Porażka młodych siatkarzy z UWM z Camperem Wyszków

AZS UWM Olsztyn przegrał w hali w Kortowie 1:3 (12:25, 21:25, 25:16, 21:25) z Camperem Wyszków i spadł na siódmą pozycję w tabeli grupy 2 siatkarskiej II ligi. Choć drużyna prowadzona przez Pawła Borkowskiego słabo weszła w pierwsze w tym roku spotkanie o punkty, mogła odwrócić jego losy.

 

 

Przed sobotnim meczem akademicy mogli pochwalić się niezłym bilansem w obecnym sezonie. Na koncie mieli siedem zwycięstw i sześć porażek. A warto podkreślić, że w pierwszej rundzie większość spotkań rozgrywali na wyjeździe. Do Kortowa przyjechał jednak zespół, który jest jednym z faworytów do walki o awans do I ligi. I bardzo szybko pokazał swoją jakość, pierwszą partię wygrywając… 25:12.

W drugiej gospodarzom udało się już nawiązać walkę. Do stanu 19:19 gra była bardzo wyrówna. Końcówka jednak ponownie należała do rywali, którzy wygrali 25:21. AZS nie poddał się jednak. W trzecim secie przejął inicjatywę, co przełożyło się na przekonujące zwycięstwo 25:16. Niestety w kolejnym znów do głosu doszli siatkarze Campera. Kontrolowali go od początku do końca wygrywając 25:21 a w całym meczu 3:1. Jego najlepszym zawodnikiem wybrany został Jakub Lewandowski.

Super jest rozpocząć rok od wygranego meczu. Na pewno nas to zbuduje na kolejne spotkania. I mam nadzieje, że będziemy tylko grali coraz lepiej”

– mówił MVP sobotniego spotkania w Kortowie.

Chcemy pilnować trzeciego miejsca w tabeli i oczywiście atakować wyżej. Ale najważniejsza jest nasza stabilna, równa gra. To będzie kluczem do dalszej części sezonu. W tej lidze niczego nie można być pewnym. Każdy mecz jest trudny. Dziś byliśmy zespołem lepszym. Popełnialiśmy mniej błędów i to zadecydowało o wygranej”

– ocenił trener Campera, Mateusz Mielnik.

Pierwsze mecze po długiej przerwie świąteczno-noworocznej nie wychodzą najlepiej. Ale wydaje mi się, że poza tym pierwszym setem dobrze się zaprezentowaliśmy. Podjęliśmy walkę z drużyną, która była faworytem. Wynik może nie jest najlepszy, ale możemy zejść z boiska z podniesioną głową”

– podsumował trener AZS-u UWM Olsztyn Paweł Borkowski.

Szymon Patecki zwrócił uwagę na słaby początek sobotniego spotkania w wykonaniu gospodarzy.

Pierwszego seta odpuściliśmy totalnie – nie weszliśmy dobrze w mecz. Może miała na to wpływ ta godzina – 15:00. Jednak nie wiadomo, kiedy trzeba było zjeść obiad czy drugie śniadanie. Na rozgrzewce też odpuściliśmy, mało biegaliśmy. Następnym razem będziemy musieli się lepiej dogrzać, żeby od początku dobrze zacząć.”

 

AZS UWM Olsztyn – KS Camper Wyszków 1:3 (12:25, 21:25, 25:16, 21:25)

AZS UWM Olsztyn: Wiktor Jezierski, Ostap Kondyukh, Kacper Sienkiewicz, Kuba Petryna, Dawid Deptuła, Szymon Patecki, Rafał Maluchnik oraz: Jakub Sienkiewicz, Oliwier Kubacki, Mateusz Bujanowski, Michał Targoński

 

Kolejne spotkanie akademicy rozegrają w sobotę 11 stycznia. Na wyjeździe zmierzą się z drużyną MOS Wola Tramwaje Warszawskie.

Siódma wygrana siatkarzy z UWM. AZS w II lidze radzi sobie coraz lepiej

Zwycięstwem w II lidze siatkówki mężczyzn 2024 rok zakończyli zawodnicy AZS-u UWM Olsztyn. W trzynastej kolejce sezonu 2024/2025 pokonali w Kortowie 3:1 (20:25, 25:20, 25:22, 25:19) ProNutiva SKK Belsk Duży i umocnili się na szóstej pozycji w tabeli grupy 2.

 

 

W sobotnie spotkanie lepiej weszli jednak goście. Rozpoczęli od prowadzenia… 6:1 i długo utrzymywali swoją przewagę. Choć później akademikom udało się zbliżyć na jeden punkt (18:19), końcówka seta ponownie należała do rywali, którzy wygrali premierową partię 25:20. W kolejnych trzech górą jednak byli już akademicy. Każda z nich rozpoczynała się od ich wysokiego prowadzenia. I choć zespół z Belska Dużego zbliżał się lub nawet niwelował straty, i tak górą był AZS.

Sporo emocji kibicom i obu ekipom dorzucił także sędzia spotkania. Jego decyzje kwestionowane były zarówno przez przedstawicieli drużyny gospodarzy, jak i gości.

Trochę źle weszliśmy w ten mecz. Jednak ten zimny prysznic w pierwszym secie, spowodował lepszą grę w drugim, trzecim i czwartym. Niestety poziom sędziowania nie był najlepszy. Nie był to na pewno poziom drugoligowy…

– mówił po meczu trener AZS-u UWM Olsztyn, Paweł Borkowski.

To już mój czwarty rok grania tutaj i pierwszy raz zostałem wybrany MVP. Bardzo się z tego cieszę! Do rozegrania mamy jeszcze dużo domowych meczy i chcielibyśmy utrzymać ten poziom gry!”

