Konrad Bukowiecki: Jak jestem zdrowy, mogę pchać daleko!

Konrad Bukowiecki ma już za sobą trzytygodniowy obóz przygotowawczy w Republice Południowej Afryki. Choć trenuje w tym kraju już od wielu lat, tym razem postawił jednak na nowe miejsce – Stellenbosch. Czy zostawił już za sobą nieudane starty w halowych mistrzostwach Europy i świata? Jakie cele stawia sobie na najbliższe miesiące?

 

 

Konrad Bukowiecki w sezonie halowym prezentował dobrą i wysoką formę. Zdobył złoty medal mistrzostw Polski, w Toruniu pchając kulę na odległość 21 metrów i 32 centymetrów. Zawiódł jednak podczas dwóch najważniejszych imprez. Po nieudanym starcie w halowych mistrzostwach Europy (w holenderskim Apeldoorn nie przebrnął eliminacji – zajął dziesiąte miejsce), konkurs podczas mistrzostwa świata w Nankinie zakończył… bez mierzonej próby. Czy zdążył już „wyczyścić głowę”?

To jest proces i musi potrwać. Oczekiwania były zupełnie inne. Myślę, że głównie głowa nie zagrała. To też nie jest takie łatwe wrócić na te imprezy mistrzowskie i rywalizować z czołówką światową. Natomiast… to już było! Przed nami lato, dużo fajnych meetingów, mistrzostwa świata w Tokio. Jest co robić i na czym się skupiać. Najważniejsze, żeby wyciągnąć wnioski z tego, co się stało i starać się, by się nie powtórzyło”

– mówi kulomiot klubu AZS UWM Olsztyn.

Ostatnie trzy tygodnie spędził w RPA. Na moment wrócił do Olsztyna, ale już jest w drodze do Miami. W drugiej części maja i czerwcu będzie trenował w ośrodku w Spale. A jakie stawia sobie cele?

Oczywiście imprezą docelową będą mistrzostwa świata w Tokio. Jestem w dobrej sytuacji, bo wróciłem do czołówki w sezonie halowym i miejsce w składzie na MŚ mam zapewnione. Nie muszę się więc martwić, by łapać punkty. Mogę się skupić na tym, żeby trenować i startować. Jest na pewno więcej spokoju niż w latach poprzednich. W końcu jestem zdrowy. A jak jestem zdrowy, mogę pchać daleko! „

Pierwszy start Konrad Bukowiecki planuje 20 maja z Zagrzebiu. 30 maja pojawi się także w Bydgoszczy na Memoriale Ireny Szewińskiej.

Kolejnych 5-6 meetingów mam już potwierdzonych w czerwcu. Będzie więc co robić! Na razie skupiam się na tym, żeby ta moja pewność siebie w kole wróciła. To nie jest łatwe po tych wszystkich kontuzjach. Musiałem się nauczyć trochę z nimi żyć i cały czas szukam odpowiedniego dopasowania treningu dla siebie. Ale – patrząc na poprzednie lata – jest ok! Potrafię pchać kulą daleko, ale nie robię tego na razie tak często jak bym chciał. Będę dawał z siebie wszystko podczas startów i mam nadzieję na większą stabilizację jeśli chodzi o wyniki”

– mówi kulomiot z Olsztyna.

Jeziorowcy wrócili do Kortowa i postawili się aktualnym mistrzom Polski. Porażka, która… nie boli

W swoim trzecim spotkaniu sezonu 2025 w Polskiej Futbol Lidze drużyna AZS UWM Olsztyn Lakers przegrała na stadionie w Kortowie 9:20 (0:14, 3:3, 0:3, 6:0) z Warsaw Eagles. Jeziorowcy zasłużyli jednak na duże brawa! Jako pierwsza ekipa w tym roku postawili się aktualnym mistrzom kraju, którzy z kompletem zwycięstw są liderem grupy północnej.

 

 

Przypomnijmy, że olsztyński zespół prowadzony przez Bartosza Rudzkiego rozpoczął tegoroczne rozgrywki od pewnej domowej wygranej 47:0 z Białymi Lwami Gdańsk. Później jednak uległ na wyjeździe 13:48 Warsaw Mets. Kolejny rywal Lakersów był dotąd nie do zatrzymania. Warsaw Eagles to zdecydowanie najsilniejsza drużyna Polskiej Futbol Ligi. Pokazują to także wyniki z tego sezonu. Przed przyjazdem do Kortowa pokonali bowiem 56:0 Dukes Ząbki, 63:0 Białe Lwy Gdańsk i 45:0 Kraków Kings. Nie dali rywalom zatem zdobyć choćby punktu!

W Kortowie na początku czwartkowego starcia też czuli się pewnie. Pierwszą kwartę wygrali 14:0, dzięki dwóm przyłożeniom Bartosza Gnozy i kopnięciom Filipa Twardowskiego. Drugi z wymienionych zawodników dorzucił kolejne trzy punkty pod koniec drugiej kwarty. Było 17:0 dla gości. Wtedy przebudzili się Jeziorowcy. Już wcześniej znacząco poprawili grę w defensywie, ale przed przerwą udało im się także zapunktować. Akcję ofensywy celnym kopnięciem zakończył Mateusz Pyrek.

