Przełamanie siatkarzy AZS UWM Olsztyn w II lidze

AZS UWM Olsztyn pokonał w hali w Kortowie 3:0 (25:18, 22:18, 25:17) Lechię Tomaszów Mazowiecki II i zajmuje obecnie dziewiąte miejsce w tabeli swojej grupy II ligi siatkarzy. Drużyna prowadzona przez Pawła Borkowskiego przełamała się po czterech kolejnych porażkach i pierwszy raz w tym roku sięgnęła po komplet punktów.

 

 

Styczeń i początek lutego nie był łatwym czasem dla akademików. Przed własną publicznością ulegli Camperowi Wyszków, Necku Augustów i NLO SMS PZPS Spała II. Na wyjeździe przegrali też z MOS Wola Tramwaje Warszawskie. Poprzedni rok kończyli w połowie stawki swojej grupy II ligi. Teraz czeka ich natomiast nerwowa walka o utrzymanie. Ścisk w dolnej części jest bowiem niesamowity. Zajmującą przedostatnie miejsce drużynę ze Spały od szóstej pozycji dzielą bowiem jedynie… trzy oczka.

W sobotę AZS musiał wygrać. Mierzył się bowiem z zespołem, który w siedemnastu spotkaniach nie zdobyć choćby punktu! Trener Paweł Borkowski miał do dyspozycji wszystkich swoich zawodników. Do wyjściowego składu wrócił kontuzjowany ostatnio Kacper Sienkiewicz. Ale szkoleniowiec pozwolił sobie także na kilka zamian. I szansę występu od pierwszych minut otrzymali m.in. Tomasz Narkun i Maciej Kwiatkowski.

W każdym secie przewaga gospodarzy była wyraźna. Dobrą zmianę dał jeden z juniorów Jakub Mądry i to właśnie młody atakujący został wyróżniony statuetką MVP.

Bardzo chcieliśmy wygrać to spotkanie. Potrzebowaliśmy trzech punktów jak tlenu, żeby odbić się od strefy spadkowej. To nasze pierwsze zwycięstwo w tym roku i mam nadzieję, że będzie to początek serii”

– mówił Jakub Mądry. Posłuchajcie rozmowy Szymona Świniarskiego!

Czekaliśmy na ten mecz – przełamujący złą passę. Wyszliśmy nastawieni na maksa, żeby wygrać i zdobyć te trzy punkty. Najważniejsze, że nam się to udało. Do końca sezonu pozostało pięć kolejek i wydaje mi się, że wszystko jeszcze może się wydarzyć. Cały czas celujemy w środek tabeli. Chcemy się bezpiecznie utrzymać. Chcemy pokazywać się na boisku z jak najlepszej strony”

– podsumował trener AZS-u Paweł Borkowski.

 

AZS UWM Olsztyn – Lechia Tomaszów Mazowiecki II 3:0 (25:18, 25:18, 25:17)

AZS: Wiktor Jezierski, Maciej Kwiatkowski, Jakub Sienkiewicz, Ostap Kondyukh, Kacper Sienkiewicz, Szymon Patecki, Tomasz Narkun oraz: Jakub Mądry, Rafał Maluchnik, Maciej Wądołowski, Kuba Petryna, Oliwier Kubacki.

MVP: Jakub Mądry

 

 

Kolejne spotkanie AZS UWM Olsztyn rozegra 1 marca. Również we własnej hali zmierzy się z KS Metro Family Warszawa. Tę drużynę w walce o utrzymanie wspiera na parkiecie od stycznia… Zbigniew Bartman. Były reprezentant Polski wznowił karierę, by pomóc klubowi w którym się wychował.

Daniel Pliński: „Chciałbym stworzyć coś pięknego z tą drużyną dla Olsztyna!”

W poniedziałek 10 lutego pracę w roli pierwszego trenera Indykpolu AZS Olsztyn rozpoczął Daniel Pliński. Były zawodnik kortowskiego klubu, a później szkoleniowiec reprezentacji Polski juniorów i PSG Stali Nysa, zastąpił na tym stanowisku Marcina Mierzejewskiego (który ze względu na sprawy zdrowotne musiał zawiesić swoją aktywność zawodową). Od nowego sezonu mają jednak wspólnie prowadzić akademików z Kortowa.

 

 

Daniel Pliński to były reprezentant Polski. W „biało-czerwonej” koszulce rozegrał 142 mecze. Z kadrą wywalczył srebrny medal mistrzostw świata (w 2006 roku w Japonii) oraz mistrzostwo Europy (w 2009 roku w Turcji). Jako zawodnik reprezentował barwy m.in.: Jastrzębskiego Węgla, PGE Skry Bełchatów, Czarnych Radom i Indykpolu AZS Olsztyn. To właśnie w stolicy Warmii zakończył sportową karierę.

Wspominam sezony 2016/2017 i 2017/2018 z uśmiechem na twarzy, bo to były przepiękne dwa lata dla mnie, ale też dla Olsztyna. To były także dwa ostatnie sezony mojej przygody (a może kariery) siatkarskiej. Na pewno fajnie jest tutaj wrócić. Mam dużą ochotę do pracy, sporo pomysłów. Zobaczymy, jak to wszystko wyjdzie w praniu”

– mówił po pierwszym treningu w roli szkoleniowca akademików.