– podsumował spotkanie Ostap Kondyukh, nagrodzony statuetką MVP środkowym akademików.

Belsk Duży wszedł z większą werwą w ten mecz. Później pojawiła się taka sportowa złość i od razu zaczęliśmy lepiej grać. Zasłużenie wygraliśmy trzy sety i całe spotkanie 3:1. Jesteśmy młodą drużyną i robimy postępy. Mam nadzieję, że ta druga runda będzie lepsza niż pierwsza. Zbieramy doświadczenie, cieszymy się grą i to jest nasza mocna strona”

– mówił rozgrywający akademików z UWM, Rafał Maluchnik.

 

 

AZS UWM Olsztyn – ProNutiva SKK Belsk Duży 3:1 (20:25, 25:20, 25:22, 25:19)

AZS UWM Olsztyn: Wiktor Jezierski, Ostap Kondyukh, Kacper Sienkiewicz, Kuba Petryna, Dawid Deptuła, Szymon Patecki, Rafał Maluchnik oraz: Maciej Kwiatkowski

 

Teraz przed akademikami dwutygoniowa przerwa w rozgrywkach. Kolejny mecz rozegrają 4 stycznia. We własnej hali zmierzą się z trzecią drużyną tabeli – KS Camper Wyszków.

Trzy punkty pod choinkę. Indykpol coraz bliżej czołowej ósemki PlusLigi

Indykpol AZS Olsztyn wygrał w Hali Urania 3:1 (22:25, 25:16, 25:18, 31:29) z Ślepskiem Malow Suwałki i awansował na dziewiąte miejsce w tabeli PlusLigi. Akademicy tracą już tylko cztery punty do pozycji gwarantującej awans do fazy play-off.

 

 

Przed sobotnim spotkaniem w lepszej sytuacji byli suwalczanie. Nie tylko dlatego, że znajdowali się oczko wyżej w ligowej tabeli. Gospodarze musieli radzić sobie bowiem bez dwóch środkowych. Do kontuzjowanego Jakuba Majchrzaka dołączył bowiem Paweł Cieślik. Klub poinformował, że zawodnika czeka dwutygodniowa przerwa, spowodowana urazem stawu skokowego prawej stopy. W wyjściowym składzie świetnie zastąpił go jednak Dawid Siwczyk.

Indykpol rozpoczął mecz fantastycznie – od prowadzenia 4:0. Duża w tym zasługa serwującego Nicolasa Szerszenia. Później przewaga olsztynian wzrosła do pięciu punktów (8:3), ale goście poprawili przyjęcie i przestali popełniać proste błędy. Wyrównali po asie Bartosza Filipiaka przy stanie 14:14. Atakujący był najskuteczniejszym zawodnikiem swojej drużyny i wspólnie z Pawłem Halabą oraz brazylijskim przyjmującym Henrique Honorato poprowadził ją do zwycięstwa w pierwszej partii 25:22.

To jednak tylko zmotywowało akademików do lepszej gry w kolejnej partii. 5:1, 7:2, 15:7 – przewaga gospodarzy szybko rosła, głównie dzięki skuteczniej i efektownej grze Nicolasa Szerszenia oraz Moritza Karlitzka. Ale swoje punty dorzucili też skuteczni pod siatką: Szymon Jakubiszak oraz Jan Hadrava. To przełożyło się na łatwą wygraną – 25:16. Indykpol niesiony głośnym dopingiem kibiców (mecz ponownie w tym sezonie został wyprzedany) dobrze wszedł także w trzeciego seta. Odskoczył na czteropunktowe prowadzenie i utrzymywał je do stanu 17:13. Drużyna z Suwałk na moment zbliżyła się na dwa oczka (17:15), ale w końcówce w polu zagrywki ponownie „odpalił się” Szerszeń. Zapisał na swoim koncie dwa kolejne asy i było 21:15 dla AZS-u. Również asem seta zakończył Jan Hadrava. Kapitan dał swojej drużynie wygraną 25:18.

Rywale jednak nie poddali się. W czwartej partii znów przypomniało o sobie trio: Halaba, Filipiak i Henrique Honorato. Pochwalić trzeba też pochodzącego z Bartoszyc libero Mateusza Czunkiewicza. Popisał się m.in. efektowną obroną, przeskakując rząd krzesełek. Ślepsk prowadził 8:5 i 10:7. Indykpol gonił. Wyrównał przy stanie 10:10 (kolejny as Hadravy), ale goście ponownie odbudowali trzypunktową przewagę (14:11) i utrzymywali ją do stanu 21:18. Wtedy magiczne dotknięcie jednego ze zmienników – Mateusza Janikowskiego – przywróciło akademików do walki o pełną pulę. W sobie tylko znany sposób wybronił teoretycznie straconą piłkę. Olsztynianom udało się zbliżyć na jedno oczko (21:20) a chwilę później doprowadzić do remisu (22:22). Wygrali po emocjonującej końcówce 31:29 a całe spotkanie 3:1! Statuetką MVP nagrodzony został Nicolas Szerszeń. Był najskuteczniejszym zawodnikiem zwycięskiej ekipy. Zdobył 21 punktów (w tym 6 bezpośrednio zagrywką).

 

 

Rywale bardzo dobrze weszli w mecz zagrywką i to my mieliśmy problem w pierwszym secie. Potem odwróciliśmy losy tego spotkania. Set drugi i trzeci były na naszą korzyść. Wszystko nam wychodziło. A w czwartym Ślepsk wrócił do walki. Oni lubią tak grać falowo. W ostatnich pięciu meczach chyba zawsze grali pięć setów. My używamy swojej broni. I jak nam siedzi ta zagrywka i dobrze przyjmujemy, możemy więcej drużyn na pewno ukąsić”

– mówił po spotkaniu Nicolas Szerszeń.