 

 

Mimo wielu prób obu drużyn w trzeciej i czwartej kwarcie żadnej ze stron nie udało się już zdobyć touchdowna. Punktowali tylko kopnięciami: Filip Twardowski i Mateusz Pyrek. Warto dodać, że ostatnią część spotkania gospodarze wygrali 6:0! Dlatego mimo porażki, trener Bartosz Rudzki chwalił swoich zawodników.

To był naprawdę fajny mecz. Może pierwsza kwarta nie szła tak, jakbyśmy chcieli. Ale później zmieniliśmy trochę ustawienie formacji defensywnej. Lepiej pokryliśmy każdą strefę i to powodowało, że rywale nie mieli jak rzucać dalekich piłek i nie mogli robić szybkich jardów. To przełożyło się na ich zmęczenie, a my mogliśmy zacząć robić swoje! Graliśmy z mistrzem Polski, który w tym roku nie stracił wcześniej choćby punktu. Chłopacy podeszli do tego spotkania z większym luzem niż do poprzedniego meczu z Warsaw Mets. Wykonali dobrą robotę!”

– mówił head coach Lakersów.

Postawę gospodarzy chwalił także Paweł Kaźmierczak – koordynator ofensywy Warsaw Eagles.

Popełniliśmy zbyt dużo błędów. Mieliśmy zbyt dużo strat i niezłapanych piłek. Daliśmy dzisiaj także trochę pograć naszym zmiennikom, ponieważ mieliśmy ostatnio ciężki mecz w Szwecji. Chłopaki z Olsztyna wyszli bez strachu. Grali agresywnie i odważnie. Chylę czoła! Pokazali, że są jednym z najlepszych beniaminków w tej lidze. Awans im służy!”

Jeziorowcy zajmują obecnie szóste miejsce w tabeli grupy północnej Polskiej Futbol Ligi. Kolejne dwa spotkania rozegrają na wyjeździe. 10 maja zmierzą się z Armią Poznań, a miesiąc zakończą meczem z Dukes Ząbki.

Nasz cel to dwa zwycięstwa!”

– deklaruje jasno trener Rudzki.

 

Kortowskie „Szpilki” po sezonie w Ekstralidze

Drużyna AZS UWM High Heels Olsztyn zakończyła pierwszy w swojej historii sezon w Ekstralidze futsalu kobiet. Kortowskie „Szpilki” zajęły jedenaste miejsce w tabeli, co oznacza spadek. Mają jednak nadzieję, że szybko wrócą na najwyższy szczebel rozgrywkowy. Ostatnie miesiące w podsumowała grająca trenerka – Aleksandra Kojadyńska.

 

Foto: AZS UWM High Heels Olsztyn

Zespół z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie z 22 spotkań zakończonego właśnie sezonu wygrał tylko trzy. Trzy kolejne zakończyły się remisem, choć – jak podkreśla Aleksandra Kojadyńska – „Szpilki” powinny te mecze wygrać. Zabrakło szczęścia i doświadczenia.

Traciłyśmy bramki w ostatnich sekundach. Gdybyśmy te trzy mecze wygrały, miałybyśmy szansę na utrzymanie. Myślę, że na to zasłużyłyśmy. Od początku starałam na dziewczyny, które wywalczyły awans. One miały się ogrywać i przygotowywać do Akademickich Mistrzostw Polski. Myślę, że tak samo będzie w następnym sezonie”

– mówi grająca trenerka „Szpilek”. Drużyna AZS UWM High Heels Olsztyn w ostatniej kolejce miała zmierzyć się w Hali Urania z ostatnią drużyną tabeli – Wierzbowianką Wierzbno. Rywalki jednak… zrezygnowały z przyjazdu. Oznacza to, że gospodynie mogły zapisać na swoim koncie trzy punkty bez walki na boisku. Szkoda, bo nie miały okazji pożegnać się z kibicami i podziękować im za wsparcie przez ostatnie miesiące.

Aleksandra Kojadyńska dodaje, że choć zakończyły sezon na pozycji spadkowej, nie tracą jeszcze wiary w to, że jesienią rozpoczną rozgrywki na najwyższym szczeblu.