Jako trener Daniel Pliński pracował dotąd z reprezentacją Polski juniorów, kadrą U-22 oraz występującą w PlusLidze PSG Stalą Nysą. Z tym klubem rozstał się w grudniu 2024 roku. Od jakiegoś czasu media spekulowały, że od sezonu 2025/2026 poprowadzi siatkarzy Indykpolu AZS Olsztyn. Problemy zdrowotne Marcina Mierzejewskiego sprawiły, że potrzebny był już teraz. Jaki ma plan na przygotowania do meczu z GKS-em Katowice?

Przede wszystkim musimy się z drużyną wzajemnie poznać. To jest dla mnie kluczowe. Podczas pierwszych treningów chciałbym też zapoznać się ze stanem zdrowia każdego zawodnika. 23 marca kończy się runda zasadnicza. Mamy cały czas szansę na play-off. Taki jest nasz cel. Oczywiście mamy trochę straty do ósmego miejsca. Ale to jest sport i wszystko może się zadziać. Potrzebujemy też trochę szczęścia i zdrowia. Przed nami systematyczna praca. Nie będzie rewolucji, bo nie mamy na to czasu! Chciałbym stworzyć coś pięknego z tą drużyną dla Olsztyna. Takie mamy marzenia i cele„

– deklaruje Daniel Pliński.

 

 

Debiut Daniela Plińskiego w roli trenera Indykpolu AZS Olsztyn już w sobotę 15 lutego o 20:30. W Hali Urania akademicy zagrają z GKS-em Katowice.

Energa AZS UWM Olsztyn z awansem do półfinałowego turnieju Mistrzostw Polski Juniorów

W hali w Kortowie w dniach 6-9 lutego odbył się turniej ćwierćfinałowy mistrzostw Polski juniorów w siatkówce. Najlepsza okazała się drużyna Akademii Talentów Jastrzębski Węgiel, która wygrała wszystkie swoje mecze. Z drugiego miejsca awans wywalczyli także gospodarze – Energa AZS UWM Olsztyn.

 

 

Akademia Talentów Jastrzębski Węgiel i Energa AZS UWM Olsztyn spotkały się w bezpośrednim pojedynku już pierwszego dnia turnieju w Kortowie. Gospodarze musieli niestety uznać wyższość rywali. Przegrali 0:3. Później obie ekipy zanotowały jednak komplet zwycięstw, ciesząc się z awansu do najlepszej szesnastki w kraju!

Młodzi akademicy z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie pokonali kolejno: 3:0 AS ZAKSA Kędzierzyn Koźle, 3:0 KS Lechia Tomaszów Mazowiecki oraz 3:0 KPS Akademia Silesiusa Chełmiec Wałbrzych. Wyróżniającymi się zawodnikami w zespole prowadzonym przez trenera Sergiusza Salskiego byli: Michał Targoński, Jakub Sienkiewicz i Jakub Mądry.

Komplet wyników turnieju w Kortowie:

Faza grupowa:

Energa AZS UWM Olsztyn – AT Jastrzębski Węgiel 0:3
KS Lechia Tomaszów Mazowiecki – SMS Police SGS Goleniów 3:0
AT Jastrzębski Węgiel – AS ZAKSA Kędzierzyn Koźle 3:0
SMS Police SGS Goleniów- KPS Akademia Silesiusa Chełmiec Wałbrzych 1:3
Energa AZS UWM Olsztyn – AS ZAKSA Kędzierzyn Koźle 3:0
KS Lechia Tomaszów Mazowiecki- KPS Akademia Silesiusa Chełmiec Wałbrzych 3:0

Mecz o 5. miejsce:
AS ZAKSA Kędzierzyn Koźle – SMS Police SGS Goleniów 0:3

Faza finałowa:
AT Jastrzębski Węgiel – KPS Akademia Silesiusa Chełmiec Wałbrzych 3:0
Energa AZS UWM Olsztyn– KS Lechia Tomaszów Mazowiecki 3:0
Energa AZS UWM Olsztyn – KPS Akademia Silesiusa Chełmiec Wałbrzych 3:0
AT Jastrzębski Węgiel – KS Lechia Tomaszów Mazowiecki 3:0

 

Awans – to był nasz podstawowy cel. Oczywiście lepiej byłoby zrobić to z pierwszego miejsca, ale ten pierwszy mecz nam nie wyszedł. Myślę, że głowy nie wytrzymały. Na szczęście się pozbieraliśmy i dzisiaj możemy się cieszyć”

– podsumował trener AZS-u Sergiusz Salski.

Na stronie Radia UWM FM znajdziecie także rozmowy z zawodnikami olsztyńskiej drużyny – Michałem Targońskim i Jakubem Mądrym. Posłuchajcie!