Cichym bohaterem sobotniego meczu był także Dawid Siwczyk. Zagrał na stuprocentowej skuteczności w ataku, zdobywając dwanaście punktów.

Czułem się bardzo dobrze. Akurat tak się stało, że niestety mamy kontuzje dwóch środkowych. Życzę im zdrowia – aby jak najszybciej wrócili do nas, bo też ciężko nam się trenuje (będąc w dwójkę tylko z Szymonem Jakubiszakiem). Mega się cieszę, że mogłem zagrać. Jesteśmy zawodowcami i każdy, kto dostaje szanse, musi prezentować poziom”

– mówił środkowy.

Kolejne solidne spotkanie rozegrał Jan Hadrava. Zdobył 17 punktów (w tym 3 asy i 3 bloki).

Udało się wygrać, z czego się bardzo cieszę! Ważne trzy punkty zostały w domu przed świętami. Po przegranej w Bełchatowie, znowu wróciliśmy na zwycięskie tory i mam nadzieję, że w następnym spotkaniu – które także gramy u siebie – powtórzymy to”

– mówił kapitan akademików.

Mecze, które rozgrywa się 2-3 dni przed świętami na pewno nie są łatwe. Każdy ma już głowę gdzie indziej. Ale my chcieliśmy zagrać dla kibiców, dla pełnej hali! I ostatkiem swoich sił, pokazaliśmy dobrą siatkówkę i wygraliśmy. Ślepsk zagrał bardzo dobre spotkanie i była to wyrównana batalia”

– ocenił Kuba Hawryluk.

 

 

Po siedemnastu kolejkach sezonu 2024/2025 w PlusLidze Indykpol AZS Olsztyn ma na koncie 24 punkty i zajmuje dziewiąte miejsce w tabeli. Do ósmej Asseco Resovii Rzeszów traci cztery oczka. Kolejne spotkanie akademicy rozegrają już w nowym roku. W sobotę 4 stycznia o 17:30 w Hali Urania zmierzą się z Nowak-Mosty MKS-em Będzin. Transmisja meczu na antenie Radia UWM FM!

Udany rewanż akademików. AZS UWM Olsztyn z szóstą wygraną w sezonie

AZS UWM Olsztyn pokonał w hali w Kortowie 3:1 (25:22, 25:21, 14:25, 25:20) MTS Międzyrzec Podlaski i umocnił się na szóstej pozycji w tabeli swojej grupy II ligi siatkówki mężczyzn. Drużyna prowadzona przez Pawła Borkowskiego zrewanżowała się za wyjazdową porażkę na inaugurację obecnego sezonu. Ostatni mecz w tym roku zagra także w roli gospodarza. W najbliższą sobotę 21 grudnia o 17:00 zmierzy się z ProNutiva SKK Belsk Duży.

 

 

W pierwszej części sezonu 2024/2025 akademicy z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie większość swoich spotkań rozgrywali na wyjeździe. W rundzie rewanżowej częściej będą zatem mogli liczyć na atut własnej hali i wsparcie kibiców. To dało się odczuć w minioną sobotę. Pierwsze dwa sety AZS wygrał 25:22 i 25:21, choć w obu musiał odrabiać straty. Dobra postawa w końcówkach tych partii zaowocowała jednak prowadzeniem w całym meczu 2:0. Także w trzecim secie wszystko wskazywało na to, że spotkanie może zakończyć się szybką wygraną AZS-u. Prowadził bowiem 10:7. Wtedy jednak przebudzili się goście. Olsztyński zespół nie radził sobie z zagrywką rywali, ale popełniał też błędy w rozgrywaniu i wykańczaniu akcji. Efekt? Dotkliwa przegrana 14:25. Na szczęście po chwili przerwy kortowski zespół wrócił do swojej dobrej dyspozycji z początku spotkania i wygrał 25:20, inkasując komplet punktów. Statuetką MVP nagrodzony został Szymon Patecki.

W pierwszych dwóch setach wygraliśmy dzięki dobrej grze w końcówkach. Trzeci set nam uciekł, bo rywale wzmocnili zagrywkę. Ale później pomogli nam nam kibice i to, że graliśmy u siebie”

– mówił po meczu Szymon Patecki.

Jestem mega zadowolony z chłopaków. Utrzymywali koncentrację na bardzo wysokim poziomie, co przełożyło się na wygraną 3:1. Poza tym trzecim setem, który w ogóle nam nie wyszedł. Mieliśmy przestój na jednym ustawieniu. Popełnialiśmy błędy i wybieraliśmy trudne opcje w ataku. Dzisiejszy mecz i ten, który mamy do rozegrania za tydzień, są dla nas bardzo ważne”

– ocenił trener Paweł Borkowski. Posłuchajcie rozmowy Szymona Świniarskiego.

AZS UWM Olsztyn – MTS Międzyrzec Podlaski 3:1 (25:22, 25:21, 14:25, 25:20)

AZS UWM Olsztyn: Wiktor Jezierski, Ostap Kondyukh, Kacper Sienkiewicz, Kuba Petryna, Dawid Deptuła, Szymon Patecki, Rafał Maluchnik oraz: Oliwier Kubacki, Maciej Kwiatkowski, Jakub Sienkiewicz, Tomasz Narkun.

Po dwunastu kolejkach sezonu 2024/2025 AZS UWM Olsztyn zajmuje szóste miejsce w tabeli grupy 2 rozgrywek II ligi. Bilans akademików to: sześć zwycięstw i sześć porażek. Do pozycji gwarantującej grę w play-offach tracą tylko trzy punkty.