Kobieca piłka ma to do siebie, że bywa bardzo nieprzewidywalna. Kluby często korzystają z dotacji miejskich. Pojawiają się również problemy kadrowe. Różne sytuacje miały miejsce w ostatnich sezonach. W kontekście tych poprzednich lat… tli się w nas jeszcze nadzieja, że zostaniemy w Ekstralidze. Zobaczymy, jak będzie. Nikomu oczywiście źle nie życzę. Natomiast myślę, że pokazałyśmy w tej lidze, że jesteśmy fajnym ogniwem. Potrafiłyśmy wykazać się też organizacyjnie. Na nasze mecze przychodzili kibice. Pokazałyśmy kawał świetnej pracy. Żaden przeciwnik nie powiedział, że spotkania z nami były łatwe. To pokazuje, że się rozwinęłyśmy i zasługujemy na kolejne sezony w tej Ekstralidze. Kiedy to nastąpi? Zobaczymy. Jeżeli będziemy grały w I lidze to naszym celem na pewno będzie awans. Natomiast jeśli zostaniemy w Ekstralidze – mogę ze swojej strony obiecać, że będzie to zespół, który będzie dobijał się do czołowej szóstki!”

Kortowskie futsalistki zakończyły sezon w hali, jednak przed studentkami Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie jeszcze… rywalizacja na orlikach i na piasku. Podobnie jak przed rokiem wystartują bowiem w Akademickich Mistrzostwach Polski w piłce nożnej oraz w Pucharze Polski Kobiet w Beach Soccerze. W obu tych imprezach chcą powalczyć o medale!

Znów zabrakło skuteczności. „Szpilki” przegrały z warszawskim AWF-em

Drużyna AZS UWM High Heels Olsztyn przegrała na wyjeździe 1-2 (0-1) z KS AZS-AWF Warszawa. Kortowskie „Szpilki” już tydzień wcześniej straciły szansę na utrzymanie w Ekstralidze futsalu kobiet. W tabeli zajmują jedenaste miejsce. Sezon zakończą w najbliższą niedzielę domowym meczem z Wierzbowianką Wierzbno.

 

Foto: AZS UWM High Heels Olsztyn

Sobotnie spotkanie w stolicy nie miało już żadnego wpływu na walkę o uniknięcie spadku. Ale olsztynianki zapowiadały, że mimo wszystko będą chciały je wygrać. I faktycznie od początku walczyły o pełną pełną pulę. Jednak podobnie jak w wielu innych meczach tego sezonu, brakowało im skuteczności w ofensywie. Do przerwy przegrywały 0-1. Bramkę dla gospodyń w dziesiątej minucie strzeliła Maria Warowny.

Warszawianki były „do ugryzienia”. Także nie imponowały precyzją w wykończeniu akcji. Kolejnego gola dorzuciły dopiero na cztery minuty przed końcową syreną, a jego autorką była Barbara Mac. Zawodniczki z UWM odpowiedziały dwie minuty później za sprawą Weroniki Dąbrowskiej, jednak na więcej nie było je stać. Przegrały szesnasty raz w tym sezonie.

 

KS AZS-AWF Warszawa – AZS UWM High Heels Olsztyn 2-1 (1-0)
Maria Warowny 10′, Barbara Mac 36′ – Weronika Dąbrowska 38′

AZS-AWF: Julia Malczyk – Izabela Konobrodzka, Maja Kowalewicz, Aleksandra Ogonowska, Agata Pochroń oraz: Karolina Fandrejewska, Zuzanna Golińska, Karolina Jasińska, Barbara Mac, Julia Rachoń, Jagoda Szulawska, Karolina Trąbińska, Maria Warowny, Julia Wiatrzyk.
AZS UWM: Maja Bogacka – Oliwia Cwalińska, Julia Klonowska, Anna Siwicka, Paula Zawistowska oraz: Amelia Cwaliński, Weronika Dąbrowska, Aleksandra Kojadyńska, Natalia Łapińska, Eliza Pietruczuk, Julita Pietruczuk.

Żółte kartki: Oliwia Cwalińska, Weronika Dąbrowska.

 

Ostatnie w tym sezonie spotkanie w Ekstralidze drużyna AZS UWM High Heels Olsztyn rozegra w najbliższą niedzielę 27 kwietnia. O 14:00 w małej arenie Hali Urania zmierzy się z ostatnią drużyną tabeli – Wierzbowianką Wierzbno.

Z Estonii wrócił z dwoma medalami! Myśli już o IO w Los Angeles i… studiach na UWM

Mateusz Chrzanowski wywalczył w Tallinie złoty medal Klubowych Mistrzostwach Europy w taekwondo. Reprezentant klubu AZS UWM Olsztyn startujący w kategorii do 68 kilogramów wygrał w Estonii wszystkie cztery walki. A kolejnego dnia… stanął także na podium zawodów Pucharu Świata!

 

 

Klubowe Mistrzostwa Świata w Tallinie odbyły się w dniach 12-14 kwietnia. Zawodnik olsztyńskiego AZS-u rozpoczął swój start od pojedynku z Grekiem Konstantinosem Spanidisem. Wygrał tę walkę, podobnie jak trzy kolejne. W drodze po złoty medal okazał się lepszy również od Francuza Matara Sarra, Serba Zarko Krajisnika i reprezentanta Ukrainy Volodymyra Bystrova.