Kolejność końcowa turnieju:
1. AT Jastrzębski Węgiel (awans)
2. Energa AZS UWM Olsztyn (awans)
3. KS Lechia Tomaszów Mazowiecki
4. KPS Akademia Silesiusa Chełmiec Wałbrzych
5. SMS Police SGS Goleniów
6. AS ZAKSA Kędzierzyn Koźle

 

 

Osiągnęliśmy cel, który był dla nas najważniejszy – awans do półfinałów mistrzostw Polski. Udało nam się wygrać wszystkie spotkania po 3:0. Zespół wykonał swoje zadanie w stu procentach. Jedyne, co mnie martwi, to, że okupiliśmy to 2-3 kontuzjami. Mam nadzieję, że chłopaki szybko dojdą do siebie”

– mówił po ostatnim meczu trener AT Jastrzębski Węgiel, Dariusz Luks.

Indykpol AZS Olsztyn rozbity w Rzeszowie

Indykpol AZS Olsztyn przegrał na wyjeździe 0:3 (15:25, 22:25, 24:26) z Asseco Resovia Rzeszów i wciąż zajmuje dziesiąte miejsce w tabeli PlusLigi. Akademicy potrafili roztrwonić w Hali Podpromie nawet siedmiopunktowe prowadzenie. W poniedziałek pracę w Olsztynie rozpocznie Daniel Pliński. Ale szansa na awans do fazy play-off jest coraz mniejsza…

 

 

To był trudny tydzień dla kortowskiego klubu. Najpierw z funkcji pierwszego trenera z powodów zdrowotnych zrezygnował Marcin Mierzejewski – szkoleniowiec, który przywrócił w kibicach wiarę w tę drużynę. Niepokoją także wiadomości dotyczące zdrowia Moritza Karlitzka. Wciąż nie wiadomo kiedy i czy jeszcze w tym sezonie wróci do kadry akademików. W meczu w Rzeszowie zespół poprowadził dotychczasowy asystent Krzysztof Michalski. Ale wiemy już, że od poniedziałku pracę z akademikami rozpocznie Daniel Pliński. Dla zawodników takie przejściowe rozwiązania też nie są optymalne… Choć warto przypomnieć, że przed tygodniem przełamali się i po serii trzech kolejnych porażek, wygrali 3:1 z Barkomem Każany Lwów. A na parkiecie w Hali Podpromie od pierwszych minut pojawił się pauzujący ostatnio Eemi Tervaportti.

To Resovia była zdecydowanym faworytem sobotniego spotkania. W pierwszym secie wręcz rozbiła rywala. Pokazuje to wynik – 25:15. Od początku bardzo skutecznie w ataku grali: Stephen Boyer, Bartosz Bednorz i Lukas Vasina. Natomiast po stronie olsztyńskiej zawodził bohater poprzedniego ligowego meczu – Jan Hadrava. Indykpol miał też sporo problemów w przyjęciu.

Ale w drugiej partii przebudził się. W polu serwisowym dwukrotnie błysnął Nicolas Szerszeń i było 5:2. Chwilę później w jego ślady poszedł Hadrava i przewaga wzrosła do siedmiu oczek (11:4). Gospodarzy poderwał jednak do odrabiania strat Bartosz Bednorz. Gdy pojawił się na zagrywce… rzeszowianie wyrównali (od 11:17 do 17:17). A w końcówce seta Gregor Ropret dwukrotnie „ustrzelił” Manuela Armoę. Po kolejnych błędach zespołu z Kortowa gospodarze cieszyli się z wygranej 25:22.

W trzeciej odsłonie spotkania ponownie olsztynianie wypracowali sobie kilka punktów przewagi. Po asie Tervaporttiego, Indykpol prowadził 16:13. Ale niestety tak, jak w poprzedniej partii, tak i teraz Resovia przejęła inicjatywę. Choć akurat tym razem końcówka seta była bardziej wyrównana. Gospodarze nie dali sobie jednak wydrzeć zwycięstwa. Wygrali 26:24, a całe spotkanie 3:0. Statuetkę MVP otrzymał Stephen Boyer.

 

 

Sami chcielibyśmy wiedzieć, co wydarzyło się w drugiej partii… W trzeciej także mieliśmy przewagę i ją straciliśmy. Uważam, że poza pierwszą odsłoną, to nie był słaby mecz w naszym wykonaniu. Szkoda, że traciliśmy koncentrację i nie byliśmy w stanie odpowiedzieć na mocną zagrywkę naszych rywali”

– powiedział po meczu Mateusz Janikowski.

Trener Krzysztof Michalski szukał natomiast pozytywów w grze olsztyńskiej drużyny.

Ten mecz pokazał, że nie odstajemy od Resovii. Była to równa wymiana ciosów. Oczywiście pierwszy set zakończył się zdecydowanym zwycięstwem Rzeszowa. Wiedzieliśmy, że będą bardzo mocno zagrywać. Ale ten pierwszy set był ekstremalny jeśli chodzi o siłę i regularność tej zagrywki, co spowodowało nasze wycofanie i brak presji na zagrywce u nas. Udało się jednak do tego wrócić w drugiej i trzeciej partii. Brawo dla drużyny za ryzyko, które podejmowaliśmy! Drużyna bardzo chciała dzisiaj zwyciężyć i pokazać, że ta praca, którą do tej pory wykonywał trener Marcin Mierzejewski, była bardzo dobra. Szkoda, że nie udało się wygrać, bo to podsumowałoby ten okres”

Indykpol AZS Olsztyn wciąż zajmuje dziesiątą pozycję w tabeli PlusLigi. Do miejsca gwarantującego grę w fazie play-off traci sześć punktów. Akademicy w najbliższą sobotę 15 lutego o 20:30 w Hali Urania zmierzą się z GKS-em Katowice.