Indykpol AZS Olsztyn przegrał w Bełchatowie po tie-breaku

Po bardzo emocjonującym pięciosetowym pojedynku Indykpol AZS Olsztyn przegrał na wyjeździe 2:3 (17:25, 25:15, 25:19, 28:30, 15:17) z PGE GiEK Skra Bełchatów. Drużyna Marcina Mierzejewskiego gra jednak ciągle bardzo dobrze i jest blisko czołowej ósemki PlusLigi.

 

 

Akademicy sobotnim spotkaniem w Bełchatowie rozpoczęli rundę rewanżową sezonu 2024/2025 w PlusLidze. Wcześniej zgromadzili 20 punktów i w ligowej tabeli byli na dziesiątym miejscu. Po czterech kolejnych zwycięstwach, morale drużyny znacząco wzrosły. I kibice liczyli na to, że w starciu z trudnym rywalem olsztynianie także są w stanie sięgnąć po wygraną.

Wydaje mi się, że zawsze są jakieś rezerwy. Z meczu na mecz wyglądamy coraz lepiej i zrobimy wszystko, aby forma cały czas szła do góry

– mówił przed meczem Kuba Hawryluk, libero Indykpolu AZS Olsztyn.

Trener Marcin Mierzejewski w Bełchatowie nie mógł skorzystać z dwóch zawodników: Jakuba Majchrzaka (złamanie palca lewej ręki) oraz Manuela Armoy (z powodów zdrowotnych został w Olsztynie). Szkoleniowiec nie dokonał żadnych zmian w wyjściowym składzie. Starcie z PGE GiEK Skrą rozpoczęli więc: Eemi Tervaportti na rozegraniu, Szymon Jakubiszak z Pawłem Cieślikiem na środku, Nicolas Szerszeń z Moritzem Karlitzkiem na przyjęciu, Jan Hadrava na ataku oraz Kuba Hawryluk jako libero.

W pierwszym secie warunki gry na boisku dyktowali gospodarze. Ich liderami byli: Amin Esmaeilnezhad oraz Miran Kujundzić. To głównie skuteczna gra tej dwójki zawodników zaowocowała wygraną 25:17. Podrażnieni olsztynianie w drugiej partii pokazali, dlaczego od czterech spotkań byli niepokonani. W końcu zaczęli straszyć rywali zagrywką. Po asie serwisowym Moritza Karlitzka prowadzili 6:1. Dobrze prezentowali się także w bloku oraz obronie. Skuteczna gra w ataku Nicolasa Szerszenia i Jana Hadravy przełożyła się na efektowne zwycięstwo 25:15. Również w trzecim secie szybko zyskali przewagę. W połowie partii była ona już pięciopunktowa (14:9). Bełchatowianie nie byli w stanie długo znaleźć sposobu na drużynę z Kortowa, która ponownie cieszyła się z wygranej – 25:19.

Kibice akademików mogli liczyć w sobotę nawet na trzy punkty. W połowie czwartego seta wydawało się, że wszystko układa się po myśli gości. Prowadzili bowiem 13:10. Ale później zaczęli popełniać błędy. Bełchatowianie przejęli inicjatywę. Gra się wyrównała i do końca trwała wymiana punkt za punkt. Siatkarze Indykpolu obronili kilka piłek setowych, ale ostatecznie przegrali 28:30. A to oznaczało, że zwycięzcę tego emocjonującego spotkania poznamy dopiero po tie-breaku. Choć to olsztynianie prowadzili w nim 8:6, w decydującym momencie ponownie więcej zimnej krwi zachowali gospodarze. Wygrali 17:15 a całe spotkanie 3:2. Statuetkę MVP otrzymał Miran Kujundzić. Serbski przyjmujący zdobył 24 punkty. Skuteczniejszy od niego był tylko Jan Hadrava (27 punktów).

 

 

Szkoda, że nie udało nam się wygrać tego spotkania. W końcówce zabrakło według mnie pewnej ręki w ataku. Graliśmy dobrze i żałujemy, że nie udało nam się zwyciężyć”

– powiedział po meczu Paweł Cieślik.

Ostatnie w tym roku kalendarzowym spotkanie w PlusLidze Indykpol AZS Olsztyn rozegra w sobotę 21 grudnia. O 17:30 w Hali Urania zmierzy się z Ślepskiem Malow Suwałki. Jeśli wygra – może awansować na dziewiąte miejsce w tabeli.

 

Akademicy na fali! Siatkarskie „derby północy” dla Indykpolu AZS Olsztyn

Indykpol AZS Olsztyn wygrał w Hali Urania 3:0 (28:26, 25:17, 25:19) z Treflem Gdańsk i awansował na dziesiąte miejsce w tabeli PlusLigi. To już czwarte z rzędu zwycięstwo akademików. Od miesiąca prezentują bardzo wysoką formę i systematycznie zmniejszają dystans do czołowej ósemki.

 

 

Przed niedzielnym spotkaniem kortowski klub poinformował o kontuzji Jakuba Majchrzaka. Na jednym z ostatnich treningów młody zawodnik złamał palec lewej ręki i będzie pauzował przez miesiąc. Ale trener Marcin Mierzejewski i tak zapewne nie widziałby dla niego miejsca w wyjściowym składzie, bo ten od kilku tygodni wygląda tak samo. Każdy kolejny zwycięski mecz rozpoczynała ta sama siódemka zawodników: Eemi Tervaportti, Szymon Jakubiszak, Paweł Cieślik, Jan Hadrava, Nicolas Szerszeń, Moritz Karlitzek i Jakub Hawryluk.