Przyjechałem tam po medal, żeby zbliżyć się do startu w mistrzostwach świata i to się udało. Ostatnie trzy walki były „na żyletki”. We wcześniejszych zawodach w ostatnich sekundach zwykle przegrywałem. Teraz udało się przekierować to na moją wygraną. Od początku tego roku startuję w wyższej kategorii wagowej. Medaliści tej imprezy mają już kwalifikację imienną na mistrzostwa Europy U21″

– mówił po powrocie do Olsztyna w studiu Radia UWM FM. We wtorek 15 kwietnia w Tallinie odbyły się również zawody Pucharu Świata. Mateusz Chrzanowski tym razem rywalizację zakończył na półfinale.

Oprócz pierwszej walki, mierzyłem się z tymi samymi rywalami. Jednak odczuwałem już zmęczenie. Niestety przegrałem półfinał. Ale uważam, że to były dwa bardzo dobre dni!”

Mateusz Chrzanowski jest uczniem Zespołu Szkół Ogólnokształcących nr 5 Mistrzostwa Sportowego imienia Mariana Bublewicza w Olsztynie. W maju będzie zdawał maturę. Chce zostać w Olsztynie i rozpocząć w październiku studia na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim.

W Olsztynie jest najlepsza ekipa! Mam dużo dobrych sparingpartnerów i bardzo dobrych trenerów, dlatego uważam, że warto zostać w Olsztynie”

– mówi osiemnastolatek z AZS-u UWM Olsztyn.

 

Taekwondo to nie jest już niszowa dyscyplina. W Olsztynie szkolimy mistrzów!

Około 600 dzieci trenuje w Olsztynie taekwondo olimpijskie. Sukcesy w zawodach krajowych i międzynarodowych odnoszą zawodnicy reprezentujący klub AZS UWM Olsztyn. Duża w tym zasługa trenerów. Maciej Ruta i Marcin Chorzelewski za swoją pracę zostali nagrodzeni podczas tegorocznej wojewódzkiej Gali Sportu.

 

 

Mateusz Chrzanowski i Szymon Piątkowski – to dwaj obecnie najmocniejsi zawodnicy reprezentujący klub AZS UWM Olsztyn. W 2024 i 2025 stawali na podium zawodów Pucharu Świata. Na koncie mają też medale mistrzostw Polski i młodzieżowych imprez międzynarodowych. Ale powodów do dumy trenerzy taekwondo olimpijskiego w stolicy regionu mają zdecydowanie więcej!

Jesteśmy bardzo dumni z naszych zawodników! Mateusz Chrzanowski zdobył srebrny medal młodzieżowych mistrzostw Europy. Po medal brązowy mistrzostw Europy kadetów sięgnął też Borys Zera. Mamy też bardzo dobrych seniorów. Szymon Piątkowski jest na czele rankingu światowego w swojej kategorii wagowej. Także mamy kilka gwiazd, ale również zawodników, którzy świetnie się rozwijają. Jako klub w 2024 roku zdobyliśmy pierwsze miejsce w Polsce jeżeli chodzi o sport młodzieżowy (do 21 lat). W mistrzostwach Polski seniorów zajęliśmy natomiast trzecie miejsce w klasyfikacji drużynowej. Także jesteśmy cały czas w topie!”

– mówili nam po tegorocznej Gali Sportu trenerzy Maciej Ruta i Marcin Chorzelewski. Czy te sukcesy zaowocują za trzy lata powołaniami na igrzyska olimpijskie w Los Angeles?

Mateusz Chrzanowski i Szymon Piątkowski już dostali się do składu na Los Angeles 2028. Będą startować teraz w najważniejszych turniejach taekwondo i będą walczyć o kwalifikację na igrzyska. Najważniejszą imprezą w tym roku będą mistrzostwa świata, które odbędą się w Chinach. Próbujemy zakwalifikować tam naszych zawodników. Później będziemy zbierać punkty do rankingu olimpijskiego, żeby zawodnicy mieli łatwiej dostać się na igrzyska. Pierwsza szóstka z każdej kategorii wchodzi bezpośrednio na igrzyska.”

Bronisława Ludwichowska: W sporcie trzeba być pokornym, cierpliwym i bardzo pracowitym!

Podczas tegorocznej wojewódzkiej Gali Sportu tytułem trenera roku sportu młodzieżowego wyróżniono Bronisławę Ludwichowską. Jej najbardziej znana zawodniczka – Anastazja Kuś – została natomiast wybrana odkryciem 2024 roku. „Byłam bardzo zaskoczona! Ze wzruszenia popłakałam się” – mówiła nam laureatka, która od 45 lat pracuje z lekkoatletami w Kortowie.

 

 

Marcin Kuchciński – Marszałek Województwa Warmińsko-Mazurskiego – w piątek 11 kwietnia wręczył stypendia i nagrody najlepszym zawodnikom, trenerom i działaczom, którzy reprezentowali z sukcesami nasz region w 2024 roku. W tym gronie znaleźli się także lekkoatleci KS AZS UWM Olsztyn, m.in.: Aleksandra Lisowska, Aleksandra Lis, Konrad Bukowiecki, Kacper Lewalski, Karol Zalewski i Anastazja Kuś. Ostatnia z wymienionych została również wybrana sportowym odkryciem roku, a jej trenerka – Bronisława Ludwichowska – trenerką roku sportu młodzieżowego. Jak zareagowała na to wyróżnienie?