Daniel Pliński za Marcina Mierzejewskiego. Nieoczekiwana zmiana trenera Indykpolu AZS Olsztyn

Indykpol AZS Olsztyn ma nowego trenera. Niebawem pracę z kortowską drużyną rozpocznie Daniel Pliński. Marcin Mierzejewski, który w październiku zastąpił Juana Manuela Barriala i świetnie radził sobie w roli pierwszego szkoleniowca akademików, ze względu na sprawy zdrowotne musiał zrezygnować. Klub poinformował o tym w specjalnym komunikacie.

 

 

Mecz z Barkomem Każany Lwów był ostatnim prowadzonym w tym sezonie przez trenera Marcina Mierzejewskiego. Ze względu na sprawy zdrowotne, naszego Trenera czeka przerwa w karierze zawodowej. Chciałbym bardzo podziękować Marcinowi za wspaniałą pracę, jaką wykonał w tym sezonie. Dzięki Jego ogromnemu zaangażowaniu, drużyna opuściła strefę spadkową oraz dostarcza kibicom niesamowitych emocji w olsztyńskiej Uranii. Zapewniam, że po uporządkowaniu swoich prywatnych spraw, trener Mierzejewski wróci do pracy w naszym Klubie w następnym sezonie”

– tłumaczy zmianę na stanowisku pierwszego trenera kortowskiego klubu jego prezes Tomasz Jankowski. I dodaje:

W meczu z Asseco Resovią Rzeszów obowiązki pierwszego szkoleniowca pełnić będzie dotychczasowy II trener – Krzysztof Michalski, natomiast od poniedziałku 10 lutego, drużynę Indykpol AZS Olsztyn poprowadzi Daniel Pliński.”

Daniel Pliński to były reprezentant Polski. W „biało-czerwonej” koszulce rozegrał 142 mecze. Z kadrą wywalczył srebrny medal mistrzostw świata (w 2006 roku w Japonii) oraz mistrzostwo Europy (w 2009 roku w Turcji). Jako zawodnik reprezentował barwy m.in.: Jastrzębskiego Węgla, PGE Skry Bełchatów, Czarnych Radom i Indykpolu AZS Olsztyn. To właśnie w stolicy Warmii zakończył sportową karierę.

Jako trener pracował dotąd z reprezentacją Polski juniorów, kadrą U-22 oraz występującą w PlusLidze PSG Stalą Nysą.

 

Kapitan poderwał drużynę. Przełamanie Indykpolu AZS Olsztyn

Indykpol AZS Olsztyn wygrał w Hali Urania 3:1 (25:16, 25:22, 19:25, 25:21) z Barkomem Każany Lwów i awansował na dziesiąte miejsce w tabeli PlusLigi. Akademicy przełamali się po trzech kolejnych porażkach, m.in. dzięki skutecznej grze swojego kapitana – Jana Hadravy. Wciąż tracą jednak sześć punktów do czołowej ósemki.

 

 

W sobotnim spotkaniu zabrakło nie tylko kontuzjowanego od trzech tygodni Moritza Karlitzka. W wyjściowym składzie Karol Jankiewicz zastąpił Eemiego Tervaporttiego, który zmagał się ostatnio z chorobą. A mecz zdecydowanie lepiej rozpoczęli goście. Prowadzili bowiem 4:0! Ale chwilę później olsztynianom udało się wyrównać (po asie serwisowym Manuela Armoy). Bohaterem tej partii i całego meczu był jednak Jan Hadrava. To jego seria w polu zagrywki sprawiła, że Indykpol odskoczył aż na osiem punktów (20:12). Skutecznie grał także w ataku. Akademicy wygrali tego seta jeszcze wyraźniej – 25:16.

Dobrze prezentowali się także w kolejnej partii. Prowadzili 5:2, 9:5, 13:7 i 15:8. Trzeba jednak przyznać, że nie tylko dzięki własnej grze, ale też wielu błędom popełnianym przez rywali. Ci jednak zaczęli odrabiać straty. W końcówce zbliżyli się na dwa oczka (22:20). Ale nie poszli za ciosem i przegrali 22:25. Ich liderem na parkiecie był Norweg Rune Fasteland.

Trzeci set był najbardziej emocjonujący. Choć Indykpol szybko wypracował sobie trzypunktową przewagę (10:7, 15:12), zespół z Lwowa poderwał do walki Vasyl Tupchii. Ustrzelił serwisem Armoę, Szerszenia i wprowadzonego na parkiet Mateusza Janikowskiego, wyprowadzając Barkom na prowadzenie 16:15. Później kilka punktów dołożyli jego koledzy (świetnie prezentujący się zwłaszcza w bloku), a gra akademików kompletnie się posypała. Efekt? Zwycięstwo gości 25:19.