W pierwszej partii Indykpol długo prowadził. Przewaga akademików rosła – od dwóch do czterech puntów. I choć w końcówce było 20:16 dla gospodarzy, rywalom udało się wyrównać (21:21) a nawet przełamać olsztynian (22:21, 23:22). Skutecznie grali zwłaszcza Piotr Orczyk, Jakub Czerwiński i Aliaksei Nasevich. W kortowskiej drużynie brakowało zdecydowanego lidera. Ale wszyscy zawodnicy punktowali i grali równo. W decydującym momencie błysnął Jan Hadrava. Zakończył seta asem serwisowym, dając swojemu zespołowi wygraną 28:26.

Druga partia wyrównana była tylko na początku. Minimalną przewagę mieli nawet gdańszczanie. Później jednak gospodarze zaczęli zdecydowanie dominować na parkiecie. W końcu skutecznie grali w polu serwisowym. Punktowe zagrywki zapisali na swoim koncie: Nicolas Szerszeń, Moritz Karlitzek, Paweł Cieślik i ponownie Hadrava. Ich przewaga rosła – 16:12, 21:15 i 25:17. Pochwalić trzeba też Szymona Jakubiszaka, który dobrze prezentował się w ataku. Choć składem rotować zaczął trener Trefla – dobrze znany w Olsztynie Mariusz Sordyl – nie przyniosło to żadnego efektu. Rozpędzony Indykpol także w trzecim secie grał jak w transie. Jedno z najlepszych spotkań w tym sezonie rozgrywał Jan Hadrava. To on – obok Karlitzka i Szerszenia – był najskuteczniejszym zawodnikiem i liderem – jak przystało na kapitana – akademików. Wspierany przez dwójkę przyjmujących – Szerszenia i Karlitzka – nie dał się już zatrzymać. Gospodarze prowadzili 6:3, 11:7, 14:9, 19:14 i 23:17. Wygrali ostatecznie bardzo pewnie 25:19 a w całym meczu 3:0. Statuetkę MVP otrzymał Moritz Karlitzek.

 

 

Serwowaliśmy naprawdę bardzo dobrze. Graliśmy też zdecydowanie lepiej w przyjęciu. Wykonaliśmy dobrą pracę w tych dwóch elementach i dlatego wygraliśmy”

– mówił po meczu Moritz Karlitzek. Niemiecki przyjmujący zdobył w niedzielę 13 punktów, podobnie jak Nicolas Szerszeń.

Na początku sezonu byliśmy w totalnym dołku. Teraz jesteśmy na górce. I choć dobrze nam idzie, nie możemy sobie wystawiać laurek. Obyśmy dalej tak grali zagrywką i w systemie blok-obrona. Widać, że niektóre elementy można jeszcze poprawić. Jeśli uda się to zrobić, to naprawdę możemy ukąsić parę drużyn. Zbliżamy się do naszego maksa!”

– ocenił spotkanie Nicolas Szerszeń.

Z meczu na mecz na pewno rośniemy w siłę. Dobrze trenujemy i budujemy pewność siebie. Wiemy, że możemy wygrać z każdym! Mieliśmy słaby początek sezonu, ale taki jest sport. Teraz jest dobrze i mam nadzieję, że tak będzie już do końca. Będziemy walczyć dla kibiców!”

– mówił libero akademików Jakub Hawryluk.

Graliśmy z Indykpolem przed startem sezonu. Już wtedy było widać, że jest to zespół dysponujący ogromną siłą w polu zagrywki. Początek sezonu mieli bardzo niemrawy w tym elemencie. Doszedł też problem ze zdrowiem Eemiego. W momencie, kiedy ten zespół zaczął prowadzić Marcin Mierzejewski, bardzo zdecydowanie wrócili do swojej dobrej dyspozycji w zagrywce. To w dużej mierze układa ich mecze”

– mówi trener Trefla Mariusz Sordyl.

 

 

W tym roku akademicy rozegrają jeszcze dwa ligowe spotkania. W sobotę 14 grudnia o 17:30 na wyjeździe zmierzą się z PGE GiEK Skra Bełchatów. Tydzień później w Hali Urania podejmą Ślepsk Malow Suwałki.

AZS UWM Olsztyn na półmetku sezonu w II lidze siatkarzy

Pięć zwycięstw i sześć porażek – to bilans siatkarzy AZS-u UWM Olsztyn po pierwszej części sezonu 2024/2025 w II lidze. W sobotę we własnej hali ulegli 0:3 (22:25, 20:25, 21:25) Enea KKS-owi Kozienice i zajmują obecnie siódme miejsce w tabeli grupy 2. Na mecz do Kortowa musieli jednak jechać specjalnie z… Warszawy, gdzie walczyli o przepustkę do Final Four Ligi Akademickiej AZS.

 

 

To był szalony weekend dla zespołu prowadzonego przez Pawła Borkowskiego. Na tyle szalony, że szkoleniowiec, by dać odpocząć swoim zawodnikom… w sobotę sam pojawił się na parkiecie. Ale po kolei…

W piątek w stolicy rozpoczął się drugi turniej eliminacyjny Ligi Akademickiej AZS w siatkówce mężczyzn. Po pierwszym studenci Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie zajmowali drugie miejsce w swojej grupie. Wygrali cztery mecze a przegrali tylko z liderem – Menedżerską Akademią Nauk Stosowanych w Warszawie. Teraz również rywalizację rozpoczęli od trzech zwycięstw: 3:0 (25:19, 25:17, 25:17) z AZS-em Politechniki Warszawskiej, 3:0 (26:24, 25:17, 25:21) z AZS-em SGGW Warszawa oraz 2:1 (25:23, 25:18, 22:25) z AZS-em AWF Warszawa. Bezpośrednio po ostatnim spotkaniu ruszyli do Olsztyna, by w II lidze zmierzyć się z Enea KKS-em Kozienice. Nie mogli liczyć na wsparcie zawodników drużyn juniorskich, którzy… przebywali w tym czasie na turnieju w Gdańsku. Efektu można było się spodziewać. To porażka 0:3. Choć przyznać trzeba, że akademicy walczyli w każdym secie, odrabiając straty. W decydującym momencie to rywale byli jednak skuteczniejsi.