Byłam bardzo zaskoczona! Ze wzruszenia popłakałam się. Po 45 latach pracy nawet przez myśl mi nie przeszło, że mogę zostać trenerką roku. Nie oczekiwałam tego, ale cieszę się bardzo!”

– mówiła nam podczas gali. Przyznała też, że bardzo liczy na to, że jej podopieczna Anastazja Kuś dalej będzie się rozwijała i osiągała sukcesy.

Anastazja jest bardzo utalentowana. W sporcie trzeba być pokornym, cierpliwym i bardzo pracowitym! Czekam na coraz lepsze wyniki, które w tym roku powinna osiągać. Sądząc po treningach można się tego spodziewać. Ona jest odważna, bojowa, przebojowa i umie walczyć. Jesteśmy na dobrej drodze. Systematyczna praca daje efekty!”

 

 

Dodajmy, że w podsumowaniu młodzieżowej rywalizacji w 2024 roku najlepszym klub województwa warmińsko-mazurskiego ponownie ogłoszony został AZS UWM Olsztyn! Wyróżnienia trafiły także do inny trenerów z Kortowa: Ireneusza Bukowieckiego (lekkoatletyka) oraz Marcina Chorzelewskiego i Macieja Ruty (taekwondo olimpijskie).

„Szpilki” przegrały mecz o wszystko. Ale chcą nadal grać w Ekstralidze

Drużyna AZS UWM High Heels Olsztyn przegrała w Hali Urania 2-5 (1-3) z KS Uniwersytet Jagielloński i na dwie kolejki przed zakończeniem sezonu 2024/2025 nie ma już szans na utrzymanie w Ekstralidze futsalu kobiet. W tabeli zajmuje jedenaste miejsce, a do bezpiecznej pozycji traci aż dziewięć punktów.

 

 

Kortowskie „Szpilki” wiedziały, że jeśli chcą zachować matematyczne szanse na uniknięcie spadku, muszą wygrać trzy ostatnie mecze. W niedzielę do Olsztyna przyjechała jednak drużyna, która walczy o medal. I bardzo szybko zaczęła dominować na boisku. Wynik już w pierwszej minucie otworzyła Oliwia Szałaj. Po kolejnych czterech było już 2-0, a na listę strzelczyń wpisała się Zuzanna Maronde. Później mecz się wyrównał. Gospodynie miały swoje okazje. A najlepszej – rzutu karnego – nie wykorzystała Natalia Łapińska. W końcówce pierwszej połowy najpierw na 3-0 trafiła Justyna Maziarz, a chwilę przed przerwą kontaktowego gola strzeliła właśnie Łapińska.

Zawodniczki AZS-u wyszły na drugą część spotkania zmotywowane. Jednak… bardzo szybko straciły kolejną bramkę. Maję Bogacką – która była jedną z najlepszych futsalistek na parkiecie – ponownie pokonała Justyna Maziarz. Było 4-1 na „Jagiellonek” i ten wynik długo się nie zmieniał. Dopiero na trzy minuty przed końcem meczu na 5-1 trafiła Oliwia Szałaj. Olsztynianki odpowiedziały chwilę później. A właściwie był to gol samobójczy Natalii Nosalik.

Porażka 2-5 oznacza, że drużyna prowadzona przez Aleksandrę Kojadyńską spada z Ekstraligi.

 

 

Rozwinęłyśmy się w tej lidze i jednak mam cichą nadzieję, że będziemy miały okazję dalej w niej grać. Zobaczymy, co los przyniesie. Jeżeli nie uda się w przyszłym sezonie, to powalczymy w I lidze o powrót do elity. Tylko w Ekstralidze możemy się rozwijać. My naprawdę ciężko pracujemy i zrobiłyśmy duży progres od września. Mnie cieszy rozwój moich zawodniczek i to, że nie poddałyśmy się w żadnym ze spotkań. Przed nami jeszcze dwie kolejki i chcemy wygrać oba mecze. Jeśli zakończymy sezon z piętnastoma punktami, to nie będzie wstyd”

– mówiła Aleksandra Kojadyńska.

Drużynę z Olsztyna chwalił trener „Jagiellonek”, które wciąż walczą o brązowy medal Ekstraligi.

To jedenaste miejsce w tabeli nie odzwierciedla tego, jak dziewczyny grają. To nie był łatwy rywal. Byliśmy niepewni tego, jak nam tu dzisiaj pójdzie. Dwie pierwsze bramki dodały nam pewności siebie i wydaje mi się, że odnieśliśmy zasłużone zwycięstwo”

– mówił Michał Karasiński.