Na pochwały za sobotnie spotkanie zasłużył na pewno Jakub Hawryluk. Choć przyjmujący, których miał do dyspozycji trener Marcin Mierzejewski często zawodzili, to libero robił co mógł, by ratować gospodarzy w obronie. W czwartym i ostatnim secie ciężar wykańczania akcji wziął na siebie także Nicolas Szerszeń. Ale liderem wciąż był Jan Hadrava. Indykpol odpalił przy stanie 8:8, gdy w polu serwisowym pojawił się Szerszeń. Odskoczył na czteropunktowe prowadzenie (12:8). Później było nawet 15:10. I choć lwowianie zniwelowali straty do dwóch oczek (17:15), gospodarze nie pozwolili im na więcej. Wygrali 25:21 a całe spotkanie 3:1. Statuetką MVP wyróżniony został Jan Hadrava, który był najskuteczniejszym zawodnikiem tego meczu. Zdobył 20 punktów.

 

 

W drugim secie zrobiło się nerwowo, bo rywale ustabilizowali przyjęcie i popełniali mniej błędów. Tak samo było w trzeciej partii. Zaczęli dobrze zagrywać. Na szczęście w połowie czwartego seta złapaliśmy cztery punkty przewagi i utrzymaliśmy prowadzenie. Cieszę się z tych trzech punktów w domu. Potrzebowaliśmy tej wygranej. Byliśmy faworytem a przeciwnik nie miał nic do stracenia. Trzeba przyznać, że dobrze zagrali”

– mówił po meczu Jan Hadrava.

Przed meczem było dużo znaków zapytania. Nie wiedzieliśmy bowiem do końca, czy wyjdziemy w składzie z Eemim Tervaporttim czy z Karolem Jankiewiczem. Eemi zmagał się z bólem głowy. Wyszliśmy z Karolem, co wyszło na naszą korzyść – rywalem nie mieli go „rozpisanego”. Dobrze zaczęliśmy spotkanie, lecz potem zaczęli dobrze grać w polu serwisowym. W czwartej partii skorzystaliśmy z naszej przewagi w tym elemencie i mogliśmy cieszyć się wygraną”

– powiedział po spotkaniu Nicolas Szerszeń.

Cieszy zwycięstwo w tym meczu. Czy było ładne, czy było brzydkie – to kwestia gustu. Natomiast liczą się trzy punkty!

– spuentował krótko trener akademików Marcin Mierzejewski.

Wydaje mi się, że drużyna z Lwowa oddała nam pierwsze dwa sety. Później zaczęła więcej ryzykować i być skuteczna. My mieliśmy problem z wyprowadzeniem skutecznego ataku. Ale fajnie, że wygrało się to wygrać za trzy punkty. Wiemy nad czym musimy pracować. Na pewno będziemy dużo trenować zagrywkę. Bo jeżeli będziemy bardzo dobrze zagrywać, będziemy mieli szansę na kolejną wygraną”

– ocenił Szymon Jakubiszak.

 

 

Kolejne spotkanie Indykpol AZS Olsztyn rozegra w sobotę 8 lutego. O 17:30 na wyjeździe zmierzy się z Asseco Resovią Rzeszów.

Siatkarze z UWM nie mogą odblokować się w II lidze

AZS UWM Olsztyn przegrał w hali w Kortowie 1:3 (21:25, 18:25, 25:23, 16:25) z liderem swojej grupy II ligi siatkówki mężczyzn – KS Necko Augustów. To już dziesiąta porażka akademików w obecnym sezonie. Niebezpiecznie zbliżają się niestety do strefy spadkowej.

 

 

Przegrane 1:3 z Camperem Wyszków, 0:3 z MOS Wola Tramwaje Warszawskie i 0:3 z NLO SMS PZPS Spała II – tak 2025 rok w II lidze rozpoczęli akademicy z UWM. A ten miniony kończyli w bardzo dobrych humorach. Z bilansem siedmiu zwycięstw i sześciu porażek zajmowali szóste miejsce w tabeli grupy 2 i mogli myśleć nawet o walce o awans do fazy play-off (w niej zagrają cztery najlepsze drużyny).

Cele trzeba zweryfikować i skupić się na obronie pozycji gwarantującej utrzymanie. W sobotę zdecydowanym faworytem byli goście. Necko Augustów to lider tabeli i jeden z faworytów do awansu. Przedstawiciele klubu zresztą jasno deklarują, że są na to gotowi. Pierwsze dwa sety meczu z AZS-em UWM Olsztyn wygrali zdecydowanie 25:21 i 25:18. Choć warto podreślić, że ten drugi rozpoczął się od prowadzenia akademików 4:0.

Problemem z którym poradzić musiał sobie olsztyński zespół był brak dwóch podstawowych zawodników: wracającego do pełnej sprawności po kontuzji Kacpra Sienkiewicza i libero Wiktora Jezierskiego. Skolei w trzeciej parti to gospodarze przegrywali 1:6, ale odrobili straty i cieszyli się ze zwycięstwa 25:23. To jednak podrażniło faworyzowany zespół z Augustowa, który… w czwartym secie dominował już od pierwszej do ostatniej minuty, co widać też po wyniku… 25:16. Statuetką MVP wyróżniony został Łukasz Rudzewicz.