Graliśmy praktycznie tym samym składem, co w Lidze Akademickiej. Zawodnicy rozegrali tam trzy mecze, więc odczuwali zmęczenie. Nie pozostało więc mi nic, jak tylko wyjść na boisko i im pomóc. KKS Kozienice to dojrzała drużyna. A nam brakuje doświadczenia i ogrania. Mamy młody zespół i brakuje nam chłodnej głowy. Dało o sobie znać także zmęczenie. Nie mogliśmy wykorzystać wszystkich zawodników”

– mówił po meczu trener Paweł Borkowski.

Rafała Maluchnika – doświadczonego rozgrywającego akademików – poprosiliśmy o podsumowanie pierwszej części sezonu w II lidze.

Przed sezonem miałem różne myśli. Nie wiedziałem czy będziemy walczyć o najlepszą czwórkę czy o utrzymanie. Tak naprawdę zasługujemy na to siódme miejsce. Ten mecz był dość specyficzny. Wynik 0:3 trochę nas boli, bo gdybyśmy byli w normalnej formie i wypoczęci, inaczej wyglądałby ten mecz.”

AZS UWM Olsztyn – Enea KKS Kozienice 0:3 (22:25, 20:25, 21:25)

AZS UWM Olsztyn: Wiktor Jezierski, Ostap Kondyukh, Kacper Sienkiewicz, Kuba Petryna, Dawid Deptuła, Oliwier Kubacki, Rafał Maluchnik oraz: Tomasz Narkun, Paweł Borkowski, Szymon Patecki, Maciej Kwiatkowski, Michał Targoński, Maciej Wądołowski.

 

 

 

Bezpośrednio po meczu ligowym akademicy wrócili do Warszawy. W stolicy z samego rana zmierzyli się z liderem swojej grupy Ligi Akademickiej. Tylko zwycięstwo z MANS Warszawa dawało im szansę na awans do turnieju Final Four. Po bardzo wyrównanym spotkaniu niestety przegrali 0:3 (27:29, 21:25, 22:25). Na pocieszenie udział w tych rozgrywkach zakończyli wygraną 3:0 (30:28, 25:20, 25:16) z AZS-em Uniwersytetu Warszawskiego. Z bilansem ośmiu zwycięstw i dwóch porażek zajęli drugie miejsce.

W tym roku AZS UWM Olsztyn rozegra jeszcze dwa mecze ligowe. Już w sobotę 14 grudnia we własnej hali zmierzy się z MTS-em Międzyrzec Podlaski. Tydzień później do Kortowa przyjedzie natomiast ProNutiva SKK Belsk Duży.

Niedziela dla nas! Piąte zwycięstwo Indykpolu AZS Olsztyn

Indykpol AZS Olsztyn pokonał w Hali Urania 3:0 (25:22, 25:21, 25:21) Cuprum Stilon Gorzów i awansował na jedenaste miejsce w tabeli PlusLigi. To piąte zwycięstwo akademików w obecnym sezonie i trzecia z rzędu wygrana pod wodzą trenera Marcina Mierzejewskiego.

 

 

Eemi Tervaportti, Szymon Jakubiszak, Paweł Cieślik, Jan Hadrava, Nicolas Szerszeń, Moritz Karlitzek i Jakub Hawryluk – to wyjściowy skład olsztyńskiej drużyny, na który stawia konsekwentnie w ostatnich tygodniach szkoleniowiec Indykpolu. Tak było również w niedzielę. Silna zagrywka i dobra gra w bloku – to dwa główne atuty gospodarzy, którymi już w pierwszym secie zaskoczyli rywali. Rozpoczęli od prowadzenia 3:0, a później zwiększali swoją przewagę. Było 3:0, 8:4, 17:10 i 20:13. Gorzowianie momentami zmniejszali stratę. A w końcówce zbliżyli się nawet na dwa oczka (23:21). Ale i tak z wygranej 25:22 cieszyli się akademicy. Liderami na parkiecie byli dwaj przyjmujący: Szerszeń i Karlitzek. Skutecznie grał także Cieślik.

Stilon dobrze rozpoczął drugą partię – od prowadzenia 6:2. W jego szeregach wyróżniali się: Kamil Kwasowski, Chizoba Eduardo Neves Atu, Robert Täht oraz Seweryn Lipiński, który… (jak donoszą media) przymierzany jest do gry w Olsztynie w przyszłym sezonie. Indykpol wyrównał przy stanie 9:9 i poszedł za ciosem. Chwilę później było już 13:9 dla gospodarzy. Od tego momentu znów kontrolowali wydarzenia na parkiecie i nie dali się zaskoczyć. Wygrali 25:21. Dobrą zmianę dał Daniel Gąsior, który zastąpił Jana Hadravę.

Trener gości zaczął szukać nowych rozwiązań, by nawiązać jeszcze walkę w tym meczu. Serbskiego rozgrywającego Vuka Todorovicia zmienił dobrze znany olsztyńskim kibicom, pochodzący z Iławy Przemysław Stępień. To przyniosło efekt na początku trzeciego seta. Gorzowianie prowadzili 6:3 i 9:6. Ale wtedy znów odpalił się Nicolas Szerszeń… Zapisał na swoim koncie piątego i szóstego asa serwisowego i Indykpol wyrównał (9:9). Stilon raz jeszcze odskoczył na trzy oczka (17:14). I co? I znów dzięki silnym zagrywkom Szerszenia olsztynianom udało się odrobić straty (17:17) a nawet wyjść na prowadzenie 19:17. Wygrali ostatecznie 25:21 a całe spotkanie 3:0! Statuetkę MVP otrzymał właśnie Nicolas Szerszeń.

