliśmy przeciwnikom wygrać. Złapaliśmy dobry flow i mam nadzieję, że utrzymamy to też w ostatnim meczu tej rundy i w kolejnej”

– mówił po meczu Paweł Cieślik.

Nie było to łatwe spotkanie. Nawet w sytuacji, gdy prowadziliśmy kilkoma punktami, nasi rywale odrabiali straty i doprowadzili do wyrównania. Cieszę się, że mieliśmy dziś dobry dzień w polu serwisowym. Wytrzymaliśmy także końcówki poszczególnych setów – zagraliśmy mądrze

– powiedział po meczu Szymon Jakubiszak.

Trener gorzowskiego zespołu zwrócił uwagę na dobrą grę zagrywką gospodarzy.

Upraszając – zdecydowała rotacja z Szerszeniem na zagrywce. On zrobił największą różnicę. Kiedy byliśmy blisko czy lekko z przodu odnośnie wyniku, wchodząc na serwis robił tę różnicę. I nie mówię tylko o bezpośrednich asach, które zdobył, ale po negatywnych przyjęciach nasze rozwiązania na siatce były nie najlepsze. Jesteśmy rozczarowani, bo byliśmy w stanie ugrać coś więcej”

– mówił Andrzej Kowal.

 

 

Kolejne spotkanie Indykpol AZS Olsztyn rozegra także w Hali Urania. W niedzielę 8 grudnia o 17:30 zmierzy się z Treflem Gdańsk. Transmisja na antenie Radia UWM FM.

Scroll to top