Na pewno nie poddaliśmy się od razu, grając w okrojonym składzie. Mimo wszystko byliśmy w stanie urwać seta. Dalej będziemy się przygotowywać do kolejnych meczów, żeby spokojnie utrzymać się w lidze. Staramy się podchodzić do każdego spotkania skoncentrowani”

– mówił trener AZS-u Paweł Borkowski.

Było nas dziesięciu. Trenowaliśmy osłabionym składzie, ale poradziliśmy sobie bardzo dobrze z trudnym przeciwnikiem. Necko to drużyna z potencjałem na awans do I ligi. Więc ten jeden zdobyty set podnosi na duchu”

– ocenił natomiast zawodnik kortowskiej drużyny – Dawid Deptuła.

 

AZS UWM Olsztyn – Necko Augustów 1:3 (21:25, 18:25, 25:23, 16:25)

AZS: Rafał Maluchnik, Kuba Petryna, Dawid Deptuła, Ostap Kondyukh, Oliwier Kubacki, Szymon Patecki, Maciej Wądołowski oraz: Paweł Borkowski, Tomasz Narkun, Maciej Kwiatkowski

 

Kolejne spotkanie AZS UWM Olsztyn rozegra dopiero 15 lutego. Rywalem akademików w hali w Kortowie będzie Lechia Tomaszów Mazowiecki II .

Indykpol AZS Olsztyn przegrał trzynasty mecz w sezonie

Indykpol AZS Olsztyn przegrał w Hali Urania 1:3 (19:25, 18:25, 25:20, 21:25) z Aluronem CMC Wartą Zawiercie i spadł na jedenaste miejsce w tabeli PlusLigi. Akademicy tracą już sześć punktów do pozycji gwarantującej udział w fazie play-off. W obecnym sezonie mają już na koncie trzynaście porażek. Wygrali natomiast osiem spotkań.

 

 

To był bardzo intensywny tydzień dla zawodników kortowskiej drużyny. We wtorek stoczyli prawdziwy bój z aktualnym mistrzem Polski i liderem rozgrywek – Jastrzębskim Węglem. I choć przegrali 1:3, zostawili po sobie naprawdę dobre wrażenie i dali kibicom wiele radości. A ci mieli nadzieję, że może olsztynianom uda się urwać punkty w starciu z kolejnym silnym rywalem. W piątkowy wieczór w Hali Urania zdecydowanym faworytem był oczywiście zespół z Zawiercia. Z powodu choroby na mecz nie przyjechał jeden z jego liderów Bartosz Kwolek. Ale godnie zastąpił go Patryk Łaba. To doświadczony przyjmujący oraz trio: Mateusz Bieniek, Miłosz Zniszczoł i Aaron Russell rządzili na parkiecie. Pierwszą partię wygrali dość łatwo – 25:19. Choć akademikom do stanu 14:15 udawało się dotrzymywać im kroku. Właśnie wtedy dwa asy serwisowe zapisał na swoim koncie Manuel Armoa. Argentyńczyk ustrzelił Russella. A w wyjściowym składzie ponownie zastąpił kontuzjowanego Moritza Karlitzka. Niemiecki przyjmujący podobno pauzować ma nawet miesiąc (choć wcześniej klub informował o trzech tygodniach przerwy w treningach). Aluron w końcówce docisnął gospodarzy i wygrał pewnie 25:19.

W drugim secie Indykpol prowadził tylko na początku – 4:2. Z każdą kolejną minutą rysowała się przewaga gości. Różnicę zrobił Aaron Russell. Gdy pojawił się w polu zagrywki, zawiercianie odskoczyli na cztery oczka. Było 12:8. A później 19:13. Taki dystans między obiema ekipami utrzymał się już do końca. Zawodnicy trenera Michała Winiarskiego wygrali 25:18. Ale w trzeciej partii akademicy przebudzili się. Skutecznie zaczął grać Jan Hadrava. Od stanu 9:6 to olsztynianie przejęli inicjatywę. Prowadzili nawet 12:7. I choć dali się dogonić (14:14), rywalom znów przytrafił jej się gorszy moment. Zawodził przede wszystkim Karol Butryn. A błyszczał kapitan drużyny prowadzonej przez Marcina Mierzejewskiego. To głównie dzięki jego świetnej postawie gospodarze cieszyli się z wygranej 25:20.

Początek czwartej partii był natomiast popisem Szymona Jakubiszaka. Środkowy zapisał na swoim koncie dwa kolejne asy serwisowe i Indykpol prowadził 5:1. Nadzieja na doprowadzenie do tie-breaka była duża. Jednak zawiercianie przestali popełniać błędy. Ponownie zaczęli grać dobrze blokiem i poprawili skuteczność w ataku. Wyrównali przy stanie 14:14. Bardzo słaby mecz rozegrał Nicolas Szerszeń. To jeden z antybohaterów piątkowego starcia. A w końcówce ponownie z dobrej strony pokazał się Aaron Russell. Amerykanin był najskuteczniejszym zawodnikiem całego spotkania. Równicę w polu serwisowym zrobił także Karol Butryn. Wicemistrzowie Polski odskoczyli w końcówce i spokojnie wygrali tego seta 25:21 a całe spotkanie 3:1. Statuetką MVP nagrodzony został Luke Perry. Australijski przyjmujący wielokrotnie ratował swoją drużynę, odbierając przy tym ochotę do gry rywalom.