 

Kluczem do zwycięstwa była zagrywka. Nie tylko ja dzisiaj zagrywałem asy, ale inni też (jak np. Moritz w ostatnim secie przy stanie 23:21). Musimy bazować na tym i dalej tak grać. Utrzymujemy system i to daje nam stabilność i równowagę w tej grze.

– podsumował spotkanie Nicolas Szerszeń.

Cuprum Stilon Gorzów to dobra drużyna, która walczy o play-offy. Byliśmy świadomi tego, że ten mecz będzie ciężki i będzie rozstrzygał się pojedynczymi zagraniami. Byliśmy na to gotowi i na szczęście udało się wygrać dzięki naszym pojedynczym dobrym zagraniom i z tego trzeba być zadowolonym. Naszym atutem jest zagrywka i staramy się zrobić wszystko, by to wykorzystać. Trenujemy najlepiej jak potrafimy, dajemy z siebie wszystko i chyba na tym polega sekret”

– ocenił Marcin Mierzejewski.

Wszyscy dobrze graliśmy zagrywką i blokiem. Cały czas trzymaliśmy ten równy poziom i nie daliśmy przeciwnikom wygrać. Złapaliśmy dobry flow i mam nadzieję, że utrzymamy to też w ostatnim meczu tej rundy i w kolejnej”

– mówił po meczu Paweł Cieślik.

Nie było to łatwe spotkanie. Nawet w sytuacji, gdy prowadziliśmy kilkoma punktami, nasi rywale odrabiali straty i doprowadzili do wyrównania. Cieszę się, że mieliśmy dziś dobry dzień w polu serwisowym. Wytrzymaliśmy także końcówki poszczególnych setów – zagraliśmy mądrze

– powiedział po meczu Szymon Jakubiszak.

Trener gorzowskiego zespołu zwrócił uwagę na dobrą grę zagrywką gospodarzy.

Upraszając – zdecydowała rotacja z Szerszeniem na zagrywce. On zrobił największą różnicę. Kiedy byliśmy blisko czy lekko z przodu odnośnie wyniku, wchodząc na serwis robił tę różnicę. I nie mówię tylko o bezpośrednich asach, które zdobył, ale po negatywnych przyjęciach nasze rozwiązania na siatce były nie najlepsze. Jesteśmy rozczarowani, bo byliśmy w stanie ugrać coś więcej”

– mówił Andrzej Kowal.

 

 

Kolejne spotkanie Indykpol AZS Olsztyn rozegra także w Hali Urania. W niedzielę 8 grudnia o 17:30 zmierzy się z Treflem Gdańsk. Transmisja na antenie Radia UWM FM.

Siatkarze AZS-u UWM Olsztyn blisko niespodzianki w starciu z liderem

Drużyna AZS UWM Olsztyn przegrała na wyjeździe 1:3 (25:18, 13:25, 22:25, 20:25) z liderem drugiej grupy II ligi siatkówki mężczyzn UKS-em Spartą Grodzisk Mazowiecki i po dziesięciu kolejkach sezonu 2024/2025 zajmuje szóste miejsce w tabeli. W najbliższą sobotę w hali w Kortowie akademicy zmierzą się z Enea KKS-em Kozienice. Na ten mecz dojadą… z Warszawy, gdzie w dniach 6-8 grudnia uczestniczyć będą także w turnieju Ligi Akademickiej AZS.

 

Foto: UKS Sparta Grodzisk Mazowiecki

Niedzielne spotkanie w Grodzisku Mazowieckim zespół prowadzony przez Pawła Borkowskiego rozpoczął bardzo dobrze. Prowadził 5:1, 10:4 a w końcówce seta jeszcze zwiększył swoją przewagę i wygrał go zdecydowanie – 25:18. To jednak pobudziło gospodarzy, którzy byli zdecydowanym faworytem tego meczu. I pokazali to dobitnie w drugiej partii, zwyciężając… 25:13! Kolejne były już bardziej wyrównane i przy odrobinie szczęścia lub mniejszej liczbie popełnianych błędów AZS mógł powalczyć o choćby jeden punkt. W trzecim secie kilkukrotnie prowadził, a przegrał minimalnie 22:25 przez słabszą końcówkę.

Wydaje mi się, że na pierwszego seta wyszliśmy bardzo dobrze skoncentrowani. Zauważyliśmy roszady w składzie przeciwników i stwierdziliśmy, że nie mamy nic do stracenia – jak zagramy dobry mecz, jesteśmy w stanie powalczyć o punkty. W pierwszym secie gospodarze popełnili dużo błędów. A nam udało się ich uniknąć, co dało nam wygraną. Później my zaczęliśmy popełniać błędy i role się odwróciły. Rywale na pewno byli lepsi od nas w ataku”

– podsumował trener Paweł Borkowski. A rozgrywający akademików z UWM Rafał Maluchnik podkreślał, że niewiele zabrakło, by cieszyć się choćby z jednego punktu.

Niestety z naszej strony zdarzało się zbyt wiele gaf siatkarskich. Zabrakło też takich cwaniackich zagrań. Mamy młody zespół i bardzo falujemy.”