 

AZS UWM High Heels Olsztyn – KS Uniwersytet Jagielloński 2-5 (1-3)
Natalia Łapińska 19′, Natalia Nosalik (sam.) 38′ – Oliwia Szałaj 1′, 37′, Zuzanna Maronde 5′, Justyna Maziarz 16′, 22′

AZS UWM: Maja Bogacka – Oliwia Cwalińska, Julia Klonowska, Anna Siwicka, Paula Zawistowska oraz: Weronika Dąbrowska, Sandra Gieros, Aleksandra Kojadyńska, Natalia Łapińska, Eliza Pietruczuk, Julita Pietruczuk
KS UJ: Justyna Waśko – Zuzanna Maronde, Justyna Maziarz, Natalia Nosalik, Oliwia Szałaj oraz: Anna Bałuszyńska, Łucja Bochenek, Inga Siwek, Clara Soquessa, Nicol Wojtas.

 

 

„Szpilki” rozegrają w tym sezonie jeszcze dwa mecze. W najbliższą sobotę 19 kwietnia o 14:00 zmierzą się na wyjeździe z KS AZS AWF Warszawa. Natomiast tydzień później – w niedzielę 27 kwietnia (prawdopodobnie również o 14:00) w Hali Urania podejmą ostatnią drużynę tabeli Ekstraligi – Wierzbowiankę Wierzbno.

Jeziorowcy przegrali z Warsaw Mets. Kolejny mecz zagrają w Kortowie z mistrzem Polski

W swoim drugim spotkaniu sezonu 2025 w Polskiej Futbol Lidze drużyna AZS UWM Olsztyn Lakers przegrała na wyjeździe 13:48 (0:12, 6:30, 0:0, 7:6) z Warsaw Mets. Kolejne spotkanie Jeziorowcy rozegrają 1 maja na stadionie w Kortowie. Zmierzą się z aktualnym mistrzem Polski – Warsaw Eagles.

 

 

Przypomnijmy, że Lakersi na inaugurację rozgrywek w nowej formule pokonali na boisku na olsztyńskich Dajtkach 47:0 Białe Lwy Gdańsk. Po pierwszej kolejce byli wiceliderami grupy północnej. W niedzielę w podwarszawskich Ząbkach mierzyli się jednak z dużo silniejszym rywalem. I bardzo szybko przekonali się na co go stać. Pierwszą kwartę gospodarze wygrali 12:0. W drugiej dołożyli… 30 punktów! Zespół Bartosza Rudzkiego odpowiedział na to jedynie przyłożeniem Patryka Piechowskiego. Na przerwę schodził przegrywając 6:42…

W dalszej części meczu Jeziorowcy zaprezentowali się już zdecydowanie lepiej. Ale był to także efekt tego, że Warsaw Mets (wykorzystując swoją przewagę) zdecydowali się wpuścić na boisko młodszych zawodników. Trzecia kwarta zakończyła się wynikiem 0:0. Natomiast czwartą olsztynianie wygrali 7:6. Ponownie punkty przyłożeniem zdobył Patryk Piechowski.

Bohaterami meczu byli: Krzysztof Bartwicki (były zawodnik AZS UWM Olsztyn Lakers), Daniel Przyborowski i Jakub Sema. Wszyscy trzej zdobyli dla gospodarzy po 12 punktów.

 

 

Niestety dziś sami zafundowaliśmy sobie festiwal błędów, a doświadczeni przeciwnicy wykorzystali to bez wahania. Na pewno mamy nad czym pracować przed kolejnymi meczami. Teraz czas odpocząć, zadbać o urazy i kontuzje, a potem wrócić do Ciężkiej pracy”

– podsumowali mecz Jeziorowcy. A Krzysztof Mrówka – koordynator sekcji futbolu amerykańskiego w olsztyńskim AZS-ie – dodał w  studiu Radia UWM FM.

Warsaw Mets to drużyna dużo bardziej doświadczona. W poprzednim sezonie grała w najwyższej lidze. Ale muszę powiedzieć, że – mimo wyniku – na boisku nie było między nami widać takiej przepaści sportowej, jak w poprzednich latach. Plan na ten mecz był dobry. Gorzej było z jego realizacją. Gdyby nie liczne indywidualne błędy to ten wynik mógłby wyglądać inaczej. Przede wszystkim zaważyło odpadnięcie jednego z najważniejszych zawodników naszej defensywy – Kamila Zbocha. Już w pierwszej kwarcie doznał poważnej kontuzji. Zmiennicy popełnili kilka ewidentnych błędów. W ofensywie też nie do końca wszystko nam wyszło. Ten mecz pokazał nam, jak silną drużyna jesteśmy! Mamy fajne zaplecze, kilku dobrych zmienników i mam nadzieję, że kolejnych spotkaniach pokażemy na co nas stać!”

 

 

Kolejne spotkanie Jeziorowcy rozegrają 1 maja o 13:00 na stadionie w Kortowie. Zmierzą się z aktualnym mistrzem Polski – Warsaw Eagles.