 

 

Na pewno było to wyrównane spotkanie. Myślę, że nie dojechaliśmy na pierwszego seta. Późno weszliśmy w mecz. Gra zaczęła się tak naprawdę po drugim secie. Ja osobiście też nie czułem się dziś najlepiej. Ale robiłem, co mogłem. Myślę, że mamy dużo do poprawy. Z plusów? W trzecim i czwartym secie biliśmy się jak równy z równym. Szkoda, że tak późno weszliśmy na taki poziom”

– podsumował piątkową rywalizację Kuba Hawryluk.

To spotkanie – podobniej, jak to z Jastrzębiem – było w naszym zasięgu. Zawiercie prezentowało się lepiej w polu zagrywki i w obronie. Niestety dobra seria Karola Butryna w końcówce czwartego seta nie pozwoliła nam na zdobycie dziś punktów. Cały mecz rozpoczęliśmy od rozkojarzenia. W trzecim secie zmotywowaliśmy się i postawiliśmy drużynie z Zawiercia dużo trudniejsze warunki. Odniosło to efekty. Na pochwałę zasługuje Janek Hadrava”

– ocenił drugi trener Indykpolu AZS Olsztyn, Krzysztof Michalski.

Nie czuję się zbyt dobrze po tym meczu. Walczyliśmy, lecz nasi rywale grali bardzo dobrze, zwłaszcza w obronie. Było też trochę rzeczy, które wybijały nas z rytmu. Mogliśmy zagrać w pewnych elementach lepiej, lecz czuję, że pokazaliśmy się z dobrej strony. Mam nadzieje, że w kolejny meczu to my będziemy górą

– powiedział po meczu Manuel Armoa.

Zawiercie dużo lepiej gra w obronie i na wysokiej piłce. Brakowało nam też szczęścia w czwartym secie, dobrego przyjęcia i spokoju”

– diagnozował przyczyny porażki Dawid Siwczyk.

 

 

Kolejne spotkanie Indykpol AZS Olsztyn rozegra w sobotę 1 lutego. O 20:30 w Hali Urania zmierzy się z Barkomem Każany Lwów.

Indykpol walczył, ale to mistrz Polski wygrał w Hali Urania

Indykpol AZS Olsztyn przegrał w Hali Urania 1:3 (20:25, 25:19, 23:25, 23:25) z Jastrzębskim Węglem i wciąż zajmuje dziesiąte miejsce w tabeli PlusLigi. Akademicy postawili się mistrzom Polski. Mieli szansę urwać im punkty. Statuetkę MVP otrzymał Jakub Popiwczak.

 

 

We własnej hali mamy bardzo dobrą zagrywkę. Musimy dać z siebie wszystko i zachować chłodną głowę, aby nie „spinać się” w niektórych sytuacjach. I przede wszystkim walczyć”

– mówił przed wtorkowym spotkaniem Paweł Cieślik, środkowy akademików z Kortowa, który wraca do pełni sił po kontuzji, ale stracił miejsce w składzie na rzecz świetnie grającego Dawida Siwczyka.

Trener Marcin Mierzejewski przez najbliższy miesiąc nie będzie mógł skorzystać natomiast ze wsparcia Moritza Karlitzka. Przyjmujący zmaga się z urazem łydki, a jego przerwa w grze wyniesie minimum 3 tygodnie. Wtorkowe starcie z liderem PlusLigi rozpoczęli zatem: Eemi Tervaportti, Szymon Jakubiszak, Dawid Siwczyk, Nicolas Szerszeń, Manuel Armoa, Jan Hadrava i Kuba Hawryluk.

Choć pierwszą partię lepiej rozpoczęli gospodarze (prowadzili 5:3), to z każdą kolejną minutą na parkiecie rysowała się przewaga mistrzów Polski. Olsztynianie popełniali błędy w ataku. Skutecznie grał natomiast m.in. Tomasz Fornal. Jastrzębianie wygrali tego seta pewnie – 25:20. Ale w drugim zdecydowanie lepiej zaczęli prezentować się siatkarze Indykpolu AZS Olsztyn. Duża w tym zasługa Manuela Armoy i Dawida Siwczyka. To oni wzięli na siebie ciężar zdobywania punktów. Słabiej wypadł natomias Jan Hadrava, dlatego został zastąpiony przez Daniela Gąsiora. Akademicy wygrali tę partię 25:19 i dali jasny sygnał, że są w stanie powalczyć w tym meczu o pełną pulę.