 

UKS Sparta Grodzisk Mazowiecki – AZS UWM Olsztyn 3:1 (18:25, 25:13, 25:22, 25:20)

AZS UWM Olsztyn: Wiktor Jezierski, Ostap Kondyukh, Kacper Sienkiewicz, Igor Kozubowski, Dawid Deptuła, Oliwier Kubacki, Rafał Maluchnik oraz: Maciej Moszczyński, Miłosz Bochenek, Szymon Patecki, Maciej Kwiatkowski.

 

 

Po dziesięciu kolejkach sezonu 2024/2025 AZS UWM Olsztyn ma na koncie piętnaście punktów. Zajmuje szóste miejsce w tabeli swojej grupy II ligi. A w najbliższą sobotę 6 grudnia o 20:00 w hali w Kortowie zmierzy się z piątym obecnie Enea KKS-em Kozienice. Na ten mecz akademicy będą musieli dojechać z Warszawy, gdzie w piątek rozpoczną rywalizację w drugim turnieju Ligi Akademickiej AZS. Po spotkaniu wrócą do stolicy, bo dwa ostatnie, decydujące o awansie do Final Four spotkania, rozegrają w niedzielę.

 

 

 

Indykpol AZS Olsztyn poszedł za ciosem. Czwarte zwycięstwo akademików w sezonie

Indykpol AZS Olsztyn pokonał w Tarnowie 3:1 (25:23, 25:23, 21:25, 25:17) Barkom Każany Lwów i umocnił się na dwunastej pozycji w tabeli PlusLigi. To dopiero czwarte zwycięstwo akademików w obecnym sezonie. Pozwoliło jednak zmniejszyć dystans do czołowej ósemki.

 

 

Marcin Mierzejewski postawił na identyczny wyjściowy skład, jak kilka dni wcześniej w Hali Urania, gdy akademicy pokonali 3:0 Bogdankę LUK Lublin. Wtorkowy mecz z jedną z najsłabszych ekip PlusLigi rozpoczęli zatem: Eemi Tervaportti, Szymon Jakubiszak, Paweł Cieślik, Jan Hadrava, Nicolas Szerszeń, Moritz Karlitzek i Jakub Hawryluk. Początek spotkania był bardzo wyrównany. Dopiero w połowie seta impuls zagrywką dali Karlitzek i Hadrava. Indykpol zbudował sobie trzypunktową przewagę 15:12. Chwilę później było 18:14. Ale kolejne pięć wymian wygrali gospodarze i to oni prowadzili 19:18. Ostatecznie i tak z wygranej 25:23 cieszyli się olsztynianie. Duża w tym zasługa Jana Hadravy, który tylko w tej parii zdobył 8 punktów.

W drugim secie przebudził się jednak zespół z Lwowa. Rozpoczął go od prowadzenia… 4:0. Głównie za sprawą najskuteczniejszego zawodnika całego meczu – Vasyla Tupchiia, który dwukrotnie ustrzelił rywali zagrywką. Akademicy jednak odrobili straty. Punktować w ataku i blokiem zaczął Szymon Jakubiszak. Zapisał też na swoim koncie pierwszego asa. I choć Barkom raz jeszcze odskoczył (tym razem na trzy oczka – 16:13), Indykpol ponownie zdołał wyrównać, a chwilę później wygrać partię 25:23.

Co nie udało się w secie drugim, udało się jednak w trzecim. Choć był on wyrównany do stanu 15:15, później zarysowała się przewaga gospodarzy. Odskoczyli na trzy punkty (18:15) i nie oddali już prowadzenia do końca, zwyciężając 25:21. Marcin Mierzejewski już wcześniej zdecydował się wpuścić na parkiet Dawida Siwczyka, który zastąpił Pawła Cieślika. Bohater meczu z Bogdanką LUK Lublin we wtorek nie był już tak skuteczny. Dobrze w ataku prezentowali się natomiast Jakubiszak, Szerszeń, Karlitzek i Hadrava. To ich solidna gra dała Indykpolowi pewną wygraną w czwartym secie – 25:17 – i w całym spotkaniu 3:1. Statuetką MVP nagrodzony został Szymon Jakubiszak. Środkowy zdobył 16 punktów. Skuteczniejszy od niego w drużynie z Kortowa był tylko Moritz Karlitzek (17).

 

 

Czuję ulgę, bo nigdy nie graliśmy dobrze z ekipą z Lwowa. Albo graliśmy fatalnie, albo po prostu słabo. Spodziewałem się więc ciężkiego meczu. Dwa pierwsze sety były ciężkie, ale udało nam się w końcówce doprowadzić do zwycięstwa. A w tym czwartym secie wydaje mi się, że oni już odpuścili. Ale też my graliśmy w każdym elemencie lepiej.

– podsumował spotkanie Szymon Jakubiszak. Z MVP rozmawiał Mateusz Lewandowski. Posłuchajcie!

Ten mecz nie był piękny do oglądania. To była taka szarpanina. Było trudno a też musieliśmy odpowiednio mentalnie podejść do tego spotkania. Musieliśmy je wygrać, a oni mogli trochę lżej mentalnie do tego podejść. Trzy punkty są i to jest najważniejsze”

– przyznał Dawid Siwczyk.

Było to dla nas bardzo ważne zwycięstwo. Jeśli sprawdzisz tabelę, te trzy punkty są bezcenne. Chcieliśmy odnieść kolejne zwycięstwo i to się udało. Nasza gra miała wiele wzlotów i upadków. Cieszę się, że więcej mieliśmy tych dobrych chwil, dzięki którym zdobyliśmy komplet punktów”

– powiedział po meczu Moritz Karlitzek.

 

 

Kolejne spotkanie Indykpol AZS Olsztyn rozegra już w niedzielę 1 grudnia. O 17:30 w Hali Urania zmierzy się z Cuprum Stilonem Gorzów.

Scroll to top