Lena Maruszak: Konie są lustrami, w których odbijają się nasze emocje

Lena Maruszak uprawia jeździectwo i reprezentuje klub AZS UWM Olsztyn. Już dwukrotnie w plebiscycie „Gazety Olsztyńskiej” była wybierana akademickim sportowcem roku na Warmii i Mazurach. W Halowych Akademickich Mistrzostwach Polski, które odbyły się na początku kwietnia tego roku w Lesznie, wywalczyła brązowy medal w konkurencji skoków przez przeszkody. Konie to jej wielka – choć wymagająca – pasja. A opowiedziała o niej w studiu Radia UWM FM Marcie Wiśniewskiej z „Wiadomości Uniwersyteckich”.

 

 

Rozmawiamy kilka dni po tym, jak wraz ze swoim koniem Quadro zdobyłaś brązowy medal w Halowych Akademickich Mistrzostwach Polski. Jak podsumujesz ten start?

Medal każdego koloru zawsze jest bardzo pozytywnym wynikiem, więc jestem zadowolona – zarówno z siebie, jak i z mojego konia. Studiuję już na trzecim roku, więc teoretycznie mógł być to mój trzeci start w HAMP-ach, ale tak się złożyło, że zadebiutowałam. Jestem zawodniczką kadry Polski i do tej pory ta impreza pokrywała się z innymi startami. Dopiero w tym roku miałam ten termin wolny, więc wpisaliśmy ten start do kalendarza i pojechaliśmy do Leszna.

Opowiedz, na czym polega rywalizacja na takich mistrzostwach?

Halowe Akademickie Mistrzostwa Polski trwają trzy dni. Pierwszego dnia odbywa się konkurs szybkości, tzn. trzeba przejechać parkur (tor przeszkód) w jak najkrótszym czasie i najlepiej bez błędów. Na tej podstawie układa się klasyfikacja. W drugim dniu zawodów odbywa się konkurs dokładności, podczas którego trzeba starać się utrzymać wynik z pierwszego dnia lub też gonić (w zależności od sytuacji). Finał jest dwunawrotowy, czyli składa się z dwóch konkursów.

Czyli trzeba być wszechstronnym i przez trzy dni utrzymywać wysoką dyspozycję. W dobrej formie musi być też koń.

To prawda. Pierwszego dnia trzeba być szybkim, drugiego dokładnym, a potem dobrym technicznie. Żeby udało się zdobyć medal, dobra dyspozycja musi dopisywać przez wszystkie dni startowe. Jeśli zaś chodzi o konia, to oczywiście takie starty poprzedzone są długimi przygotowaniami i masą poświęceń. Trzeba trafić z wysoką formą konia i jego dobrym samopoczuciem na termin rozgrywania danych zawodów.

Co było twoją najmocniejszą stroną na tegorocznych HAMP-ach?

Myślę, że przygotowanie mentalne. Dały o sobie znać lata spędzone w kadrze Polski, zagraniczne wyjazdy czy udział w mistrzostwach Europy. To właśnie na imprezach rangi międzynarodowej obciążenie psychiczne jest największe. Oczywiście każde zawody rządzą się własnymi prawami, ale bez względu na to, czy broni się wysokiej pozycji, czy goni lidera, presja jest duża. Tym razem byłam jednak wyjątkowo zrelaksowana i skupiona na tym, żeby dobrze wykonać swoje zadania. Zawsze mogłoby być lepiej, bo zdobyłam przecież brązowy medal, a nie złoty, ale generalnie jestem zadowolona.

 

 

Skąd u ciebie tak wielka pasja do koni?

Od dzieciństwa wykazywałam bardzo duże zamiłowanie do zwierząt. Wielką miłośniczką zwierząt jest moja mama, więc to na pewno także dzięki niej zaraziłam się tą pasją. Jej marzeniem od zawsze było jeździć konno i tak się jakoś potoczyło, że ja to marzenie realizuję. Pamiętam, że kiedy pierwszy raz wsiadłam na kucyka, a było to w cyrku, to od razu zapałałam miłością do koni. Pomimo że ta pasja wymaga dużego zaangażowania i odpowiedzialności, to sprawia mi niesamowitą przyjemność i daje satysfakcję.

A kiedy zaczęłaś uprawiać jeździectwo?

Konno jeżdżę od dziewięciu lat, a jeździectwo uprawiam od czterech lat. Liczę ten czas od momentu, kiedy weszłam na wyższy poziom i zaczęłam jeździć na ogólnopolskie i międzynarodowe zawody.

Z perspektywy laika nawiązanie dobrej relacji z koniem, która dodatkowo pozwoli na odnoszenie sukcesów sportowych, nie jest łatwe. Jak to zrobić? Trzeba mieć jakieś predyspozycje bądź odpowiednie cechy charakteru?