Trzecia odsłona wtorkowego spotkania była bardzo wyrównana. Obie drużyny wymieniały się mocnymi uderzeniami na siatce. Na ataki Szerszenia, goście odpowiadali uderzeniami Carle. O wyniku zadecydowała końcówka, w której minimalnie lepsi byli przyjezdni – 25:23. Podrażnieni olsztynianie w czwartym secie ruszyli do ataku, dość szybko obejmując dwupunktowe prowadzenie (6:4). Rywale jednak tanio skóry nie sprzedali i odrobili straty z nawiązką, przechylając w ostatnich akcjach szalę na swoją korzyść. Wygrali ponownie 25:23 a całe spotkanie 3:1. Statuetkę MVP otrzymał Jakub Popiwczak.

 

 

Na chłodno mam mieszane uczucia po tym meczu. Z jednej strony, do pewnego momentu zagraliśmy dobre spotkanie. Z drugiej – w ważnych momentach zabrakło nam chłodnej głowy. Szkoda, bo mieliśmy dziś szansę na chociaż jeden punkt”

– powiedział po meczu Szymon Jakubiszak.

W niektórych elementach mogliśmy zagrać ciut lepiej. Decydowała piłka czy dwie i mogło być inaczej. Troszeczkę nam dziś zabrakło. Brakowało spokoju, żeby spokojnie piłkę wystawić i skończyć akcję. Ale zobaczymy, co będzie w piątek w meczu z Aluronem”

– mówił Dawid Siwczyk.

Zagraliśmy dobrze. Jastrzębie pokazało klasę w końcówce. Prowadziliśmy cały czwarty set, ale niestety przegraliśmy go. Ale ogólnie jest dużo plusów i musimy na tym budować naszą dalszą grę. Dużo błędów popełnialiśmy na zagrywce – ryzykowaliśmy”

– zwrócił uwagę Nicolas Szerszeń, który był najskuteczniejszym zawodnikiem Indykpolu AZS Olsztyn. Zdobył 17 punktów.

 

 

Siatkarze Indykpolu AZS Olsztyn kolejny mecz rozegrają już w najbliższy piątek. Także w Hali Urania podejmą Aluron CMC Wartę Zawiercie. Początek spotkania o 20:30. Znów obejrzy je komplet publiczności!

Trzecia porażka w 2025 roku siatkarzy z UWM w II lidze

AZS UWM Olsztyn przegrał w hali w Kortowie 0:3 (18:25, 21:25, 25:27) z NLO SMS PZPS Spała II i zajmuje obecnie ósme miejsce w tabeli grupy 2 rozgrywek II ligi siatkówki mężczyzn. W tym roku drużyna prowadzona przez Pawła Borkowskiego nie zdobyła jeszcze punktu i niebezpiecznie zbliża się do strefy spadkowej.

 

 

Runda rewanżowa miała być dla akademików doskonałą okazją do nawiązania walki z czołówką tabeli. Przypomnijmy, że w poprzednim roku większość swoich spotkań rozgrywali oni na wyjeździe. Niestety w styczniu nie potrafili wykorzystać atutu własnej hali. Dwa tygodnie temu przegrali w niej 1:3 z Camperem Wyszków. A teraz niespodziewanie ulegli jednemu z najsłabszych zespołów II ligi. Także tydzień wcześniej okazali się zdecydowanie słabsi od ekipy MOS Wola Tramwaje Warszawskie (0:3 w stolicy). Dodatkowo kontuzji doznał jeden z liderów – Kacper Sienkiewicz.

Trener Paweł Borkowski przed sobotnim spotkaniem zapowiadał walkę o komplet punktów. Niestety AZS bardzo źle wszedł w mecz. Pierwszego seta przegrał zdecydowanie 18:25. W drugiej partii gra była wyrównana do stanu 20:21. Końcówka jednak ponownie należała do młodych zawodników ze Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Spale. Wygrali 25:21. W trzeciej partii akademicy byli blisko przełamania rywali. Mieli nawet w górze piłkę setową (prowadzili 24:22). Ale i tej okazji nie wykorzystali. Przegrali 25:27 a całe spotkanie 0:3.

Myślałem, że uda nam się zdobyć jakieś punkty. Dziś nie zagrało jednak wiele elementów. Nie mieliśmy dobrej zagrywki a miał ją przeciwnik. Nie byliśmy też skuteczni w ataku. Przed sezonem celowaliśmy w środek tabeli. I musimy walczyć dalej o to, by bezpiecznie utrzymać się w II lidze”

– podsumował trener AZS-u Paweł Borkowski.

 

AZS UWM Olsztyn – NLO SMS PZPS Spała II 0:3 (18:25, 21:25, 25:27)

AZS: Wiktor Jezierski, Ostap Kondyukh, Jakub Sienkiewicz, Kuba Petryna, Dawid Deptuła, Szymon Patecki, Rafał Maluchnik oraz: Jakub Mądry, Maciej Kwiatkowski, Michał Targoński, Oliwier Kubacki, Mateusz Bujanowski.

 

Kolejne spotkanie AZS UWM Olsztyn rozegra także we własnej hali. 1 lutego w Kortowie zmierzy się z liderem tabeli swojej grupy II ligi – Neckiem Augustów.

Scroll to top