Myślę, że przede wszystkim trzeba kochać zwierzęta. Rywalizacja sportowa jest dla mnie ważna, ale nie najważniejsza. Zawsze mówię, że uwielbiam ją, ale miłością darzę zwierzęta. W relacjach z końmi trzeba być uważnym i wrażliwym, ponieważ konie są lustrami, w których odbijają się nasze emocje. Niesamowite jest to, jak sześciusetkilogramowe zwierzę wyrównuje z tobą oddech, koncentruje się na pracy i chce dla ciebie jak najlepiej. Proszę mi uwierzyć, że stanięcie oko w oko z koniem jest niesamowite i jednocześnie bardzo wyciszające. Konie mają dużą wrażliwość, ale mają też charakter sportowców – czuć, że chcą wygrywać i wcale nie trzeba ich zmuszać do pracy, bo same chcą się doskonalić i jak najlepiej pracować dla swojego jeźdźca.

Jakie masz obowiązki wobec swoich koni na co dzień?

Jestem w stajni codziennie, minimum cztery godziny, więc na pewno jest to czasochłonna praca. Opieka nad końmi polega m.in. na utrzymywaniu porządku, treningach, dbaniu o ich dobre samopoczucie, wykonywaniu zabiegów fizjoterapeutycznych, diecie i wielu innych rzeczach. Ale wykonywanie wszystkich tych czynności jest dla mnie bardzo przyjemne – nie traktuję tego jako przykrego obowiązku. Gdy wchodzę do stajni, to wyciszam się i odczuwam przyjemność. Traktuję to jako czas dla siebie, a kiedy wsiadam na konia, to nie myślę o niczym innym.

Jak wyglądają treningi przed zawodami?

Myślę, że najważniejsze jest znalezienie równowagi pomiędzy przygotowaniem fizycznym konia a jego odpoczynkiem, bo tylko wtedy będzie on w stanie konkurować na najwyższym poziomie. Zresztą żadnego żywego organizmu nie można utrzymywać na maksymalnym poziomie możliwości przez zbyt długi czas. Konie pracują średnio pięć-sześć razy w tygodniu – dwa razy w tygodniu ćwiczymy skoki przez przeszkody, a przez resztę dni pracujemy nad innymi elementami i rozluźnieniem.

A czy ty jako amazonka musisz w jakiś sposób trenować swoje ciało?

Powinnam (śmiech). Staram się to robić i rzeczywiście jest to bardzo ważne. Na tyle, na ile pozwala mi czas, chodzę do fizjoterapeuty, na siłownię i dbam o to, aby moje ciało było rozciągnięte i jak najlepiej przygotowane. Jeździectwo wymaga dość dużej koordynacji ruchowej, rozciągnięcia wielu mięśni, aby było się lekkim i gibkim, więc warto uprawiać inne sporty, bo zdecydowanie pomagają w utrzymaniu dobrej kondycji.

Jak oceniasz zainteresowanie jeździectwem w Polsce?

Wydaje mi się, że to zainteresowanie jest coraz większe. Praca ze zwierzętami, przebywanie z nimi, hipoterapia, są coraz bardziej lubiane i popularne. Widać to szczególnie w rosnącej liczbie dzieci jeżdżących rekreacyjnie, ale także sportowo. Myślę, że o tym, iż jeździectwo staje się coraz bardziej rozpoznawalną dyscypliną sportu, świadczy również to, że dwukrotnie zostałam wyróżniona w plebiscycie „Gazety Olsztyńskiej” na najpopularniejszych sportowców Warmii i Mazur jako reprezentantka klubu AZS UWM Olsztyn, czyli sportu akademickiego.

Studiujesz prawo, a to jest dość trudny kierunek, który wymaga przyswojenia dużej ilości wiedzy. Trudno ci łączyć obowiązki studentki z uprawianiem jeździectwa?

Dla chcącego nic trudnego (śmiech), ale oczywiście wymaga to dobrej organizacji. W tym miejscu chciałabym podziękować osobom, które są wokół mnie i rodzinie. Oni wszyscy są mózgiem moich operacji logistycznych. Gdyby nie oni, to chyba nie wyszłabym ze stajni, zapomniała o studiach i o całym świecie, bo chodzę trochę z głową w chmurach, a właściwe w stajni.

Jakie masz cele na 2025 rok?

W moim kalendarzu startów znajduje się dużo zawodów międzynarodowych. Do tej pory, z racji tego, że jestem w kadrze narodowej, dużo wyjeżdżaliśmy za granicę. Ten rok jest moim pierwszym rokiem seniorskim i na pewno marzy mi się udział w mistrzostwach Europy seniorów, ale nie wiem, czy uda się to w tym, czy w kolejnym. Musimy na to ciężko pracować i zobaczymy, jak dopisze forma. Start w mistrzostwach Polski seniorów w zeszłym roku był udany, a warto wspomnieć, że wtedy jeździłam jeszcze w niższej kategorii wiekowej i byłam szósta jako jedyna kobieta w finale. W tym roku chciałabym poprawić ten wynik.

Scroll to top